Wygląda na to, że musisz się zalogować do panelu kursanta.
2021-02-08T19:51:47+01:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
57 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
11 lutego 2021 17:14

Widzę w tym dwie sytuacje które się wybijają, jedna taka, że jako biedne dziecko mogłam nie raz sobie zaprzysiądz, że jak będę zarabiała swoje pieniądze to nigdy na nic nie będę sobie żałować…co też z uporem maniaka czynię i wydaję wszytko jak leci…oczywiście ponad stan, nad tym juz pracuję od dawna i nie mam 15 szamponów i w ogole sklepu kosmetycznego w domu 😉 ale nadal notesów do wyboru do koloru. teraz i tak juz przynajmniej zaczęłam z nich korzystać, bo kiedys były zbyt ładne, zeby je zmarnować na “cos takiego”.
a drugi temat dotyczyc moze moich obserwujących,ale tu nie kojarzę, czy sama się bojtkotuje, czy zwyczajnie za mało pracy jeszcze w to wkladam…ponieważ dla mnie praktycznie zawsze jestem niewystarczająca, ostatnio nawet nie mogłam sie pokłócić dobrze z mężem, bo co ja go będę obwiniać jak ja wiem, ze ja sama sobie nie daje tego czego chcę od niego, to jak on ma mi to dac…no :/

Katarzyna Gale-Ward
Katarzyna Gale-Ward
Odpowiedz  Kalina Krukowska
14 lutego 2021 23:01

Dzięki Kalina za podzielenie się swoją historią. Czytam i się uśmiecham bo jakieś to wszystko znajome 🙂 powodzenia, damy radę x

Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
11 lutego 2021 17:20

Jeszcze jedna kwestia, mam taki wzorzec, ze dzielę ludzi na ważnych i ważniejszych, tym ważniejszym trzeba się podlizywać, uważać na słowa, na swoje zachowanie- nie mozna byc sobą, oni muszą mnie lubić, więc ja się do nich dopasowuję, nie mogę ich skrzywdzić, czuję przed nimi respekt, dopiero po jakims czasie opada iluzja, kiedys tych ludzi było sporo, dzisiaj jest coraz mniej, często są to ludzie majętni, z wyższą pozycją, oho – śmiga mi coś w głowie, bo mama miała wujka który był dyretorem szkoły, cała ich rodzina była taką bon ton, bułkę przez bibułkę, i oczywiście mama też świecila przed nimi oczami, czy to mogłby byc ten wzorzec? i czy jego rowniez w taki sposób mozną się pozbyc?

Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
11 lutego 2021 22:07

no tak, totalnine to jest o tym, ze jestem gorsza od tych “lepszych” ludzi…pomdytuje nad tym, dziekuje.
Oczywiscie…”pozbyc” ehh… zintegrowac, ukochać <3

Agnes
Agnes
13 lutego 2021 13:01

Po aktywnym dwukrotnym udziale w tym 50cio minutowym nagraniu wyklarowała mi się jedna stanowcza myśl: Jedyna osoba jakiej mogę i jestem w stanie w obecnym czasie pomoc- jestem ja sama. I zrobię to. Innych zostawiam w spokoju.
Dziękuję Sylwia i Honorata.

Joanna Krzyzanowska
Joanna Krzyzanowska
14 lutego 2021 10:35

Bardzo dziękuję za tą lekcję. Dzięki niej odkryłam dwie bardzo istotne dla mnie kwestie. Odnalazłam przyczynę wewnętrznej potrzeby izolowania się od ludzi. To było związane z poprzednim wcieleniem. Teraz czuję spokój 🙂
Kiedy zadawałaś pytania skąd pochodzi cyklicznie powtarzająca się sytuacja (u mnie dotyczyła tego, że nie mogę odnieść sukcesu, a szukałam tego w sobie wiele razy) na wszystkie trzy pytania przeszła odpowiedź “nie”. Zapytałam więc dlaczego się z tym mierzę. Przyszła mi informacja, że to jest tylko moja lekcja, którą mam do przepracowania. Nic więcej. To nie żadna kara, obciążenie czy klątwa. Po prostu zadanie na to wcielenie. Poczułam wielką ulgę i akceptację. Pomyślałam Ok, to się tego nauczę 🙂 Zrozumiałam, że traumatyczne doświadczenia miały tylko pomóc mi we wzroście, aby tego się w końcu nauczyć. Dziękuję 🙂

