Wygląda na to, że nie jesteś zalogowana.
2020-12-12T00:01:23+01:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
26 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Gosia
Gosia
25 listopada 2020 20:42

Komunikacja, a zwłaszcza skuteczna komunikacja to mój “konik”. Moi bliscy i moi znajomi mówią, że mam fioła na tym punkcie. Może… Najbardziej ich wkurza ta ‘skuteczność’ bo nie pozostawiam sobie pola na domysły dla nich (staram się powiedzieć co jest dla mnie ważne) i dla siebie (dopytuję, czy na pewno dobrze ich zrozumiałam) a oni często woleliby, żebym im pozwoliła się domyśleć i sama się domyślała. Moim zdaniem chcą sobie stworzyć takie usprawiedliwienie, żeby mogli, w razie czego powiedzieć – nie wiedziałam/em, że o to ci chodziło i w ten sposób zrobić ‘bezpiecznie’ coś niezgodnie z naszymi ustaleniami – taki wytrych ego. Moim przekonaniem jest: nie oczekiwać, że inni będą Duchem Świętym i domyślą się, czego chcę. I nie lubię jak ktoś oczekuje ode mnie, że to ja będę Duchem Świętym i mam znać ich myśli.
Moje obszary do rozwoju to
1. asertywność – do tej pory powtarzałam w nieskończoność jeden komunikat i dziwiłam się, że nie dociera, teraz widzę, że lepiej to zrobić na różne sposoby 🙂 rozumiem, że to mogło być wkurzające 😉
2. słuchanie z intencją słuchania – często widzę w sobie, że w trakcie rozmowy, zwłaszcza gdy wydaje mi się (!), że ktoś oczekuje porady, staram się ją przerwać, żeby podać gotowe rozwiązanie – teraz staram się wziąć oddech i mówię ‘ok, chcesz mi o tym tylko opowiedzieć, czy chciałbyś też poznać moją perspektywę?’ I ku swojemu zdziwieniu słyszę, ‘nie ja tylko chcę ci to powiedzieć…’
3. i moja największa bolączka – kiedy ktoś ocenia z poziomu ego mnie i mój komunikat, to biorę to do siebie – teraz pamiętam, żeby oddzielić to co jest moje od tego co już nie jest moje.

Dzięki z tę lekcję 🥰

Renata Broczkowska
Renata Broczkowska
26 listopada 2020 22:56

Przede wszystkim słucham … siebie … w czasie kontaktu z Drugim człowiekiem. Potrzebuję najpierw usłyszeć siebie, aby móc wyjść naprzeciw Tej Drugiej czy Tym Drugim. Ważne jest dla mnie aby nazwać po imieniu co czuję i co to odczuwanie mi robi. Dopiero wtedy sprawdzam skąd we mnie pochodzi to, co odczuwam.
I to jest dobry czas aby być w Czystości Intencji, abym mogła zadbać o Czystość Bycia w Przestrzeni z Drugim Człowiekiem.

Inaczej bowiem może się mi zdarzyć, że całkiem nieświadomie ( bo taki to program w podświadomości, czy mocny wzorzec rodowy) nałożę jakąś moją historię na Tę Drugą Osobę.
Bardzo często przyświeca mi myśl: Ona/On/ Oni to też jest dziecko swoich Rodziców.. abym miała w sobie uważność, że każdy z Nas niesie swoje historie przeżyte i te z pamięci komórkowej.

Nie jestem w niczym lepsza od kogokolwiek.. zapraszam tylko siebie do bycia w Praktyce Serca, a dla mnie to jest cały Wszechświat:-)
Często z szacunku do siebie i z szacunku do Tej Osoby dopytuję:
czego potrzebujesz? a czego oczekujesz ode mnie?
czy dobrze zrozumiałam , że … ;
a tak naprawdę to co masz na myśli.. ;
czy to co mówisz, jest tym , co chciałabyś mi powiedzieć..?

i podobne pytania stawiam.. też sobie samej:-)

Często też kieruję wprost:
jeśli mi nie powiesz, nie domyślę się, potrzebuje usłyszeć Ciebie, aby nie tworzyć swojej perspektywy..
Daję też czas.. aby mogło się wykluć to, co jest potrzebne do wypowiedzenia.
Nie każdy z Nas ma lekkość w wyrażaniu swoich potrzeb i lekkość w słowie.
Dla mnie to była jedna z najważniejszych lekcji:
zrozumieć że Komuś potrzebny jest czas i nauczyć się czekać na odpowiedź.

