Wygląda na to, że nie jesteś zalogowana.
2020-12-11T23:59:18+01:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
52 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
7 listopada 2020 17:32

Cześć! Genialne wideo ! 🙂
Wszystko mam już pięknie poukladane w szufladkach. Sporo rzeczy miałam już w głowie, ale to w jaki sposób Wy to zebrałyście i podałyście na tacy to jest poezja!
Dla mnie w tym materialne pierwszy aha moment to było właśnie uzmysłowienie sobie, że moj gorszy moment jest tzw skokier rozwojowym (dokladnie takim jak u malego dziecka, bo kto powiedzial, ze jak jestesmy starsi to juz nie ma skoków?:P) no takze dla mnie super.
Ale drugim turbo tematem jaki mnie odpalił to ten, że niskowibracyjne emocje podpowiadają nam kłamstwo na nasz temat i na tematy innych ludzi. W ogole od teraz jak tylko w niskich wibracjach bede cos mowic lub slyszec to zamykam sie od razu i zatykam uszy. Co śmieszne wlasnie sobie uzmyslowilam, ze ja wlasciwie uprzedzilam juz kiedys meza swego, ze wszystko co wypowiadam w zlosci do niego jest nieprawdą więc hej…musialam juz o tym wiedziec, ale zapomnialam 🙂
Ale idąc dalej to nowoscią jest dla mnie to, ze Ego bierze górę i zanim ja cos naprawde poczuje to ono mi juz wgrywa program i przy jakims zdarzeniu ono mi przypisuje emocje z automatu! – bezczelne! No ale potwierdzam, ze tak jest bo kilka zdarzen teraz mi wyskakuje przed oczami kiedy faktycznie tak było.
No takze zapisalam z 9 stron notatek jestem z siebie dumna i ide robic cwiczenie 🙂
sciskam!

Barbara Pioch
Barbara Pioch
13 listopada 2020 12:53

Bardzo cenne informacje!
To porównanie umysłu i świadomości do biblioteki i światła jest rewelacyjne! Trafia mocno do mnie bo ja lubie “widzieć” jak coś działa.
Jak oświetlając pewne emocje dajemy im moc istnienia i to od nas zależy gdzie to światło skierujemy, mamy wybór – świetne, czuje to!
Super, że powiedziałyście czemu w tym procesie ufać, a czemu nie do końca. Bo rzeczywiście były sytuacje gdzie nie potrafiłam rozróżnić co do mnie mówi, czy to stare programy, moje blokady, czy moja intuicja mnie o czymś ostrzega. Sporo się rozjaśniło i pewnie z czasem będzie co raz łatwiej to rozróżnić.

Dziewczyny, jestem taka wdzięczna, że “przypadkowo😉” na Was trafiłam! 🙏🙏

Magdalna J-B
Magdalna J-B
15 listopada 2020 20:10

dla mnie aha to porównanie umysłu i świadomości do biblioteki i światła to, że
oświetlając pewne emocje dajemy im możliwość bycia i to , że od nas zależy czy wzmocnimy je czy przekierujemy światło na inną stronę.Kreowania inego świata, nie poddawanie sie ego, Słuchania swojej intuicji, Dawno zauważyłam, ze ją ignorowałam i zawsze wtedy wychodziłam żle.
Co do kontempalcji śmierci, robiłam to już kiedyś i teraz powtórzyłam.Daje to motywacje do korzystania z chwili i przemyśleń nad wykorzystaniem czasu. Jako małoda dziweczyna bardzo przezywałam , żeby zostawić coś wartościowego po sobie.Teraz bardziej chyba od śmierci boję się niedołęznej starości, zależności od innych. W naszym świecie pełnym młodości i “wspaniałości” mam wrażenie, że starych ludzi traktuje się jak takie trochę jak głupie dzieci, które już przeżyły swoje i nie wiedzą teraz co się dzieje.Nie mówię o wypitnych czy sławnych jednostakch a o szarym człowieku. Takie zepchnięcia na margines jest dla mne okropne.
.

Magdalna J-B
Magdalna J-B
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
16 listopada 2020 21:06

Tak działam:))

Joanna Wantuch
Joanna Wantuch
16 listopada 2020 11:36

Faktycznie dobry i bardzo mocny materiał. Dziękuje, że powiedziałyście o mentliku, że to normalny stan.. bardzo dziękuje. Dziękuje za te 8 punktów, które pomagają lepiej rozumieć i działać. Wysłuchałam tego nagrania 3 razy bo właśnie ostatnio temat intuicji, czym ona jest, który to jest głos w nas? jak rozpoznać, że to ona ?jest mi bardzo bliski. Plus temat śmierci.. 2 tygodnie temu umarła moja koleżanka mniej więcej w moim wieku ok 40 lat ( wiec znacznie za wcześnie) tak bardzo to przeżyłam, nawet trochę przechorowałam, ale jednocześnie “wykorzystałam” to doświadczenie, żeby wrócić do swojego życia, żeby zweryfikować, zastanowić się nad tym co jest ważne dla mnie, a co jednak odpuścić.. Zdecydowanie zgadam się z Wami, że powtarzalność, wspierające nawyki, ilość powtórzeń pewnych czynności, zadań itd. warunkują naszą zmianę na lepsze, zmianę jakości życia o której tak marzymy. Osobiście mam takie doświadczenie, że im bardziej mi się czegoś nie chce np. rano wstać, żeby iść biegać albo zrobić jogę, albo np. w pracy poprowadzić szkolenie, spotkanie czy wystąpić publicznie to ten wewnętrzny “leniuszek strachliwy opornik” odpala mi, guzik motywacji do właśnie zrobienia tego. Trochę czasu mi to zajęło, żeby rozbroić gada, ale dzisiaj wiem, że warto jednak wstać, podjąć działanie i poczynić pomimo strachu, oporu, a czasami jak jest jakiś naprawdę grupy temat, którego się boje, ale robię to dosłownie czuje taki skok o poziom wyżej .. 🙂 pozdrowienia

Gosia
Gosia
16 listopada 2020 21:15

Hej 🙂
Mój moment ‘aha’ to taki, że wreszcie zobaczyłam co mam kwestionować a czemu ufać. Może komuś wyda się to dziwne ale nie czułam tego sercem mimo, że definicje umysłem zaakceptowałam – wielkie dzięki za to 🙂

Moje dwa nawyki do zmiany:
1. Jadam śniadanie przeglądając social media, czytając książkę, przeglądając maile – wydawało mi się, że w ten sposób oszczędzam czas. Zamieniam to na: jem uważnie z czystą intencją, żeby to, co jem służyło mojemu ciału, każdej komórce, a przez to lepiej się czuję, jestem uśmiechnięta, emanuję dobrą energią, która udziela się każdemu stworzeniu, które spotykam.
2. Często mówię ‘muszę, ‘powinnam’. Za każdym razem, kiedy tak powiem natychmiast zamienię to na ‘chcę’, ‘pragnę’, ‘lubię’ i od razu popatrzę, jak się z tym czuję. Wieczorem zrobię notatkę z wglądu w “planie zmiany nawyków”.