Od dawna pracuję z moimi traumami i programami, i tak jak powiedziałaś, to nigdy się nie kończy bo stanowi nasz proces wzrastania i uczenia się, najważniejsze jednak jest, że to co przepracowane już nie boli, stanowi lekcję i buduje naszą osobistą moc i mądrość. I to jest najpiękniejsze. Ważne aby poszukać i poprosić o pomoc kiedy kręcimy się w kółko. Czasami bardzo ciężko jest nabrać dystansu we własnej sprawie. Ja nigdy nie zapomnę mojej pierwszej sesji regresingu z terapeutką. Poczułam taką ulgę i tak niewyobrażalne szczęście, że miałam uczucie dosłownie unoszenia się nad ziemią. Wtedy właśnie pojawiło się we mnie wielkie marzenie i pragnienie, aby któregoś dnia pracować tak jak ona i w taki sam sposób pomagać innym.
To może zabrzmi dziwnie dla niektórych, ale dziś dziękuję za absolutnie wszystkie traumatyczne doświadczenia w moim życiu (a było tego naprawdę sporo). Tylko dzięki tym wydarzeniom mogłam dojść do momentu, w którym jestem. I choć nadal wiele przede mną do przepracowania, to dziś mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwa. I tego Wam wszystkim życzę.

Agnieszka Noworolska
Agnieszka Noworolska
14 lutego 2021 19:31

Super, że tak bardzo kompleksowo opisałaś temat, zwracając uwagę też na kwestię ślubów i przysiąg, bo to mało kto sobie uświadamia, a to niezwykle silne blokady.

Ucieczka do pomocy innym zamiast sobie jest częstym mechanizmem obronnym osobowości, ale niestety zaniedbywane siebie oddala nas od miłości do siebie. Sama się z tym spotkałam na swojej drodze, ale w końcu postanowiłam sobie, że będę stawiać siebie i pomoc sobie na pierwszym miejscu. Najpierw napełniam swój dzbanek, bo z pustego to i Salomon nikomu nie poleje :).

A przy okazji Walentynek 🙂 warto zahaczyć o aspekty, które nie pozwalają nam w pełni kochać siebie, tym bardziej, że to chyba najtrudniejsza rzecz do osiągnięcia u ludzi.

Prośba Kochane do Was o pomoc w uzupełnieniu listy, którą poniżej otwieram.

U siebie już jakiś czas temu odkryłam aspekty i rany, które są chyba najgłębiej schowane i zakorzenione, często tak bardzo, że nasza percepcja je wręcz sabotuje i wypiera, a są to na przykład:

  • nie wolno mi kochać siebie, to jest zabronione, wręcz napiętnowane, za to można być/było się prześladowanym, ukaranym, a może nawet w którymś wcieleniu skończyło się śmiercią? Być może to wywołało wręcz paniczny strach przed tym, żeby w ogóle pomyśleć o tym, że mogłabym kochać siebie
  • dozwolone i bezpieczne jest kochanie tylko innych, albo Boga, a kochanie siebie to grzech
  • wstyd, żeby kochać siebie, bo przecież to egoizm, narcyzm, będą mnie wytykać palcami, wśmiewać i za to może mi grozić wydalenie z jakiejś grupy, a przecież nie chcę być od niej odseparowany, być sam
  • poczucie winy, które każe myśleć, że ja nie zasługuję na miłość, tym bardziej swoją, że nie jestem wart miłości
  • nie potrafię kochać siebie
  • moja miłość jest nic niewarta (to mnie osobiście ukłuło szczególnie, bo w dzieciństwie doświadczyłam odrzucenia przez siostrę, którą całe dziciństwo zalewałam miłością, a ona odwzajemniała to niechęcią do mnie, więc uwierzyłam, że skoro ona tak reaguje na moją miłość to moja miłość w takim razie jest bezwartościowa)
  • ślubowanie, przysięga, że będę kochała tylko Boga, a siebie będę zaniedbywać, bo jak będę postrzegać siebie jako “marny pył” to wtedy i tylko wtedy zasłużę na zbawienie

Często podświadomość/osobowość wręcz nie chce dać nam dostępu do tego obszaru ran, bo wierzy, że ujawnienie ich byłoby dla nas wyjątkowo niebezpieczne..
A jeżeli już dokopiemy się do tych ran to bywa, że jest tak wiele warstw, że warto co jakiś czas do nich wracać, żeby uwalniać kolejne warstwy emocjonalno-przekonaniowe.