Jeśli mam w sobie uszanowanie godności i przestrzeni Drugiej Osoby.. komunikacja stanie się w najlepszym na to czasie.
Co wcale nie oznacza, że według mojego oczekiwania;-)

Dla mnie samej jest prawdziwie uwalniające, że nie potrzebuję mieć racji, racja nie ma żadnego znaczenia:-) znaczenie ma Bycie w Prawdzie.

Dbam o siebie nie biorąc na siebie czyiś historii.. każdy ma prawo do swojego zdania, każdy doświadcza życia poprzez swoje zasoby, więc pytam siebie co ja mogę przekazać od siebie aby spotkać się z potrzebami tej Drugiej Osoby.

Czasem po prostu nie jest to możliwe, bowiem jesteśmy w zupełnie innym miejscu i czasoprzestrzeni potrzeb, oczekiwań i gotowości na siebie. I tak też jest dobrze.

Nigdy przenigdy nie zgadzam się na przemoc.
W żadnej formie.
Ani na bycie w innej roli, niż jest to dla mnie zdrowe: dla rodziców – jestem tylko córką, dla rodzeństwa – siostrą, dla Partnera – Partnerką, dla Przyjaciół – Przyjaciółką.
Dla Klientów/Pacjentów – tą która Prowadzi. ( od niedawna jestem już w dużo mniejszym zakresie dla Klientów) Teraz Jestem w ZMIANIE:-)
Dla siebie – jestem najważniejszą do odkrywania i umiłowania.

Potrzebowałam kilku dobrych lat aby uzdrowić w sobie program zasługiwania na.. i mieszania się w życie Innych z dobrą radą z poziomu tego, czym jest moja przestrzeń zawodowa.
Kilka dobrych lat nie widziałam i nie słyszałam jak karmię moje ego, jak omijam rozdarte rany z dzieciństwa i jak bardzo jestem w duchowym ego.
Przekroczyłam w tamtym czasie wiele osobistych granic, i równie wiele razy nie umiałam zadbać o siebie i Swoje Pole Życia.

Nie mam poczucia winy. Tak było i tego nie zmienię.
Mogę zadbać o TERAZ, to jest cenny przywilej.. jaką przestrzeń życia tworzę TERAZ.
Tak wtedy rozumiałam/pojmowałam życie.na takim a nie innym poziomie świadomości byłam.
Każdą z Tych Osób poprzez Praktykę Wdzięczności, poprzez Praktykę o’oponopono przyjęłam do serca z pokorą i z wdzięcznością, za Jej Obecność, za to jak pięknie (choć nieświadomie) posłużyła mi sobą w moim wzrastaniu w Prawdzie.
Tak jak ja służę komuś Innemu.

Uczę się, tak, codziennie uczę się dostrzegać granice Drugiego Człowieka i z miłością dbać o swoją przestrzeń osobistą.
Czasem popełniam błąd, czegoś nie zauważam, szczególnie jak jestem zmęczona. Przepraszam sercem przyznając się do błędu tak szybko, jak ja sobie go uświadamiam, lub jak jest mi uświadomione.
I ten moment PRZEPRASZAM CIĘ.. to jest wtedy takie spotkanie w Miłości. w otwarciu się na siebie nawzajem poprzez prawdziwe doświadczenie Tej Osoby i siebie samej. Poza ego i chciejstwem.. tyko z poziomu Serca.
Uczę się jak Być w Prawdzie. I za tę Podróż.. dziękuję.