Co do kontemplacji śmierci, to czasami się nad śmiercią zastanawiałam. Czy to była kontemplacja? Chyba nie, bo nie mam w sobie jasnego planu działania… chyba, że postanowienie życia w Miłości i Radości, ufność, że Wszechświat mnie kocha to jest ten plan 🙂 staram się żyć według tych wytycznych.
Nie boję się swojej śmierci. Jest we mnie nawet pewna ciekawość na ile spełnię swoje plany, które poczyniłam przychodząc na ten świat – co uda mi się osiągnąć, czy będę gotowa, żeby przejść poziom wyżej. Nie wiem, czy to ma sens, ale tak czuję. Mam nawet listę piosenek, które mają być puszczone na moim pogrzebie – niektóre tytuły by Was zdziwiły – mój mąż mówi, że to będzie niezła impreza na tej stypie 😉
Bardziej boję się śmierci moich najbliższych, boję się rozłąki. Na samą myśl o takiej sytuacji budzi się we mnie tęsknota, żeby już z nimi być tam gdzieś w Energii. Nie wiem jak to nazwać, bo nie mam takiej wiedzy, więc pewno jestem nieprecyzyjna w tym opisie – Ale tak czuję.

Renata Broczkowska
Renata Broczkowska
24 listopada 2020 23:08

Dobry wieczór Dziewczyny:-)

baaardzo lubię Bycie w Ciszy, od wielu lat nie mam w domu odbiornka telewizyjnego, a jedynym kanałem jest Spotify i muzyka.. jak najpiękniej dziękuję Wam za ten Materiał:-) pozwolił mi sprawdzić ze sobą, w jak innym jestem Miejscu ..teraz. Słuchając Was nieustannie dziękowałam sobi , swoim Nauczycielom i Najwyższemu Dobru za Prowadzenie.
Bo kiedyś, w tamtej Jakości siebie tak często byłam najostrzejszym krytykiem wobec siebie i mocno ocenna wobec innych. Takie było wtedy moje rozpoznanie siebie .
Potrzebne mi było przeżyć dużo, i jeszcze więcej aby..
Poczuć ukochać w sobie Człowieka i być Człowiekiem dla siebie samej.
Dzięki temu, z radością, z otwartością serca, z pokorną wdzięcznością mam przywilej rozwijania Bycie Człowiekiem także dla Innych.
Zaufanie w Prowadzenie, odkrywanie choć najmniejszego aspektu który wykonałam z sukcesem albo z sukcesikiem, co dobrego (nawet maluśkiego) zrealizowałam, uczyniłam dla siebie lub Drugiego wczoraj, przedwczoraj, przed przed wczoraj..
takimi małymi kroczkami uczyłam się dostrzegać siebie, aby móc nadać sobie wagę, aby móc polubić siebie po to, aby bardziej zaprzyjaźnić się ze sobą i w końcu pokochać siebie:-)
To była długa, ale jakże cenna Podróż..
Wasz Materiał dał mi możliwość przyjrzenia się ile niezwykłych lekcji/dowaidczeń/upadków i wzrastania z nich doświadczyłam w tej Podróży.. i Kim jestem TERAZ.
Dziękuję za Was i za siebie taką jaką jestem ..i wiecie co?

Moją stałą praktyką jest Praktyka Wdzięczności.. za siebie samą, za każdą drobną chwilę i każde doświadczenie .. z lekkością, z łagodnością i w miłości. Bez naciskania na siebie, bez obciążania się ze jest inaczej niż bym chciała.. to inaczej, to też otwarcie na kreowanie z niczego.
Bardzo wiele sytuacji jest innych, niż pierwotnie chciałam/obejmowałam umysłem lub widziałam rozwiązanie, wiele w moim zachowaniu pokazuje mi że potrzebuje Zmiany i przytulenia.. uzdrowienia w relacji ze sobą i ze światem.
Lubię taką myśl:
urodziłam się po to, aby być Prawdziwa, nie po to aby być Perfekcyjna..
… często ją do siebie kieruję, jako przypominajkę.
Aby przypominać sobie, że w tej właśnie chwili to jest moje 100% zasobów.
W innej chwili będę w innym 100% siebie:-)
Nie zawsze ufam sobie, ale zawsze ufam w Najwyższe Dobro, w Czystą Bezwarunkową Miłość i w Jej mnie Prowadzenie.. a Miłość może tylko i wyłącznie dawać Moc, poczucie bezpieczeństwa i bycie zaopiekowaną..
tak.. czuję się zaopiekowaną, nawet wtedy, kiedy jest na poziomie fizycznym, społecznym, finansowym bywa po ludzku trudno i wymagająco.
To też jest Doświadczanie doświadczenia.
Dobrze mi było wrócić do tego Tygodnia i odsłuchać cały Materiał:-)

Ach i temat śmierci:
odnajduję śmierć jako Przejście i tylko tak. Odchodzi ciało, a Mądra Dusza wchodzi w Inne Miejsce, do Domu Dusz.. aby we właściwym czasie powrócić w innym ciele i w innym czasie do kreowania życia w formie fizycznej i namacalnej.
Stąd mam potrzebę bycia w uważności za swoje intencje, myśli, słowa i działania.. bowiem cokolwiek pochodzi ode mnie teraz, ma ogromne znaczenie na to, w jakim Miejscu i z jaką historię Moja Dusza przyjdzie kiedyś.
Najprościej mówiąc wybieram bycie Dobrą.. dla siebie, dla świata.. nie najlepszą, Dobrą.
To co Dobre, każdego dnia staje się coraz lepsze, bowiem każdego dnia odkrywam jak jeszcze inaczej mogę doświadczać siebie i świata. Jestem aż Człowiekiem, a to jest przywilej mnożenia się dobrodzianiem się.

Za każdym razem jak wchodzę do Źródła ogarnia mnie taka ogromna czułość..do Was, do wszystkich Tutaj i do siebie samej. Za to że Jesteśmy . Po prostu.

