Wygląda na to, że musisz się zalogować do panelu kursanta.
2021-04-18T23:48:41+02:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
14 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Elizabeth Borucki
Elizabeth Borucki
28 kwietnia 2021 22:23

Czy lekcja może być ukończona jak nie potrafię od razu odpowiedzieć lub odpowiedź brzmi nie wiem?

Weronika Bartnicka
Weronika Bartnicka
29 kwietnia 2021 18:05

Hej Dziewczyny,
Mam na imie Weronika Bartnicka i jestem waszym uczestnikiem kursu Pokochaj siebie bardziej 🙂 niestety nie udalo mi sie byc na naszym pierwszym webinarze (piatek tydzien temu) mialam troszke zalatany dzien i niestety nie zdazylam ale dorwalam sie do materialów 🙂 i odrobilam kilka lekicji z cieniem narazie sluchanie z pokochania siebie bardziej jestem na lekcji 4 ale np lekcje 2 przesluchalam dwa razy i dzisiaj ona trafila do mnie bardziej mysle, bo poczulam potrzebe napisania do was i przegadania tego co czuje. Na koniec drugiej lekcji pytacie jaka jest moja nowa definicja milosci…. odpowiedzialam sobie by kochac siebie bezwarunkowo i mimo wszystko… i po tym jak opowiedzialam pojawila sie mysl/strach niewiem jak to dokladnie okreslic ale cos takiego jak pozwolenie sobie na robienie zla czy krzywdy… jezlei daje sobie przyzwolenie na to by siebie kochac mimo wszystko czy to znaczy ze moge sobie ”pozwolic ” na robienie wszystkiego…nie chce byc zle zrozumiana 🙂 ciezko mi to obrac w slowa… moze boje sie pokochac naprawde siebie bo boje sie ze tym samym stane sie bardziej narcystyczna i egoistyczna bo od zawsze nalezalam do tzw ”grzecznych dziewczynek” ktore sa dobre, kochane i mile, poswiecaja sie dla innych, a moze troche bylam kierowana strachem przed kara… ogolnie boje sie ze jak siebie pokocham to stane sie zla…. wiem ze to moze smiesznie brzmiec, probuje zrozumiec dlaczego pojawila sie taka mysl i emocja.
Pozdrawiam
Weronika

KAROLINA PILORZ
KAROLINA PILORZ
1 maja 2021 18:28

Cześć dziewczyny. Chciałabym dopytać o początek tej lekcji i określenie w ilu procentach kochamy siebie. W moim przypadku, tak czuję na ten moment jest to 40%. I teraz pojawia mi się pytanie dlaczego pozostałe procenty z tych 100% mogą kryć się w relacjach, zdrowiu, pasji itd? Czy te brakujące 60% to nie jest właśnie moja praca nad sobą, nad swoimi schematami, wew dzieckiem, relacjami, myślami tak aby sukcesywnie moja miłość do siebie zbliżała się do 100%. Czy każde z tych aspektow naszego życia nie powinno mieć swoich 100%? Nie wiem czy do końca umiem opisać o co mi chodzi.
Pozdrawiam

Katarzyna Rybarczyk
Katarzyna Rybarczyk
3 maja 2021 17:41

Mi się wydawało że już dużo pracowałam nad miłością do siebie i że kocham siebie ale znalazłam się tutaj bo zauważyłam że inni nie szanują mnie, mojego czasu i nie liczą się z moimi uczuciami i potrzebami, że jak jestem potrzebna to nagle o fajnie że jesteś a jak nie to nie, dla mnie to informacja że skoro tak jest tzn że ja sama siebie nie szanuje i nie liczę się ze sobą… Ale jak to zmienić konkretnie? 🤔 jak szanować siebie żeby szanowali mnie inni.. chyba czegoś nie widzę jeszcze … Ściskam ciepło ❤

Agnieszka Kowalska
Agnieszka Kowalska
9 lipca 2022 20:00

No dobra, a co jeśli dwie strony konfliktu słuchają tych wspaniałych lekcji i każda uważa, że za mało kochała siebie?????

Owsianik Diana
Owsianik Diana
28 sierpnia 2022 13:28

Odpowiadając na przedostatnie pytanie. Zakończyłam (nie zawsze w sposób czynny) lub w jakiś sposób przerwałam relacje, które miałam w swoim życiu. W przeciągu ostatniego roku bardzo zainteresowałam się mindfulness – wliczając w to medytację, dharmę, jogę. W wyniku tego zainteresowania jako pierwsza przyszła do mnie bezgraniczna miłość i współczucie – do wszystkiego i wszystkich. W moich oczach byli moimi braćmi i siostrami lub nawet odbiciem mnie samej. Od niedawna jednak to zamieniło się w poczucie niedopasowania, poczucie że na swojej drodze jestem gdzieś indziej niż oni – wszystkie bliskie mi osoby lub znajomi. W tym momencie czuję się bardzo osamotniona i czuję w sobie jakiś opór – nie chcę już angażować się w te relacje, nawet w przypadku bardzo bliskich osób (rodzina). Nie wiem co zrobić. Nie wiem,czy wciąż się rozwijam, czy to regres.