Ewelina Przygoda
Ewelina Przygoda
20 grudnia 2020 21:03

Cześć Dziewczyny 🙂 Od pewnego czasu staram się komunikować innym, co mi leży na sercu. Wcześniej właśnie postępowałam na zasadzie – nic się nie stało, nie muszę o tym mówić. I to wszystko we mnie osiadało. Teraz staram się to zmieniać. Mówić o tym, co czuję, a nie udawać, że jest ok. I powiem, że w kilku przypadkach to się sprawdziło. Powiedziałam niby coś “niesympatycznego”, ale bez oceniania, bez atakowania. Tylko zakomunikowałam, jak się czuję w danej sytuacji, co ona we mnie wywołuje. Przedstawiłam swój punkt widzenia. I to było super! Bo ta druga osoba zrozumiała, o co mi chodzi. Nie miała do mnie pretensji. Nie obraziła się. Nie zaczęła walczyć. Tylko przyznała, że rozumie mój punkt widzenia. Na przykład w jednym przypadku przyznała, że rzeczywiście nie pomyślała o tym, w jakiej sytuacji mnie postawiła. Przedstawiła dlatego inne rozwiązanie. W innym przypadku wyjaśniła mi głębiej, o co jej chodzi i z kolei wtedy ja się z nią zgodziłam, bo zrozumiałam, o co dokładnie jej chodzi. Często nie dopytamy o coś, nie znamy wszystkich szczegółów i już wyciągamy wnioski. Oceniamy innych, dusimy w sobie słowa, dusimy w sobie wymyślone urazy. Dobrze jest powiedzieć drugiej osobie, co o danej sytuacji myślimy 🙂 To wyzwala, poprawia atmosferę i zwiększa się zaufanie do samych siebie. Ja byłam z siebie dumna. 🙂
Oczywiście, nie zawsze jest tak łatwo 😉 Oczywiście nie zawsze jest warto. Czasami to tylko stracona energia. Walenie głową w mur.
Już nie próbuję przekazać coś mojej mamie, bo słyszę, że uważam, że jest wyrodną matką, że ją obrażam. Są wyrzuty, płacz. Nie chcę już w to wchodzić, nie widzę w tym sensu. Ja chcę oczyścić atmosferę, przegadać dany temat. Ona nie ma najmniejszej na to ochoty. Dałam sobie spokój. Uważam, że nic dobrego to żadnej z nas nie przyniesie 😉 Oczywiście jest też tak, że reaguję bardzo emocjonalnie. Wet za wet. Słowa za słowo. Ale pracuję nad tym.
Dziękuję za piękną lekcję 🙂

Edyta Sztejnwald
Edyta Sztejnwald
20 stycznia 2021 11:23

Witam,
Oj tak, ta kolejność jest tu nieprzypadkowa.
Podchodzę do ludzi i traktuję ich tak, jak bym sama chciała być traktowana. Staram się każdego zrozumieć, bo każdy człowiek jest wartościowy. Chociaż nie ukrywam, ale łatwiej mi stawiać granice obcym niż bliskim, chociaż oni są moimi nauczycielami Ale pracuję nad tym i jest postęp mimo że, usłyszę od bliskich ale się zrobiłaś dziwna. To co mi się nie mieści w głowie przenoszę tak po prostu do d..y Wprowadziłam do mojego życia mój kawałek podłogi i nikt tam nie wejdzie.

Monika Góźdź
Monika Góźdź
4 lutego 2021 21:15

Ja zauważyłam że juz od jakiegoś czasu pracuje nad i stawiam swoje granice zarówno kontaktach z rodziną, partnerem, przyjaciółmi, a przede wszystkim klientami pracy. Zauważyłam też że rozmowa o tym co mnie dotyka i o tym co kiedyś bardzo mnie dotykało, bardzo uświadamia druga stronę.
nigdy nie wychodziłam z założenia, że ktoś się domyśli i zawsze starałam się komunikować swoje potrzeby, granice i to co mnie boli, ake teraz chyba robię to bardziej dobitnie, świadomie i konkretniej. To na prawdę bardzo pomaga i pomaga zrzucić ciężar z własnych barków.
moje granice dotyczą mojego czasu. Czasu na pracę i wolne. Czasu na sprawy moich bliskich i pomoc im
ale już nie kosztem własnego odpoczynku. Podobnie jest w kontaktach z klientami. Nie zapędzaj się już z robieniem wszystkiego szybko i na już tylko daje sobie tyle czasu ile potrzebuje. I to odnosi swój dobry dla mnie skutek.