Renata Broczkowska
Renata Broczkowska
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
26 listopada 2020 22:01

Dobry wieczór..
jak najpiękniej dziękuję za Wasze słowa.. odbieram je jako Światło, które jest w Was. Tylko wzniecając w sobie samych Światło, można Je dostrzec – poczuć w Drugim Człowieku..
Więc z radością w sercu kłaniam się Tym Istotom Dobra i Źródłowej Mądrości, które nosicie w sobie.
Nie piszę nigdzie indziej, tylko “do szuflady”.. w ciągu ostatnich dwóch trzech lat tak wiele osób prosiło i prosi mnie nadal:
Renka pisz proszę, mnóż się tym co w Tobie..
ważny sygnał. Słyszę go i szanuję.
Piszę więc swoje zapiski do szuflady, w emailach do moich Klientów, Przyjaciół i znajomych i bardzo rzadko.. TUTAJ:-)
Nie posiadam żadnych kont społecznościowych, ani FB, ani IG.. nic:-)
I jest mi z tym naprawdę dobrze.
Ja jestem relacyjna:-) w ciągu doby drzwi mojego serca są otwarte dla tak Wielu.. mnożę się tak, jak jest mi to dane.. jak Najwyższe Dobro prowadzi.
I tak jest optymalnie doskonale na TERAZ.

Przyglądam się czy i jak inaczej mogę być Inaczej i Bardziej dla Tych, którzy są do mnie kierowani.
Jeszcze nie wiem.. otwieram się na to, aby usłyszeć, zrozumieć i przyjąć:-)
Więc jeśli Wy Dziewczyny macie swój wgląd – podpowiedź dla mnie.. chętnie , z wdzięcznością wsłucham się w Treść od Was.

Przytulam Was bardzo cieplutko wieczornie:-):-)
Renka

Wiola
Wiola
29 listopada 2020 00:25

Dziewczyny, klaniam sie nisko i dziekuje za to wideo.
Wiecie co, czuje sie, jakbym przebudzila sie dawno temu i czula, ze wszystko jest inaczej, ale jakbym byla w jakims ciemnym pomieszczeniu. I Wy mnie, tu w Zrodle, bierzecie za reke i prowadzicie do miejsca, gdzie jest jasno i wszystko do siebie pasuje.
Przypomnienie czemu wierzyc, a czemu nie, jest dla mnie jak odkrycie Ameryki. Jakbym to juz wiedziala, ale zapomniala. Jakbym zapomniala, jak wazne jest to, co JA czuje i ze to jest prawdziwe. Na nowo daje sobie do tego prawo, odrzucajac to, co mowila rodzina, nauczyciele i spoleczenstwo. Bede dla siebie dobra, czula i wyrozumiala. Fajna perspektywa i fajne uczucie 🙂
Kontemplacja smierci nie byla latwym procesem, nie wiedzialam, jak sie do tego zabrac, ale jakos poszlo. Wyszlam z tego z jedna mysla – cokolwiek sie stanie – byc wiernym sobie.

Ostatnio edytowanes przez Wiola
Vera Cloe Zebrowska
Vera Cloe Zebrowska
29 listopada 2020 14:57

Czesc Dziewczyny,
Dziekuje.
Slucha sie was cudnie i jestescie bardzo “po prostu” LUBIE.
Nagranie mega! bardzo duzo AHA w miedzyczasie.
Ogolnie – intteresujacy mam czas aktualnie, a od przystapienia do ZRODLA tylko sie usmiecham do siebie. Robie wszystko w swoimm tempie i kiedy odpuszczam, ze “za wolno”, ze “powinnam” wtedy wsztko jest w punkt.
Dzisiaj jak przesluchalam to pierwsze co mi przyszlo, ze ja jestem ta co WIE a nie ta co robi – i w poplochu mialam uciec… ale … postanowilam dokonczyc a nastepnie wrocic do cwiczen z pierwszego miesiaca i zrobic je z wieksza uwaznoscia.
Szacnek do siebie i zaufanie sobie dostaje wlasnie w lekcji od zycia – czyli znowy piekna synchronizacja.
I pojawil mi sie lek przed smiercia – swoja, bliskiej osoby wlasnie jakies pare dni temu. wiec znowu – idealnie.
Klaniam sie i ucze pokornie
I dziekuje

MB
MB
19 grudnia 2020 01:15

Cześć.
Moja kontemplacja śmierci dotyczy tak naprawdę kontemplacji życia. Gdy odwiedzałem grób zmarłych z moimi dziećmi aby przybliżyć im osoby ,których one nie specjalnie pamiętają, opowiadam im jakimi byli ludźmi jakie mieli cechy, co lubiły, lub sytuacje które przeżyły. Teraz jak nawet przejeżdzam koło cmentarza czasami, odwiedzam szczególnie moją mamę. A ostatnio miałem bardzo mocne z tym związane przeżycie. W rocznicę narodzin mojej mamy, poszedłem na cmentarz było już po zmroku wszystko było rozświetlone zniczami, jeszcze z przeciągniętych wszystkich świętych. Idąc przywołałem sobie wspomnienie, jak tańczyliśmy. Zatrzymałem się i całym sobą wszedłem w to wspomnienie, nastąpił kwantowy skok doznań, odczuć coś cudownie pięknego. Dzięki

To co wywołało we mnie acha momenty z wideo to że można zaufać sile ciągnącej nas w wzniosłe emocje, niby oczywiste a fajnie jak ktoś o tym przypomni.

Intryguje mnie też bardzo mocno Intuicja oraz wyższa jaźń. Ciężko było mi ją usłyszeć świadomie. Przeszkadzała mi w tym podświadomość. Jeśli przez większość czasu byłem przekonany że moje całe Ja mieści się w ramach od narodzin do śmierci i nic po za tym, to bardzo mocno wgrał mi się też taki program. Gdy od stosunkowo niedawna mój horyzont się poszerzył, to podświadomość miał już swój program i uciszała nadświadomość. Dopiero gdy zdałem sobie sprawę z tego programu, coś się odblokowało i stało się łatwiejsze.

Oczywiście dużo więcej było dla mnie ważne, ale tym dwóm towarzyszyło słowo aha.

