Wygląda na to, że nie jesteś zalogowana.
2020-12-12T00:04:52+01:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
19 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Renata Broczkowska
Renata Broczkowska
15 grudnia 2020 20:02

Uwielbiam mądrość ciała i nieustannie dziękuję tym wszystkim Osobom i okolicznościom, dzięki którym przez wiele lat rozwijałam w sobie umiejętności terapeuty pracy z ciałem w oparciu o Psychobiologię i Ustawienia Systemowe, a także poprzez Metodę Feldenkraisa i refleksoloię:-)
Kłaniam się nisko moim Nauczycielom i sobie samej.. za to, ze byłam (i jestem gotowa ) czerpać z tych mądrości całymi garściami.
Psychobiologia to wielki obszar wiedzy, który uczy co mówi do nas logika biologii, która jest całkiem inna niż logika racjonalnego umysłu. Co przekazuje nam każda część ciała (każda kość i mięsień ma tutaj swoje znaczenie) Prawa czy lewa strona.
Psychobiologia pokazuje jak nasze wzorce, przekonania i programy rodowe wpływają na nasze zdrowie, relacje i historie życia. Uczy również jak z tymi odkryciami pracować. Nie wystarczy wiedzieć co pokazuje ciało, cenne jest rozpoznanie jak z tym pracować aby nastąpiło uzdrowienie.
W połączeniu z mądrością intuicji i czuciem mądrości ciała.. to jest potężna wiedza i .. potężny Proces Uzdrawiania.
Nie było mnie tutaj przez chwilę, bowiem doświadczałam swojego głębokiego Procesu Uzdrawiania. To nie są czary tylko nauka, nauka i raz jeszcze nauka + intuicja i czucie:-)
Bolało okropniasto (na poziomie fizycznym), byłam całkowicie wyłączona z życia przez kilka dni.. ale.. warto było przejść przez to doświadczenia, aby odkryć co uzdrawiam, jakie moje nieświadome przekonanie i jaką rolę nieuświadomioną.
Odkryłam to, co było tak głęboko ukryte, że potrzeba było prawie rewolucji w Rodzinie, abym mogła zrozumieć, przyjąć do serca i uzdrowić.
I jest całkiem inaczej:-)
Nie od razu.. najpierw ..byłam dla samej siebie niezmiernie czuła, troskliwa i współczująca.. dałam sobie czas i przestrzeń aby być zaopiekowaną, aby znaleźć w sobie zgodę (choć bolało i nijak nie mogłam wykonać najmniejszego ruchu od pasa w górę).
Byłam w oddechu, w poszukiwaniu akceptacji na ten stan i.. w zapraszaniu aby wypełniało mnie do końca.
Bo w swej mądrości czułam, że to jest arcy ważny proces, moje ciało mi służy, abym mogła uzdrowić to, co blokuje, co wprowadza zamęt.
Nie stało by się tak, gdybym nie była na to w pełni gotowa i jeśli nie dane byłoby mi przepracować i uzdrowić wcześniej miliona innych procesów, wzorców i przekonań.
Zapewne kolejne miliony jeszcze przede mną:-) I tak jest optymalnie właściwie.

Przez pierwsze dwa dni nie miałam w sobie żadnych zasobów na rozumienie i uzdrawiania. Skupiłam się na dziękowaniu mojemu ciału za to, co wzięło na siebie aby mi pokazać Prawdę.
Skupiłam się na prowadzeniu oddechu i miłości w te w wszystkie miejsca, w których zaistniał ból, sztywność i okropny dyskomfort.
Więc dziękowałam i dziękowałam.. tak jak mnie prowadziło, tak jak czułam naturalnie.
Jeśli nie miałam w sobie przestrzeni na podziękę, to tylko oddychałam. Na siedząco. Nie było możliwości aby wykonać najmniejszy ruch, o leżeniu nie było mowy.
Zażywałam co 3 godziny 1000 j wit. C (aby wspomóc ciału w puszczeniu stanu zapalnego) i czekałam na właściwy moment.

Dopiero jak poczułam zmianę w intensywności bólu i ciutkę luzu w ruchu, to dopiero wtedy weszłam w Praktykę Pracy Procesowej, w zrozumienie co tak naprawdę mówi do mnie mądrość ciała i co ja na to. Co ja chcę z tym uczynić i jak ja rozpoznaję te doświadczenie. Skąd to pochodzi i co wnosi w moje życie.

Ten proces trwał kilka dni, z każdą godziną, było inaczej, mniej bólu, więcej przestrzeni i też prawie od razu zmiana w relacji, która tak pięknie posłużyła mi do Uzdrowienia.