Sylwia Fil
Sylwia Fil
8 lutego 2021 11:32

Hej!
CZasem jest trudno trzymać swoje granice nienaruszone. Szczególnie kiedy wysyłasz komuś jasne komunikaty, a on drąży dalej i naciska wymuszając jakoby na tobie tłumaczenie się dlaczego. Ja nie lubię się tłumaczyć dosadnie i tego nie robię, bo wiem, że mam prawo odmówić lub zwrócić komuś uwagę. Po czym ten ktoś odchodzi urażony, obrażony z fochem dziecka. Wiem, że to jest tego kogoś, jednak jakis taki niesmak i ciężkość pozostaje, że już czasem nie ma się ochoty więcej z taką osobą przebywać. Czasem relacja się psuje, ale może to i dobrze.. Tylko dlaczego to ja czasem pozostaje z tym uczuciem, że a może przesadziłam, choć wiem że nie.

Edyta
Edyta
Odpowiedz  Sylwia Fil
14 maja 2022 19:04

Hmm.. dokładnie, jeśli wysyłasz komuś jasne komunikaty, a on drąży dalej i naciska, to we mnie też pozostaje taki niesmak. I potem jak ta osoba chce czegokolwiek innego to nie mogę się przemóc i tego zrobić… nawet jeśli to blahostka. Po tylu odmowach, mówieniu nie a ktoś dalej robi to samo wtedy czuje że ktoś zupełnie nie szanuje mojego zdania, tak jakby raz powiedzieć nie wystarczyło…
Myślę że może faktycznie chodzi o intencje mówienia asertywnie nie, ale z miłością, szacunkiem do drugiej osoby a nie z przekory czy oporu..

Kaha
Kaha
8 lutego 2021 12:03

Chciałem się podzielić a sytuacją jaką miałem wczoraj 🙂 co prawda dotyczyła pieniędzy ale bardziej chodziło o sposób komunikacji, może to bardziej by się nadało na tydzień relacji z pieniądzem ale poczułem aby to napisać pod tą lekcją. Mianowicie wczoraj poruszyłem temat oszczędności pieniędzy z żoną, no i usłyszałem ,że to ja wydawałem więcej pieniędzy i ogólnie jakieś tego typu pretensje, jeszcze rok temu mogłem powiedzieć to samo o żonie ale odkąd zmieniłem myślenie dotyczące pieniędzy nie powiedziałem jej od paru miesięcy nic na temat wydawania. Żona oczywiście dodała ,że na bank coś kiedyś znowu na ten temat powiem. Mimo iż wiem ,że ja pracuje nad sobą i żebym tego nie powiedział w przyszłości to ona zakłada ,że tak się napewno stanie. Mega mnie to zdenerwowało i oczywiście nie obyło się bez podniesienia głosu :).

Godzinę po tej małej “awanturce” zadzwoniła do mnie mama aby zapytać czy mam na oku jakieś inne auto (sprzedałem ostatnio swoje, bo było 13 letnie, dużo się zaczęło psuć i miałem dosyć dokładania do starego auta, i sama marka była w sobie droga w eksploatacji), powiedziałem ,że jeszcze rozważam różne opcje a w tym leasing. I gdy mama usłyszała o leasingu to zaczeła na mnie w sumie troche wrzeszczeć w stylu “po co ci ten leasing, to zobowiązanie, coś nie wypali i będzie uziemiony, gdyby leasing byl taki fajny to by każdy brał, nie rób jak ojciec który brał wiecej niż było go stać itp”. To tez mnie podgrzało podwójnie, powiedziałem ze to moja decyzja na co bede wydawał pieniądze i doskonale znam kondycje swojej firmy i wiem na jaka kwotę ewentualnie mogę sobie pozwolić. Rozmowa nabierała tempa i nerwów z obdywdu stron więc się rozłączyłem. Po rozmowie aż mi kipiało w gardle jakby mnie coś dusiło.
PS: Moja mama ma takie myślenie o pieniadzach jakby zebrać do kupy wszystkie negatywne przykłady które podawałyście, ja odkąd pamietam miałem inne myslenie dotyczące pieniędzy i się zastanawiałem po kim to mam skoro każdy mysli inaczej, negatywnie na ten temat.