Ewelina Przygoda
Ewelina Przygoda
19 grudnia 2020 17:45

Cześć dziewczyny 🙂
Ten temat śmierci to coś, co nadal budzi mój niepokój, choć myślę, że coraz mniejszy. Zrobiłam sobie medytację śmierci i cieszę się, że się z tym zmierzyłam. Boję się bólu przy śmierci. Kilka miesięcy moja babcia umarła w wielkich męczarniach. Ale przede wszystkim boję się niewiadomej. Głęboko we mnie jest zakorzeniona wizja piekła, diabłów. To głęboko we mnie wciąż siedzi. Ale pracuję nad tym 🙂
Dziękuję za super wykład 🙂 Tam gdzie kieruję świało, uwagę, tam moja energia. Takie prawdziwe. Ostatnio moja cała uwaga jest skierowana na niesprawiedliwość, kłamstwa, chamstwo, manipulację, bardzo głęboki mobbing. Mam świadomość, że nie chcę się w to zagłębiać, myśleć, bo to mi nie służy. Wysysa ze mnie całą energię. Ale ciężko to zrobić, jak się w tym tkwi po uszy 🙁 Ale łapię się nad tym, odwracam uwagę, dbam o siebie. Wiem też, że to po coś jest. Bym zmieniła wzorce w swoim życiu.
I te niskowibracyjne emocje, które mną manipulują… Szkoda, że świadomość, podświadomość i nadświadomość nie działają wspólnie na tych samych częstotliwościach. 🙂 Byłoby nieporównywalne łatwiej 🙂 🙂 🙂

Ewelina Przygoda
Ewelina Przygoda
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
20 grudnia 2020 15:33

Dziękuję Kochane 🙂 Jest o tyle lepiej, że nawet, jak pojawiają się bardzo złe emocje, to staram się w nich krótko być. Nie taplać się, nie rozpamiętywać. Skupić się na tym, co dobre. Wrócić do tego, co pozytywne 🙂 Powoli, powoli się dzieje. 🙂

Lucy
Lucy
10 stycznia 2021 19:01

Te wymienione przez Was punkty czemu można ufać to jak objawienie, mocno układa mi moje doświadczenia.  Wszystkie te (od dzieciństwa aż po teraz) monety, gdy oddaje się z pasją jakiejś czynności , jeśli tylko pozwoliłam sobie to kontynuować kończyły się we wspaniały dla mnie sposób ( rozwijały, pozwoliły wejść w nowe prace zawodowe, dostarczają nadal  pozytywnych emocji).  Zdałam sobie sprawę, że to zupełnie ok. móc się oddać takim czynnościom, aktywnościom.  Pisze o tym, bo mam jakoś zakorzenione, że część z tego ( nie wiem właściwie co jest wyznacznikiem która to część) jest „marnowaniem czasu” i „należy najpierw zabrać się za ważniejsze” (co jest ważniejsze, z jakiej perspektywy ?) rzeczy. Tak, oczywiście to przekonania , których jestem świadoma, że mam i ciągle dźwięczące domem rodzinnym.
Więc teraz chcę dawać sobie więcej pozwolenia na takie aktywności, które czuję ,że są tą właśnie omawianą przez Was spontanicznością i mają w sobie tę dziecięcą radość. Z takim zaufaniem, że tak jak do tej pory (chyba teraz bardziej to widzę) wynikną i już wynikają dobre dla mnie i dla ludzi wokół rzeczy, nawet jeśli nie wiem jeszcze jakie. Tak przecież zrodził się (zupełnie nieplanowany) pomysł na pasje – biznes który wykonuje już od kilku lat poza swoim wyuczonym zawodem.
Mam jeszcze jeden aha moment – związany z często przeżywanym przeze mnie syndromem pozoranta. Jest on bardzo dotkliwy dla mnie, zwłaszcza w we wspomnianej przeze mnie wykonywanej pracy (nauka tańca) , który jest absolutnie przeciwieństwem tego, co uznawałam, że jest dla mnie i leży w moich możliwościach. Ostatnio mam wyraźne odczucia z ciała (które jest w tej aktywności niezmierne ważne do pracy), że ono się „nie słucha” . Teraz wiem więcej dlaczego tak się dzieje. Kiedy tańczę „ z serca”, kiedy przekazuje taniec z tego co umiem i lubię to dobrze się z tym czuje i inni wokół mnie także. Ale kiedy moją motywacją jest udowodnić sobie, że się nadaje, że jednak umiem, że jestem na właściwym miejscu, zaczynają się trudności w wykonywaniu nawet prostych rzeczy. To niesamowite jak ciało może słuchać tego co mamy w środku. Bardzo potrzebuje popracować nad tym, aby tego „zesztywnienia” i niemocy było coraz mniej.
Takimi rzeczami spontanicznie chciałam się z Wami podzielić po wysłuchaniu tego nagrania.
Pozdrawiam 🙂

Edyta Sztejnwald
Edyta Sztejnwald
17 stycznia 2021 11:00

Witam,
Moje nawyki – nie dawanie sobie czasu, np. picie kawy rano bo ją zrobiłam i zajmowałam się różnymi rzeczami. Postanowiłam zmieniać, ale małymi krokami i to już mi wychodzi.
Wstaję pół godziny szybciej i siedzę w ciszy i delektuję się kawą, telefon, przeglądanie poczty zostawiam na później. Też wprowadziłam Najpierw ja, później inni , Dom jest do mieszkania, a nie do sprzątania i etc. Oj ta moja perfekcyjność i moje kochane ego.
A temat śmierci. Kiedyś się bałam, ale bardziej o moich bliskich jak sobie poradzą jak mnie nie będzie. Teraz już się nie boję, przychodzimy na ten świat i odchodzimy.
Staram się zawsze być człowiekiem człowiekiem dobrym, nie krzywdząc nikogo.
Zaczynam wychodzić po za te mechanizmy i daję sobie czas, by być i żyć.
Te zmiany są dla mnie cieszące i karmiące. Wszystko jest dla nas dostępne tylko my się zamykamy nieświadomie.