Mam przeogromną wdzięczność do tego Procesu:-) do mojego ukochanego Ciała, do swojej mądrości i do Prowadzenia.
To było (i nadal jest:-)) Odkrycie w Samodoświadczaniu:-)

I dodam: czasem *musi* boleć, aby wyrwać nas z tego, co jest znane i wygodne, *musi* zostać bardzo mocno poruszone, aby wyjść ze strefy komfortu i wejść w ZMIANĘ.
Ważne jest aby odszukać w sobie zgodę na doświadczanie, aby wsłuchać się w mądrość ciała.

Ciało nigdy przenigdy nie kłamie. Zawsze jest w Prawdzie.

To tylko nam nie jest wygodnie ujrzeć tę Prawdę.. przynajmniej ja tak miewam czasami.
Czasem *udaję* że nie rozumiem, nie słyszę i nie widzę.. aby nie ruszyć, bo będzie niekomfortowo i bardzo boleśnie. Bowiem czasem po prostu nie mam ludzkich zasobów aby doświadczać kolejnego procesu uzdrawiania.

Ale zawsze, ale to zawsze:-) odnajduję w sobie ogrom wdzięczności do swojego ciała.. jak przepięknie mi służy i jak przepięknie ja służę samej sobie.

Trochę nie czuję się dobrze z tym, że ja zawsze jak już mnożę się Tutaj z Wami, to piszę tak wiele.. jednak w sercu czuję, że każde zdanie ode mnie jest naprawdę ważne, ale może.. ok.. jeśli dla Kogoś z Was jest to moje pisanie jest niekomfortowe, proszę daj mi porostu znać.
Nie wiem czy przestanę pisać, ale na pewno pochylę się nad Twoją potrzebą.
Tymczasem pozdrawiam cieplutko Wszystkich i bardzo dziękuję za Waszą Obecność.

Aga
Aga
Odpowiedz  Renata Broczkowska
29 maja 2021 16:45

Lubię czytać Twoje komentarze, tyle w nich pokory, spokoju, miłości, ukojenia, dojrzałości, świadomości, otwartości do dzielenia się Sobą:) Ogromnie dziękuję:)

Katarzyna Smolka
Katarzyna Smolka
15 stycznia 2021 00:11

Dziewczyny, ja sie od wielu lat borykam z migrenami…czy wiecie z czym sa zwiazane bole glowy? Bede prosic o informacje w medytacji. Dzieki:)

Katarzyna Smolka
Katarzyna Smolka
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
15 stycznia 2021 22:56

Dzieki dziewczyny za podpowiedz. Tak, mam wiecej energii meskiej i zawsze za duzo biore na siebie…moja glowa chyba tego nie znosi. Glowa boli jak sie za mocno emocjonuje, albo uciesze albo zdenerwuje…czasem sie smieje, ze juz chyba jak emerytka powinnam zyc lub mumia bez emocji…wiec chodzi o uklad nerwowy…przestalam juz pic kawe, bo za bardzo mnie pobudzala I tez mnie bolala glowa, nie moge pic alkoholu, bo jak sie rozluzniam to boli glowa…zaburzenia ukladu nerwowego. Wlasnie mi to sie zatrzymuje w glowie i nie umiem tego upuscic. Tez przy zmianach hormonalnych, na miesiaczke mnie boli pierwsze dni…Moja babcia tez miala migreny, ponoc sa dziedziczne, choc Sylwia mowila w nagraniu ze nie koniecznie. Migreny zaczely sie jak bylam nastolatka. Jestem DDA, uklad nerwowy mam kiepski i zaczelam sie jakac nawet przez ta sytuacje w domu jako dziecko…w domu brakowalo bezpieczenstwa…jedyne tabletki jakie mi pomagaja to takie typowe na migrene, zwykle przeciwboloww nic nie daja…marze o tym, aby sie tego pozbyc.

Agnieszka Wojciechowska
Agnieszka Wojciechowska
22 stycznia 2021 20:31

Całkowicie nie poszło mi zadanie ze zmianą nawyków. Podeszłam do niego z wielkim entuzjazmem, wydrukowałam sobie nawet tabelkę.
Moim celem było zredukowanie picia kawy i dbanie o to co jem.
Co do kawy, opcja była taka, że pozwalam sobie na picie dwóch kaw dziennie-małych , piję ją nawet na czczo, żeby się obudzić. Picie kawy bardzo mnie relaksuje, ale są dni kiedy zdecydowanie przesadzam. Kawę miałam zastąpić zieloną lub biała herbatą.
Niestety lubię też jeść fast food. W postanowieniu pozwoliłam sobie na takie jedzenia raz na dwa tygodnie. Na razie pod tym kątem jest dobrze. Ale jem dużo innych niezdrowych rzeczy.
Mam dużą świadomość dbania o swoje ciało, robię sobie detoksy sokowe.
Zazwyczaj zamawiam dietę pudełkową bez mięsa. Pomimo tej świadomości jem dużo i niezdrowo (poza pudełkami)
Mam nawyk ćwiczenia. Sport był w moim życiu od zawsze. W ciągu tygodnia robię trening biegowy, orbitrek lub ćwiczenia wzmacniające. Do tego medytuję tak około 40 minut codziennie. Najczęściej mam bóle głowy, nie takie mocne, ale razem z tym bólem nie mam siły. To są bóle napięciowe. Jeszcze nie tak dawno bolał mnie często żołądek, ale to się wyciszyło.
Będę dążyć do tego, żeby wdrążyć zdrowy styl życia w swoje życie;)