Bezpośrednio po rozmowie poczułem jakbym miał podcięte skrzydła, jakby nikt mnie nie wspierał itp. Od lipca zeszłego roku gdy zmieniłem myslenie na temat pieniędzy moja firma zyskała z jednego do 6 klientów i obroty w firmie wzrosły 5cio krotnie (oczywiście spokojnie, to nie są jeszcze kwoty z cztero cyfrowe :D). Przez pare h złapałem takiego doła, że ciągle myśle pozytywnie a najbliższe mi osoby wytrącaja mnie z równowagi, nie doceniają mojego rozwoju i tego ,że chce być lepszym człowiekiem. Starałem się obserwować moje emocje i finalnie mimo -12 stopni, ubrałem się i poszedłem pobiegać po okolicy oraz poćwiczyć na osiedlowej siłowni w parku. Przez cały czas ćwiczenia powtarzałem sobie pozytywne afirmacje i nastrój mi się poprawił, zasnąłem spokojnie i zacząłem dzień z pozytywnym nastawieniem jak zawsze, jednak z tyłu głowy jeszcze mi siedzi ,że chyba jestem w tym wszystkim sam i że musze ustawić właśnie sobie taką granice aby nikt mi w nią nie wchodził i nie wytrącał z równowagi 🙂

Czy takie sytuacje po prostu traktować jako lekcje i one muszą być? Czy da się uchronić przed takimi “atakami”?

Beata Rosik
Beata Rosik
8 lutego 2021 21:13

Komunikacja to obszar do pracy dla mnie, szczególnie asertywność, umiejętność mówienia nie. Przy pracy ze wstydem odkryłam że cięko mi mówić “nie” ponieważ boję się odrzucenia a nawet ukarania ale coraz częściej staję za sobą i to robię. Dopiero zaczynam poznawac swoje granice, nie stawiam ich jasno innym, w sytuacji kiedy ktoś mnie poucza i daje nieproszone rady np. jak wychowywać dziecko to przytakuje chociaż gotuje się we mnie, będę pracować nad zmnianą i grzecznym komunikowaniem co mi odpowiada a co nie.
Dziękuję za tą lekcie to dla mnie bardzo przydatne informacje.

Beata Rosik
Beata Rosik
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
9 lutego 2021 23:06

Dziękuję za podpowiedź, rzeczywiście za dużo tego w sobie zatrzymywałam i nieraz ten gniew pojawia się w błahej sytuacji, zwykle przy najbliższych mi osobach. Spróbuję wizualizacji przy następnej takiej sytuacji.

Malgorzata Urbanska
Malgorzata Urbanska
12 marca 2021 22:33

O jak bardzo ta medytacja jest potrzebna 🫂
Mnie osobiście wyjątkowo 🙋‍♀️
Od razu wyobraziłam sobie jeden brzeg z lasem bardzo grubych wysokich drzew 🌳🌴🌲
Na środku rzeka
Po drugiej stronie surowe skały kamienie obmywane przez wodę

Most powstał z drzew po lewej stronie. Ich pnie zaczęły się naginać i przerastać przez rzekę wraz z koronami. Zaczęły wyrastać pnącza i łączyć się ze skałami po drugiej stronie wody. Części pni drzew i pnącza drzew utworzyły most szeroki piękny zielony 🎢🌿🌿🌱🪵🌴🌳 i częściowo porosły skały. Odczucia niesamowite 🌈🫂😇
Jestem wdzięczna 🤗

Iwona
Iwona
7 sierpnia 2021 18:45

Taki ważny temat , a nie ma głosu. Specjalnie wróciłam do poprzedniej lekcji i weszłam też na you tuba i tam jest dźwięk, więc nie wiem co się dzieje. Możecie sprawdzić i dać znać ?