Kaha
Kaha
4 lutego 2021 10:59

Hej,
Ja się chciałem podzielić o kontemplacji śmierci. Otóż od dziecka, gdy tylko myślałem o śmierci, to miałem mega poczucie strachu i zjazd w żołądku. Gdy byłem małym dzieckiem i miałem ok 6-8 lat potrafiłem będąc w kościele pomyśleć o śmierci, o tym ,że jest pustka i dalej nie ma nic i zacząć płakać, rodzice się dziwili czemu w tak młodym wieku o tym potrafię myśleć a tym bardziej tak głęboko. Poźniej mi się to zdarzało w mniejszej częstotliwości ale uczucie było takie samo tylko bez płaczu. I tak naprawde dopiero odkąd rozpocząłem rozwój duchowy to śmierć mnie nie przeraża, i gdy o niej myśle to raczej myśle jako o kolejnym etapie dla mojej duszy a nie o czymś strasznym, czyli można powiedzieć ,że strach się zamienił w miłość po 30 latach życia 😀

Kaha
Kaha
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
6 lutego 2021 07:25

Zapomnialem dodać – ja zawsze sobie wyobrażałem tylko swoją smierć 🙂

Asia
Asia
23 kwietnia 2021 17:16

Cześć 🙂
Dziewczyny wspaniałe wideo 😀 Dziękuję za nie bardzo. To co najbardziej mnie poruszyło to poddawanie pod wątpliwość tego bla bla bla 😉 odnośnie różnych wierzeń, przekonań i niskowibracyjnych emocji.
Chciałam się podzielić swoim doświadczeniem odnośnie śmierci. Mogę powiedzieć, że od dziecka był to temat, który się przeplatał bardzo mocno w moim świecie. Bliskie osoby z mojej rodziny (dziadkowie) umierali zawsze w czasie świąt lub nowego roku, co zaczęło wywoływać u mnie trochę negatywne odczucia kiedy zbliżał się czas świąteczny (czyli taki, który w mojej głowie był czasem odpoczynku i rodzinnych spotkań). Najbardziej wstrząsającym zdarzeniem był czas kiedy mój tato popełnił samobójstwo. To, że to się stanie wiedziałam chyba od dziecka. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale przewiduję zdarzenia dotyczące mnie i mojej rodziny, ale przy odpowiednim skupieniu także życie innych osób (znajomych). Mam to od zawsze i bardzo długo wypierałam ten dar. Mój tato powiesił się dzień przed walentynkami, w związku z czym w walentynki szukałam dla niego ubrania do trumny. Bardzo długo winiłam siebie za to, że nic nie zrobiłam, żeby do tego nie doszło. W dniu w którym mój tato postanowił się powiesić szłam tą samą ścieżką i na rozstaju dróg nie skręciłam w kierunku, w którym poszedł tylko poszłam przed siebie, tak jak miałam zaplanowane (do koleżanki)… Bardzo długo po jego śmierci byłam na niego zła, bo nie rozumiałam, co może człowieka doprowadzić do takiej decyzji, więc dałam intencje, że chcę poczuć to co on czuł przed śmiercią i było mi to dane. Kilka lat po jego śmierci jak byłam w mieszkaniu, które wtedy wynajmowałam przyszło do mnie to odczucie (wiedziałam, co to i po co) zrozumiałam stan w jakim znajdują się osoby, które podjęły decyzję o zakończeniu swojego życia. Zrozumiałam, że to decyzja mojego taty na, którą tak naprawdę nikt nie miał wpływu. Wybaczyłam sobie, że oskarżałam się tak długo o to, że nic nie zrobiłam i o to, że nie zdążyłam mu powiedzieć jak bardzo go kocham. Po długim czasie przyśnił mi się mój tato i w śnie powiedział mi, że śmierć nie jest taka zła i się uśmiechnął. Poczułam wtedy o co mu chodzi i lęk przed śmiercią własną czy bliskich jakoś wyparował. Chcę jeszcze podkreślić jak ważne jest to co mówiłyście w wideo czyli praktykowanie pewnych ćwiczeń czy uważności względem życia, myśli i emocji. W czasie kiedy pozwoliłam sobie na chaos w życiu i nie przyglądałam się sobie i swoim emocjom, strach przed śmiercią wrócił i ostatnio przypomniał mi o sobie. Na szczęście nie pociągnął mnie i z falą tsunami nie roztrzaskał o skały, ale dzięki temu powrotowi przypomniał o uważności, o świadomej obecności w życiu. Teraz patrzę na śmierć inaczej i jest mi ten temat bliższy niż kiedykolwiek. Jeszcze raz dziękuję za wspaniałe ŹRÓDŁO i za WAS wszystkich. Zabieram się za zmianę nawyków i ahoj przygodo 😀 

Ostatnio edytowanes przez Asia
Agnieszka Czarnuch
Agnieszka Czarnuch
8 maja 2021 12:11

Świadome skupianie się na nadświadomości prowadzi przez wpuszczanie światła do podświadomości. To biorę dla siebie. I oczywiście emocje nisko wibracyjne vs emocje wysokowibracyjne. I tak sobie teraz myślę, że jak jeden temat/decyzja wywołuje jednocześnie, i strach, i ekscytację to mogę sobie ufać.
Tematem śmierci mnie zaskoczyłyście. Duchowość i lęk przed śmiercią? 🤔 Z mojej perspektywy skoro jesteśmy energią to po śmierci dalej jesteśmy tylko w innej formie. Dla mnie śmierć jest początkiem czegoś innego/nowego. Nie zawsze tak myślałam oczywiście. Kiedyś wychodziłam z założenia, że każdy umiera i to trochę bez sensu bać się naturalnej kolei życia. Ale za to bałam się bólu tzn że będę cierpiała fizycznie umierając. Gdy pojawiła się córka, był moment, że bałam się że mogę umrzeć i jak wtedy ona sobie beze mnie poradzi (ja swoją straciłam przed moimi trzecimi urodzinami) a córka miała bardzo silny lęk separacyjny. Teraz ufam, że po śmierci dalej będę mogła się nią opiekować tylko w innej formie. I tylko jeśli by tego potrzebowała.

Kamil B.
Kamil B.
12 maja 2021 01:14

Mój moment acha po tym ćwiczeniu,

Uzmysłowiłem sobie paradoks, że z jednej strony należy sobie ufać, ale… z drugiej że najgorsze co możesz zrobić to… zaufać sobie, mówię tu tych sytuacjach kiedy dziewczyny mówią żeby właśnie się zatrzymać i zastanowić czy to co pojawiło się w umyśle jest… wspierające dla mnie? Uderzyło mnie wręcz to że nasze przeświadczenia, wierzenia o sobie, o tym kim jesteśmy i w związku z tym co powinniśmy, to…wierutne kłamstwo, wpojone nam zasady przez rodziców, dziadków, szkołę, społeczeństwo. I my żyjemy i jesteśmy wychowywani w tym kłamstwie, w jakimś… obrazie siebie, a chodzi o to… żeby to porzucić, jedyne co chcę to… dbać o siebie, o swoje ja z ciałem i duszą. I nawet gdy to piszę to pojawia się głos… no jak to dbać o siebie? przecież to… czysty egoizm, to złe… Ale ktoś przed wiekami nazwał to egoizmem i ocenił i takie… przekonanie zostało nam przedstawione, nawet… wgrane w mózg… Ale czy to prawda? Dzięki dziewczyny że jesteście, i dzięki za te nagranie.