Edyta Sztejnwald
Edyta Sztejnwald
26 stycznia 2021 14:17

Witam,
Ja od dziecka bardzo lubiłam mięso ale nie lubiłam słodyczy i cukru, nie jadłam śniadań nie miałam takiej potrzeby jadłam 3 posiłki ale syte dobrze się z tym czułam i nie miałam nadwagi. Mówili ze mam tasiemca. Kilka lat temu uległam namowie na zdrowe odżywianie 5 posiłków po kilku miesiącach moja waga zaczęła rosnąć, więc wróciłam do swojego stylu żywienia i w tamtym momencie zaczęłam obserwować swój organizmu. Jem mięso z duża ilością warzyw bez ziemniaków, jak mam ochotę na kromkę chleba ze smalcem też zjem, ale się obserwuję. Jak mam ochotę na ciasto tez zjem.
Od momentu jak weszłam do ŻRÓDŁA zaczęłam bardziej pracować nad sobą i ciałem. Wprowadzam sukcesywnie nowe nawyki i przekonania. Zaczęłam od picia wody rano żeby nawodnić swój organizm, a zaczynałam od kawy. Zamiast ciasta zamieniłam na pasek gorzkiej czekolady. Nie kupuję przetworzonego jedzenia sama przygotowuję posiłki, wiem co jem. Wydawało mi się że jestem zmarzluchem lubiłam gorące kąpiele i zamieniłam na zimne prysznice. Obniżyłam temperaturę w pomieszczeniach jak mi chłodno okrywam się kocem. Robię sobie głodówki 24h o wodzie. Dwa dni w tygodniu bez mięsa ograniczyłam pieczywo i piję tylko wodę ,kawę i herbaty ziołowe.
Robię dla siebie różnego rodzaju wyzwania np. 7 dni chodziłam boso po śniegu.
Daje mi to duża frajdę i zadowolenie i w taki sposób uczę się budować nowe wspierające nawyki i przekonania, i towarzyszy mi pytanie A KTO TAK POWIEDZIAŁ.

Monika Góźdź
Monika Góźdź
20 lutego 2021 16:30

Zapisałam kilka stron notatek, wiec może nie będę ich tu przepisywać. Od najmłodszych lat wiązałam swoje ciało z poczuciem wartości, potem gdy wszedł etap diet z poczuciem winy. Dopiero od jakiś 6 lat nauczyłam się powoli to oddzielać. Słucham swojego ciała. Wiem od dawna, że moja wartość to nie moje ciało i ze ono samo w sobie jest wspaniałe i daje mi mnóstwo szczęścia, radości i przyjemności. Teraz staram się być dla niego jak najlepsza i słuchać jego potrzeb.
moja intencja to: kochaj siebie miłością największa. Dbaj o siebie i miej siebie na pierwszym miejscu, tu i teraz. Ciało Ci się za to odwdzięczy.

Anita Drzymała
Anita Drzymała
10 maja 2021 11:15

I tu właśnie jest temat dla którego myślałam że mam bardzo dobre połączenie z ciałem. Od bardzo dawna interesuję się zdrowiem w kontekście ciała , odzywiania i oczyszczania. Wyleczyłam niedoczynność tarczycy z Hashimoto. Nawet zaszłam w ciążę I urodziłam zdrowe dzieciątko chociaz mówiono mi że dobrze że wcześnie ( 21lat I 24) miałam dzieci bo teraz byłoby to niemożliwe… Nie planowałam, ale Szymon jest z nami.
Od wielu lat stosuje różne diety oczyszczające i głodówki. Jednak mimo to w kontekście emocji nie umiałam ich znaleźć w ciele.
Dopiero podczas pracy z wewnętrznym dzieckiem i poszukiwaniem problemu w rodzie coś się ruszyło. Wtedy odslonily się też ukryte problemy z jelitami i kompulsywnym objadaniem podczas wielkich emocji.
Teraz na prawdę w końcu czuje miłość i wdzięczność do swojego ciała i np przeslam odczuwać napady głodu.
Po dużych bardzo dużych zawirowaniach poukladało się też w moim małzenstwie- gdzie 3tygodnie temu byłam przekonana że czeka mnie rozwód.
To pokazało mi że same diety i reżim to nie pomaganie sobie. Trzeba to robić z miłością i wyrozumialoscią. I czasem poszukać przyczyn bardzo głęboko. Byłam urodzona w 6 miesiącu ciąży, leżałem w inkubatorze bez przytulania i bliskości matki 2 miesiące. Do tego już w ciąży moja matka doświadczyła przemocy i braku szacunku… Teraz często podczas medytacji spotykam się z sobą i tulę siebie tak jakby to było moje dziecko. Teraz też rozumiem dlaczego posiadam w sobie tyle miłości wobec całej mojej trójki i tak otaczałam ich miłością zwłaszcza w okresie niemowlecym. Wszyscy śmiało się że jak kwoka nie chce dac komuś dłużej potrzymac dziecko na rękach- bo ja na prawdę czułam się wtedy niewygodnie. Chciałem cały czas być blisko dziecka i je chronić …