Anna Duda
Anna Duda
19 sierpnia 2021 13:18

Ach ale dużo tego dziewczyny 🙂
U mnie sporo do poprawy jest w relacji z partnerem, zauważyłam że sporo słów pada z poziomu ego. Ale jestem tego świadoma i od jakiegoś czasu staram sie to zmienić. Drugą kwestią jest zmiana mojego podejścia do życia, zmiana myślenia, baczne zwracanie uwagi na słowa, myśli – afirmacje. I mając swoją grupkę przyjaciół, wiem że są wśród nich osoby o mocno odmiennych poglądach od moich, z którymi nie zamierzam o tym w ogóle rozmawiać, nie mają one pojęcia albo mają zdawkowe o tym co się ze mną dzieje i co w tej chwili robię. I wiem , że wchodząc na tą drogę często weryfikuje się znajomości, ale na tych ludziach mi zależy, więc często przysłuchując się wspólnym rozmowom , po prostu się nie udzielam. Nie jest to łatwe, bo nie raz chciało by się trzepnąc przez łeb i powiedzieć – dziewczyno takim myśleniem sama robisz sobie krzywdę, no ale wiecie, nie mogę i w zasadzie nie powinnam :). Nie czuję się z tym komfortowo , bo jestem taka lekko rozdwojona, muszę to sobie ułożyc jeszscze i przemyśleć.
Kolejna kwestia, wczoraj miałam rozmowę z teściową która bardzo przejmowała się naszymi problemami. I w zasadzie wyglądało to tak że ona komunikowła swoje zmartwienie a ja jej po prostu potwierdzałam – no tak, tak to jest,jednocześnie czując że ona domaga się jakiegoś pocieszenia, albo przynajmniej wytłumaczenia się z kolejnych ruchów jakie podejmiemy w sprawie NASZYCH problemów. Po serii zmartwień przeszła , do zarzutów, powiązanych z tematem ale jednak odmiennych, na co opuściłam pomieszczenie konwersacji, gdyż nie chciało mi się dalej w niej uczestniczyć. W tej lekcji mówicie jak mogłabym jej zakomunikować swoje odczucia itd,ale wiecie, no nie chce mi się akurat w tym przypadku.
Przeczytałam , to co napisałam i wygląda na to jakbym dusiła w sobie słowa i granice 🙂 No dobra to mam jeszcze sporo do przemyślenia.
Ale jeszcze jedną kwestie chciałam poruszyć. Wczoraj też , miałam rozmowę z moją dentystką, która choruje na nowotwór i podczas tej rozmowy poczułam tak niezwykle dziwną energię, dosłownie oblepiała mi całe ciało. Ewidentnie była to energia przychodząca do mnie a nie wychodząca. Próbowałam ją odciąć bączkiem i złotymi kregami i nawet kolumną pokoju ale nic z tego. Jak można się domyśleć nie byłą to radosna rozmowa, szczególnie że dentyska powiedziała mi że ona już odpuszcza 🙁 Ale może ktoś mądrzejszy może mi powiedzieć dlaczego tak się czułam i co to mogło być ?