Pozdrawiam, Kamil

Aga
Aga
14 maja 2021 21:27

Dziękuję za to nagranie z serduszka:)
Pomogłyście mi poukładać kwestie z zaufaniem, niektóre jak zaufanie pierwotne poszerzyłam, aby bardziej zrozumieć swoją wrażliwość, czy traumatyczne doświadczenia z dzieciństwa i odnalezienie odpowiedzi na pytania.

Niby o tym wszystkim wiem, część jest na porządku dziennym, a część… no właśnie. Ostatnio dużo pracuję z oporem. Miałam ogromną trudność bo moje ego nie wierzyło i sabotowało, że tak prosta technika działa. Znam ją juz jakiś czas, a dopiero niedawno dojrzałam do niej. I działa! Nie ze wszystkim od razu, ale działa! Cieszę się jak dziecko:)

W kwietniu przez 21 dni oczyszczałam się z Ajurwedą i to był dla mnie bardzo trudny czas, byłam w bardzo trudnych emocjach niskowibracyjnych. Pozwoliłam sobie doświadczać, chociaż umysł sabotował, że nie mogę, bo nie mam mnie w SM, bo trzeba napisać posty, zrobić ofertę, odpisać na wiadomości, bla bla bla….a wiedziałam, ze to nie czas na pracę i co może się pojawić. Przyszły do mnie wasze nagrania z YT z potwierdzeniami stanów, w których byłam i po co. Najbardziej mnie zmroziło po co i to nie pierwszy raz.

Jestem wdzięczna za Was bo przychodzą momenty “aha”, potwierdzenia, przypominajki 🙂

Ściskam Aga:*

Maria
Maria
13 czerwca 2021 08:51

Hej dziewczyny!
Dzisiaj miałam mega aha przy temacie kontemplacji śmierci. Mam niewspierający nawyk, że pierwsze co robię przed jakimś zajęciem to sprawdzenie social mediów by mnie nie korciło w trakcie. Sama idea jest okej ale zazwyczaj tak mnie wciągają, że mało czasu zostaje na to zadanie. I tak dzisiaj meandry internetu doprowadziły mnie do chłopaka, który w moim wieku dostał diagnozę i zalecenia na dalsze życie by przeżyć i zrobił wszystko odwrotnie bo wyniki na siłowni były dla niego spełnieniem. Niestety ten filmik był sprzed 2 lat, chłopak miesiąc temu umarł. Jego wątroba i nerki nie wytrzymały trybu życia sportowca wyczynowego. Nie wiem jakie wnioski z tego mogę wyciągnąć, ale ta historia bezpośrednio przed tą lekcją to znak, że muszę i chcę zająć się tym ćwiczeniem.
Dziękuję za podsumowanie w co wierzyć a w co wątpić. Od zawsze pytam siebie jak odróżnić to co dobre a co niekoniecznie. Mam nadzieję, że łatwiej mi będzie teraz decydować. Pewnie dużo nauki przede mną.
Pozdrawiam!

Magdalena Samyn-Raczynska
Magdalena Samyn-Raczynska
21 czerwca 2021 20:48

Bardzo dziekuje za takie usystematyzowanie, wypunktowanie rzeczy, w ktore warto i nie warto wierzyc. Czasem ilosc informacji, ktora otrzymujemy z roznych zrodel sprawia, ze zaczynamy sie gubic i nie wiemy czy cos jest od czegos wazniejsze, czy stoi na rowni, co najpierw, co potem. Wspaniale to podsumowalyscie i z latwoscia bede teraz mogla wracac do notatek zeby sobie przypomniec co wazne w tych trudniejszych okresach przed skokami kwantowymi, kiedy to szukam kierunku 🙃🤷‍♀️🙏😍

Aneta Mencfel
Aneta Mencfel
5 lipca 2021 11:32

Cześć, coś mi umknęło dziewczyny – gdzie nie znajdę medytację kontemplowania śmierci?

Aneta Mencfel
Aneta Mencfel
Odpowiedz  Aneta Mencfel
5 lipca 2021 11:33

Gdzie znajdę miało być 🙂

Emilia Nowakowska
Emilia Nowakowska
11 sierpnia 2021 14:38

W poprzednim ćwiczeniu było pytanie w jakiej sferze najbardziej nie ufasz sobie i wtedy do mnie przyszło, że ja nie ufam sobie bo nie wierzę, że coś potrafię. Oczywiście jestem tego świadoma od niedawna, ale wiem już że takie jest moje przekonanie od dzieciństwa, że się do niczego nie nadaje i to co robię i mówię nie jest ważne. 

Najważniejsze co wyciągnęłam z tego nagrania to informacja, że nie jest to prawdą. Mój umysł nadal tak myśli i ciało tak czuje, ale jednocześnie znalazłam takie miejsce z którego mogę się w jakiś sposób na to popatrzeć. Nic więcej nie umiem z tym zrobić, ale przynajmniej, mimo, że nadal w to wierzę to już nie wierzę w to negatywne wierzenie które jest. Nie umiem tego inaczej opisać 🙂 

Na pytanie jaki jest mój największy strach odpowiedziałam sobie że najbardziej boję się innych ludzi. Myślałam o tym przez jakiś czas i doszło do mnie, że ja tak naprawdę boję się krytyki i oceniania. Boję się że zostanę odrzucona, wyśmiana, sama.

Dlatego pewnie nic mi się nie chce i nie mogę znaleść czasu, odpowiednich warunków i milion innych wymówek żeby zacząć pozytywnie działać. 
Co mi to daje ? Jak nic nie zrobię to nikt nie będzie tego oceniał i mnie krytykował. 

Wspomniałyście żeby zaufać impulsom które zachęcają nas do tego by być kreatywnym i dzielić się dobrem i wysokimi wibracjami ogólnie. Tak mi się przypomniało wtedy, ze co jakiś czas mam taką myśl, żeby te wszystkie moje materiały o rozwoju i świadomości jakoś dalej puścić w świat. 
Mam przecież mnóstwo książek na temat rozwoju duchowego i osobistego, byłam na kilku kursach i jestem obecnie z wami i coś już przecież wiem. Mało tego, kurczę, te moje życie faktycznie jest dużo lepsze niż kiedyś i dużo już zmieniłam. 