Agnieszka Różycka
Agnieszka Różycka
Odpowiedz  Owsianik Diana
24 września 2022 17:34

Cześć Diana,
Mam podobną sytuację. Zaczęłam ścieżkę rozwoju i odcięłam wszystkie dotychczasowe relacje (okazało się, że większość z nich była toksyczna). I również, obecnie nie mam ani ludzi, których mogę nazwać przyjaciółmi, ani tzw. znajomych. Jednak, m.in. biorąc udział w tym kursie, wiem, że są osoby myślące podobnie do mnie i również rozwijające się duchowo. Także Twoje uczucie osamotnienia jest jak najbardziej normalne i, powiem wręcz, wskazane. Jest chwila na zrozumienie siebie, swoich wartości i ugruntowanie drogi, jaką chcesz iść. A właściwi ludzie pojawią się. Jeśli będziesz sobie wierna. Takie osoby jak ja, która komentuje Twój post 🙂 Więc nie martw się zupełnie niczym. Rób swoje, pokazuj siebie, tak jak czujesz prawdziwość i autentyczność. Czuj się dobrze ze sobą, a świat postawi na Twojej drodze dobrych ludzi. Nie zamartwiaj się na zapas 😉 Pozdrawiam Cię ciepło.

Owsianik Diana
Owsianik Diana
Odpowiedz  Agnieszka Różycka
27 września 2022 17:42

Bardzo miło jest słyszeć, że ktoś czuje podobnie. Dziękuję za komentarz i też pozdrawiam 😊

Maria Drużba
Maria Drużba
1 września 2022 11:11

Nad swoimi relacjami zastanawiam się już od dluższego czasu. Nad tymi gdzie dawałam z siebie wszystko a w zamian otrzymywałam ochłapy(przyjaciele, rodzina, praca). Odpuściłam sobie nadgorliwość dawania i zostałam sama. Nawet teraz gdy zachorowałam nie ma nikigo kto by zadzwonił i zapytał czy w czymś nie trzeba mi pomóc. Tak wyczyściłam nie szczere relacje.

Danuta Kozina
Danuta Kozina
12 września 2022 18:39

Witam wszystkich którzy pragną pokochać siebie bardziej. Dziękuje wam dziewczyny że utworzyliście te kursy do których można wracać, bo coś jeszcze się pojawiło co nie zostało uzdrowione. Ja ten kurs zaczynam ponownie, ponieważ musiałam mieć czas żeby głębiej zobaczyć co jeszcze mnie blokuje. Właściwie mój proces uzdrawiania zaczął się 2 lata temu ,kiedy to świat się zatrzymał i strach jaki był wymuszony na ludziach ,zaczął pokazywać nam to co zostało głęboko zepchnięte i zapomniane. I teraz to wszystko zaczęło wychodzić. Tak więc wiele relacji się zakończyło samoistnie. Jednak najtrudniejszy był ostatni rok, kiedy to jako osoba sensytywna pościągałam od innych ich programy strachu, lęków, emocji itp. I w końcu mnie to powaliło, weszłam w taki stan stresu że moje ciało odmówiło posłuszeństwa. To był najtrudniejszy okres w moim życiu. I tak jak do 2020 radziłam sobie dosyć dobrze, ponieważ rozwijałam się poprzez różne kursy związane z energiami , uzdrawianiem holistycznym, masażami, więc wiele zagadnień było mi znanych i uświadamiałam innych jak też i pomagałam zrozumieć ich problemy. Ale dla mnie to czas kiedy miałam zakończyć jeden cykl życia ,na który byłam przygotowywana powoli. I tak relacje z moją rodziną z którą byłam bardzo emocjonalnie związana , musiałam nauczyć się mówić im NIE. To była trudna lekcja , następna była z córką, która ciągle obwiniała , choć byłam na każde jej zawołanie. Aż w maju powiedziałam że nie mam jej nic do zaoferowania. Oczywiście obraziła się a potem jeszcze obwiniła że jej dzieci traktuje jak zabawki, choć to ona strzeliła focha i zabroniła kontaktu z dziećmi. To była lekcja szacunku do siebie samej. I ostatnia relacja która była bliska mi sercu to przyjaciel i szef z pracy. Powiedziałam że pomogę mu rozwinąć jego biznes prowadzi mały hotelik , więc ja tam miałam pracę. Jednak po tak trudnych miesiącach potrzebowałam wolnego , a kiedy się upomniałam zaczęły być konflikty. Więc zaczęłam walczyć o swoje zdrowie. Powiedziałam że nie docenia co dla niego robię i nie szanuje mnie, była ostra wymiana z jego strony. Jednak to mnie tak bolało ze tydzień pózniej zrezygnowałam. I tak szukając ratunku dla siebie aby moje wibracje się podniosły wyświetliły mi się wasze filmiki , więc pod jakimś filmie była możliwość kursu. I tak tu trafiłam. Jednocześnie uczestniczę w mocnych środach uwalnianie według dr Hawkinsa, co to wszystko uzupełnia się.
I teraz najlepsze to to że już widzę rezultaty, kiedy to tydzień temu szef sam się odezwał i żebym wróciła. W mojej przestrzeni zaczęły się dziać cuda. Córka zmieniła nastawienie, przestała atakować, krytykować , bo ja przestałam być krytykiem dla siebie.
Zaczęłam się sama traktować z łagodnością. Pokochałam swoją kobiecą energię, i ta synchronizacja zmieniła we mnie podejście do siebie i innych. Więc powtarzam te lekcje jeszcze raz żeby lepiej zapisać to w swojej podświadomości. Nowe wzorce , nowe programy . To również była blokada żeby wejść w bliższą relację, oczywiście wszystko było na dystans, dopóki stare rany nie zostały uzdrowione. I nie był to łatwy proces i jeszcze w nim jestem , choć wiem jak sobie z tym radzić. I choć mieszkam w Irlandii na wiosce gdzie są małe możliwości to czuję się tu bezpiecznie.
Dziękuję jeszcze raz za ten kurs, to takie przypomnienie że to ja jestem najpierw najważniejsza a potem reszta świata. Tak więc moja moc wraca ponownie, znowu czuję radość w sobie. Wdzięczności .