Ela
Ela
16 września 2021 15:47

Po raz kolejny złapałam się, na tym, że myślałam “ooo, to mnie nie dotyczy, ja świetnie stawiam swoje granice”. I wpadka – mam mnóstwo poprzekraczanych granic, i to mnie irytuje, ale nie potrafię ich utrzymać. Staram się, ale łatwo je odpuszczam, a potem niestety sypią się iskry.
Dzisiaj, na świeżo po przerobieniu materiału, chciałam postawić taką maleńką granicę i w końcu powiedziałam mamie, że jak do mnie dzwoni, to niech nie rozmawia z innymi. Zdarza jej się to nagminnie. Eh, nie wyszło, bo przecież TA pani była taka uprzejma, i coś jej zaproponowała, to co ona miała zrobić? Powiedziałam, że w takim razie mogła do mnie w tym momencie nie dzwonić. Rozłączyła się. I tu chyba muszę się przyznać, że czeka mnie praca nad głosem…. bo komunikat sam w sobie chyba był OK?

Edyta
Edyta
14 maja 2022 18:37

No dobra, rozumiem żeby komunikować się z innymi z intencją miłości i tego żebyśmy wyrażali się klarownie… No i pojawia się sytuacja kiedy ktoś nas atakuje, krzyczy, zarzuca nam coś czego nie robimy (lub sam robi a u siebie nie widzi), straszy nas że mamy się wyprowadzić (partner, mieszkam w jego domu). Jak wtedy działać z poziomu miłości, z poziomu wyższej świadomości.?
Ja rozumiem że co w nas to i na zewnątrz i jak np. dziecko się denerwuje, rzuca wszystkim to coś mi pokazuje.. ale tylko mi czy partnerowi tez? Czemu ja mam brać wszytko na siebie a partner może sobie myśleć że to moja wina? On myśli że moja wina bo źle wychowuje dzieci a ja myślę że moja wina bo coś muszę w sobie jeszcze uzdrowić…
Jak postawić granicę, jak działać asertywnie ale jednocześnie z poziomu wyższej miłości kiedy ktoś nas atakuje słownie (zastraszanie, poniżanie, wyśmiewanie, opowiadanie innym kłamstw na nasz temat)?

Normalnie bym zaczęła krzyczeć na partnera, bronić się.. ale siedzę… I staram się czuć… Czuje wielką niesprawiedliwość i wowoluje to we mnie bezsilność… Nie mam wpływu na czyjeś myśli czy osąd na mój temat, nie mam wpływu że ktoś źle o mnie mówi osobom trzecim, nawet jak to jest nieprawdziwa rzecz na mój temat… Z umysłu wiem że ktoś może myśleć i mówić co chce..
Ale jeśli naszym wspólnym dzieciom opowiada o mnie głupoty, które nie są prawda, np “matce na was nie zależy bo nie ugotowała obiadu”.. to nie wiem jak to przepracować…
Boli mnie że moje dzieci być może w to uwierzą….

Edyta
Edyta
14 maja 2022 18:55

Mam jeszcze jedno pytanie, mój partner ma urodziny za kilka dni.. między nami nie układa się za dobrze, a w sumie to w ogóle.. Ja czuje że nie chce kupić mu prezentu.. nie dlatego że nie zasługuje czy coś, nie żeby mu zrobić na złość, nie żeby mi pokazać że skoro jest niemily to nic nie dostanie…
Moja intencją jest po prostu taka, że nie czuje że chce mu coś podarować…

Jak jest między nami trochę lepiej to myślę że kupię mu ten prezent, że nic przecież nie tracę, że nie chce żeby było mu przykro, że może pokaże mi jaka to jestem super…

Ale tak szczerze nie czuje że chce mu coś podarować. Czuje że jak mu dam prezent, to włożę w to swoją energię, dam cząstkę siebie a nie chce tego robić…
Wiem że teoretycznie myśląc umysłem nic nie stracę, ale czuje że stracę siebie… Cząstkę siebie.. swoja energię… Że przekroczę w jakiś sposób swoją granicę działając wbrew sobie.

Wiele razy w kontaktach z innymi działam tak, żeby się ktoś nie obrazil, żebym kogoś nie uraziła bo wtedy mam poczucie winy. Ale pomału uzdrawiam w sobie poczucie winy, więc teraz chce postąpić w zgodzie ze sobą. Nawet jeśli partner się obrazi czy poczuje skrzywdzony czy odrzucony a ja poczuję poczucie winy to chce je uzdrowić