Za każdym jednak razem kiedy to do mnie przychodzi to słyszę:

  • Ty się nawet wypowiedzieć poprawnie nie potrafisz
  • Przecież już tyle darmowych materiałów jest w internecie 
  • Nikt cię nie będzie chciał słuchać 
  • Nikt cię nie będzie lubić
  • Nie wiesz jak to zrobić 
  • Nie umiesz tego zrobić 
  • Kim ty w ogóle jesteś? najpierw pozbądź się swoich złych nawyków dopiero potem będziesz miała cos do powiedzenia 
  • Nie masz czasu
  • Zajmij się lepiej czymś produktywnym (mój ulubiony)

Ja marzyłam będąc takim nieszczęśliwym dzieckiem żeby być kiedyś chociaż taka jak jestem teraz. Było to dla mnie tak odległe i nieosiągalne, że nie byłabym w stanie w to nikomu uwierzyć. Ale ja tu przecież jestem i to dlatego, że komuś kiedyś chciało się podzielić tym w internecie lub napisać książkę. Każdy mój taki impuls jest szybko gaszony przez ten głos w głowie, który budzi strach. Odechciewa mi się od razu i czuje się bardzo źle po takim kazaniu wiec mam spokój na kilka miesięcy.  

Takie same ćwiczenie jak w tym nagraniu zaczynałam już kilkakrotnie w życiu i nigdy mi się nie udało go utrzymać na dłużej. Po jakimś czasie albo zapominam, albo mam tego dosyć, albo zmieniam zdanie, bo to nowe wcale mi nie odpowiada. 
Oczywiście spróbuje jeszcze raz, ale to jest w moim przypadku bardzo trudne, bo ja nie lubię planować i mieć z góry ustalone co mam robić. Próbowałam już, ale czuję w sobie tak ogromną frustracje i złość jak mam realizować jakiś określony plan, że aż się boję tego robić. Nie jestem w stanie się skoncentrować na zadaniu, wszystko mnie wytraca z równowagi. Jak się kiedyś zawzięłam, że tym razem dam radę to skończyło się tak, że nie byłam w stanie wstać rano z łóżka chociaż umyć zęby. Patrzyłam się w sufit to wieczora przez cały słoneczny dzień. Nie chcę tak więcej. Muszę znaleźć sposób, żeby jakoś ominąć ten mechanizm który włącza we mnie tą frustrację. Muszę jakoś działać poza nim, albo mimo tego że jest. Potrzebna mi jakaś dodatkowa przestrzeń we mnie jeszcze. Tak to sobie wyobrażam na ten moment 🙂 Dziękuję!

Agata Lange
Agata Lange
13 grudnia 2021 10:39

Wiem ze śmierć nie jest ostateczna i że każdy z nas wraca do źródła a właściwie ciągle w nim jest ale nie potrafię pogodzić się z faktem że ktoś mi blisko idzie gdzieś gdzie ja nie mam z nim już kontaktu. Że coś się kończy i nadal nie mam pewności i spokoju że on nie znika.

Magda :)
Magda :)
4 stycznia 2022 13:08

Super porównanie i jasno ujęty temat świadomości, co do kontemplacji śmierci, miałam już taki czas w życiu, priorytety więc zmieniłam jakieś 12 lat temu, ale chętnie przerobię raz jeszcze. Co do tych ćwiczeń z poprzedniego miesiąca, to staram się działać, a zanim zarejestrowałam się w źródle to wykupiłam Wasze medytacje, no i w sumie od tego momentu jesteście ze mną co dzień. Bardzo się cieszę i wdzięczna jestem za to, że trafiłam na Was i za to, że dzielicie się wiedzą.
Dziękuję 💝🙏

Izabella Seroczyńska
Izabella Seroczyńska
5 maja 2022 21:40

Super materiał na kilka przesłuchań .Jestem na poczatku drogi rozwoju i powoli to ogarniam.Jestem DDA i nigdy sie nie wspierałam psychoterapią itd. Ucieklam w uzależnienia -praca itd.ale ja nie o tym chcialam napisac moje życie to wieczna trauma śmierci .Kazdy kogo kochałam umarł.Jak moja ukochana mama umierała zapytała jak to umieranie wygląda ,bała się strasznie i ja też .To była emicjonalna masakra dla mnie .Odpowiedzialam że to tak jakby poszła spać wieczorem póżniej jest ciemnosć i pustka i już się nie budzisz i nie pamiętaszni nic z tego życia.Strasznie postąpiłam że nie byłam przy śmiervi Mamy ,Tatusia ,meża -ale nie dałam rady .za każdym razem ten ból narastał ,ta okropna gula w gardle i w ciele.Powiem wam ze to chyba najgorsze momenty w zyciu .A mam ich wiele … sorry ale musz
1.Mama alkoholiczka -dzieci 3 szt ja 9lat a bracia 7 i 1 ciągły brak matki,wstyd,brak poczucia bezp.pìętnowanie margines społ.odsunięcie rodziny itd
2.mobbing w szkole ze jestem dziwką przez 3 lata -plotka kolegi z kt.nie chcialam chodzic
3 .rak.mojego męza kiedy nasz syn mial rok rak mózgu 3 mce
4 rak 6 miesiec mojem.mamy ( wczesnien jej proby samobójcze itd padaczka brak kontaktu przez miesice no byla w cugu w innym miescie
5 alkoholizm mojego brata i bratwej -ja rodzina zastępcza dla dzieci
6.umieranie mojego Taty -przyjął 13 chemioterapii w ciągu 1.5 rku .
7.śmierć ukochanych 7 kotów ,2 psów i królika -w dramatycznych i nieludzkich okolicznosciach.
Powiem tak z horoskopu numerologii wychodzi mi.przepracowanie tematu smierci ale kużwa to chyba przesada ,czegoa misa sie nauczyć.moze ktoś to z was to widzi..Prosze o podpowiedz
Ja osobiście wierze w reinkarnacje i a Stwórce .Kościól katolicki to nie moja bajka chociaż jak byłam małał to miałam wizje JCH i NŚMP i widziałam różne energie ale to wyparlam i jest ok.czy ktos cos może podpowiedzic co przepracować
Izabella lat 46 🙁

Renata Wichmann
Renata Wichmann
11 maja 2022 17:28

Nie potrafię znaleźć medytacji poświęconej śmierci. Poproszę o link. Dziękuję

Edyta
Edyta
18 maja 2022 18:32

Hm.. czemu ufać a czemu nie ufac. Ciekawe.