Magdalena Samyn-Raczynska
Magdalena Samyn-Raczynska
26 lipca 2021 13:37

Odkad w marcu doprowadzilam sie do sytuacji kiedy moje cialo i psychika kompletnie odmowily mi posluszenstwa doprowadzajac mnie do atakow paniki, prawie histerii, totalnego zmeczenia i niemozliwosci robienia czegokolwiek przez miesiace, zrozumialam wreszcie jak bardzo nadwyrezalam swoje mozliwosci, jak duzo od siebie wymagalam, jak nie dbalam o odpoczynek. Juz wiem, ze potrzebuje przerwy i odpoczynku „mimo wszystko” i robie sobie wtedy sesje oddechowe lub joge nidre. Staram sie sluchac co cialo mi przekazuje i naprawde wychodzi mi to na dobre 😊

Ewa Wrotek
Ewa Wrotek
3 listopada 2021 10:27

Wow. Dziś miałam ogromny aha moment. Kolejna rzecz trafiła do właściwej szufladki. I już w końcu, po latach wiem w którym kierunku dzialac. Tak bardzo dziękuję.
Odnośnie zmiany nawyków idzie mi całkiem nieźle. Zmieniam trzy, z czego dwa dotyczące ciała. I po raz kolejny się przekonałam, że najważniejsza jest decyzja. Po jej podjęciu okoliczności w moim życiu tak się zmieniły, że nawet nie muszę o tym myśleć ani pilnować, samo się dzieje. Ja tylko zaznaczam w tabelce kolejne dni wykonania zadania. Pewnie, że bywają puste miejsca, ale mało jak na pierwszy miesiąc.

Katarzyna Gale-Ward
Katarzyna Gale-Ward
7 grudnia 2021 14:43

Pytacie jak oceniam swoja relacje z cialem odkad dolaczylam do Zrodla. Musze przyznac, ze jest coraz lepiej. Glownie dlatego, ze ucze sie UFAC sobie bardziej. To naprawde wazne dla mnie.
Wprowadzam nowe nawyki i idzie mi calkiem niezle, gdzie wczesniej mialam tzw slomiany zapal. W tabelke wpisalam 5 nowych nawykow i wszystkie wykonalam – hura! Nie wszystkie zostaly ale pamietam o nich i realizuje jak moge.
Czesciej wsluchuje sie w cialo – jesli boli mnie glowa to medytuje i staram sie rozpuscic napiecie z glowy. Jesli mam jakies negatywne emocje, to staram sie je znalesc w ciele i zrozumiec (ha poczuc i posluchac).
Zmienilam nawyki zywieniowe juz dawno (wegetarian od ponad 5 lat, vegan od ponad 3) i moje czeste dolegliwosci zoladkowe ustapily. Teraz zmieniam temat sniadania – zawsze uwazalam, ze to najwazniejszy posilek hehe tylko kto tak powiedzial! A okazuje sie, ze wieksze odstepy miedzy posilkami sa duzo zdrowsze (i jakos moje cialo samo wysmuklo). Tylko, jak stracilam obsesyjne myslenie o jedzeniu, to rowniez stracilam checi do gotowania 🙂 a rodzine trzeba nakarmic 🙂 Podobno surowa dieta jest najzdrowsza…
I jeszcze pracuje nad kawa. W zasadzie w ogole jej nie potrzebuje ale lubie sam rytual i zapach. Odkad przeszlam na veganizm to naprawde nie czuje sie zmeczona. Pije jedna kawe dziennie ale teraz nie mam problemow aby zastapic ja bezkofeinowa czy kawa zbozowa.
Powodzenia Kochani w zmianie Waszych nawykow.
Kasia

Agnieszka Perz
Agnieszka Perz
1 lutego 2022 14:33

od kiedy nie jemy mięsa mamy sporo większa intuicje 🙂 masz racje