Od dłuższego czasu chce podjąć pewna decyzję (odejście od partnera, z którym mamy dwoje dzieci), rozważam plusy i minusy. Jednocześnie czuje co powinnam zrobić.

Tym bardziej że po tym video utwierdziłam się w przekonaniu czemu warto ufać.

Właśnie to w czym najbardziej sobie nie ufam to podejmowanie decyzji. Boję się, że wybiorę źle i to skrzywdzi moje dzieci.

Długo sobie nie ufałam w swoich decyzjach, słyszałam że “jeszcze zobaczysz”, “a nie mówiłam” i takie tam. Pomału uczę się wsłuchiwać w siebie, czego pragnę ale jeszcze nie jestem gotowa tego urzeczywistnić. Wiem, że na dzień dzisiejszy na razie dzieje się tak jak ma się dziać, nie chce się poganiać ale jednocześnie czuje że ten moment musi nadejść i nie nadejdzie sam ale to ja będę musiała ta decyzję ogłosić i ponieść konsekwencje.

Nie jestem jeszcze gotowa ich ponieść, jeszcze nie jestem na tyle silna w sobie żeby to udźwignąć (atak rodziny, pretensje, poczucie winy, ból dzieci).

Integracja poczucia winy idzie mi bardzo dobrze 🙂 w sytuacjach w których wcześniej czułam się winna, już się nie czuje, ale to były małe sytuacje, typu odmówienie pomocy komuś w pracy, czy niekupowanie dziecku kolejnej durnej zabaweczki. Ale poczucie winy z powodu rozbicia rodziny…

Myślę że na dzień dzisiejszy muszę zaakceptować że na razie nie odejdę od partnera

Anna
Anna
18 czerwca 2022 10:03

Nawykiem nad którym najbardziej chcę pracować to prokrastynacja, zmieniając ją na podejmowanie się małych kroków, które najczęściej sprawiają mi przyjemność albo komfort jak już je robię albo zrobię. 

Najważniejsze co wyciągam to:
Ustalanie priorytetów, czy ja naprawdę tego chcę, czy chcę spędzać czas z tymi ludźmi, czy ja to lubię – to mocno do mnie przemówiło. Dziękuję Sylwia!

„Czy dane wierzenie mi służy czy ja jestem jego więźniem?” tego także mocno potrzebowałam. Chcę spróbować praktykować. Dziękuję Honia!

Spodobały mi się także słowa „Kiedy robię najlepiej jak umiem wtedy wiem, że to jest prawda”. Dziękuję 🙂

Resztę potrzebuję odsłuchać ponownie. Dużo wartościowych treści odnajduję gdy słyszę nagranie.
  
Po kontemplacji śmierci znaczenie nabrało życie naprawdę, doświadczanie. Zobaczyłam, że gdybym miała umrzeć teraz, to tak naprawdę nie zrobiłam niczego w pełni na czym mi zależało, że podejmowałam działania i je przerywałam, było dużo ucieczek, ale to nie jest prawdziwe życie. I nawet przesunięcie śmierci o ileś czasu, pokazało mi, że to niczego nie zmieni, jeśli nie zmienię teraz swojego zachowania i nie zacznę realnie działać i żyć. Priorytety były te same co od wielu lat: doktorat, hiszpański, osoba którą kocham (niestety ona mi nie ufa i nie chce bliskiej relacji). Pojawiły się obrazy odbudowania relacji z tą bliską mi osobą, wspólnego czasu i bliskości. Ogromna potrzeba zbudowania poczucia własnej wartości, by móc każdy z tych ważnych mi obszarów zrealizować. Nie zależało mi na życiu i śmierci, teraz i kiedyś w medytacji z kimś innym widziałam, że w momencie śmierci nie byłam szczęśliwa, bo to życie nie było moje, że nie zrobiłam w nim tego co chciałam. Po medytacji i myśli, że zabieram się do działania poczułam się niedobrze, jakby podświadomość poprzez ciało blokowała mi działanie. Zniechęciło mnie to, bo tydzień temu miałam podobnie i odwołałam moje plany. Przy pisaniu czuję się lepiej. Chcę żyć naprawdę i doświadczać życia, relacji, tego co dla mnie ważne. Może to co zwróciło moją uwagę, to że w medytacji skoncentrowałam się na tej osobie, którą kocham i ona nie chce mieć kontaktu, w wizji chciałam naszej bliskości, natomiast koncentracja na niej powoduje że oddalam się od innych ludzi i ich nie doceniam, a oni dają mi dużo dobra, wsparcia. Od niej tego nie czuję, chociaż się stara, ale nie chce prywatnej relacji, jedynie oficjalną i komunikuje, że nie chce się zaprzyjaźniać, że już mi nie ufa i nic nie zmieniłam. Zastanawiam się czy próba odbudowania tej relacji i zbudowania poprzez moje działanie poczucia zaufania do siebie, jej do mnie ma sens, czy powinnam odpuścić relację mimo że z jakiegoś powodu nie chcę i nie mogę. Tu nieco naświetliły mi sytuację medytacje poprzednich wcieleń od Was, gdzie zobaczyłam dlaczego ja chcę tej relacji (obiecałam nigdy jej nie zostawiać) i dlaczego ona jej może nie chcieć (uznała, że nie jest to dla mnie dobre żeby miała kontakt i że nie będzie w moim życiu, mimo że się nie zgodziłam na to, ale później umarłam i ona czuła się winna, bo w tej wizji ona spowodowała wypadek, trafiłam do szpitala i umarłam). Mam wrażenie, że w tym życiu to realizujemy, po jakimś czasie u mnie wyszło brak poczucie własnej wartości i dużo sytuacji odbierałam jako zranienie, odrzucenie, ona temu zaprzeczała. Ostatecznie zerwała kontakt, ja próbowałam za wszelką cenę naprawić. Ona przynajmniej raz-dwa razy uznała, że kontakt z nią nie jest dla mnie dobry. Po uwalnianiu emocji Hawkinsa pomówilyśmy szczerze, poza zranieniami konkretnie i było bezpiecznie, dobrze. Natomiast zdążyłyśmy to zmienić. Zależy mi na naszej relacji, ale nie mam pojęcia poza poczuciem własnej wartości i wiarygodności zbudowaniem, jak mogę przyczynić się do tego, by odbudować zaufanie między nami i tworzyć bezpieczną relację i więź. Jak to wygląda z Waszej perspektywy?