Niestety, często to tak głębokie rany, że osobowość tworzy przed nimi mechanizm obronny występujący u wielu osób w kręgach rozwoju duchowego. Takie osoby mówią o miłości do siebie i o tym jak ją praktykować i wmawiają sobie i innych, że w pełni kochają siebie, nie zdając sobie sprawy, że tak naprawdę okłamują siebie, bo okłamywanie siebie jest mechanizmem obronnym osobowości. No bo skoro ja utwierdzę siebie i innych w przekonaniu, że już w pełni kocham siebie i wiem co to znaczy, to już nie mam w tym temacie nic do uzdrowienia, a więc będę bezpieczny, już nie muszę zmagać się z bólem, który jest tak głeboko schowany. Nie jest to absolutnie wytykanie/krytykowanie kogoś za coś, bardziej zrozumienie, że przecież sam/sama taki mechanizm w sobie być może uruchamiałam, a niestety to ślepa uliczka. Stąd lista ran, które mogą pomóc wielu osobom z tej ślepej uliczki wyjść “na prostą”.

Może wpadają Wam jeszcze jakieś aspekty i rany blokujące miłość do siebie?
Będę bardzo wdzięczna 🙂

Agnes
Agnes
Odpowiedz  Agnieszka Noworolska
15 lutego 2021 21:55

Dzieki Agnieszka za opisanie tych aspektów. Jeśli pozwolisz to skopiuje je do swojego archiwum. Tak samo to czuje. Wyrosłam i potem żyłam z przekonaniem, ze wszelkie dobroczynne zabiegi względem siebie ( także te emocjonalno-duchowe) są samolubstwem, infantylnością, rozwiązłością i ze są brudne. Słyszałam tylko : bliźni i Bóg. A gdzie ja???Tak, to słynne ” zasłużyć na zbawienie”- aż mnie na wymioty zbiera…

Dzis w obecności świadków podejmuje nowe przyrzeczenie. Będę kochać siebie. Będę prawdziwie kochać siebie. Będę całować swoje przedramiona i dłonie. Będę głaskać swoje święte ciało. Teraz już będę zawsze ze sobą.

Agnieszka Noworolska
Agnieszka Noworolska
Odpowiedz  Agnes
22 lutego 2021 09:06

Cudownie Agnes :). Bardzo się cieszę, że możemy się w taki sposób nazwajem umacniać 🙂

Gabriela Żemetro
Gabriela Żemetro
14 lutego 2021 21:16

Hej! Mam taki problem, który ciągnie się za mną praktycznie od czasu, gdy byłam nastolatką i przeżywałam pierwszą miłość. Chłopak mnie najpierw w sobie rozkochał, okazywał zainteresowanie a potem odrzucił. W ciągu życia przytrafił mi się podobny schemat już kilka razy i czuję się z tym jak recydywistka, bo za każdym razem kończy się podobnie. Jedyne co udało mi się wypracować, to to że tym razem nie zostałam całkowicie wykluczona, gdy czasem mam potrzebę napisania do ukochanego, to on odczytuje moje wiadomości, jednak rzadko odpowiada, zwykle pozostawia bez słowa. Już nawet ta sytuacja przestaje mnie boleć, nie rozumiem tylko skąd się to bierze i jak zbudować wartościowy związek a nie stale uganiać się za czymś, co tylko drenuje moją energię. Podejrzewam, że ma to związek z relacją z rodzicami, interesuję się trochę ustawieniami hellingerowskimi i myślę, że może to mi pomoże znaleźć rozwiązanie.
Poradźcie proszę 🙂

Gabriela Żemetro
Gabriela Żemetro
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
17 lutego 2021 01:49

Ciężka sprawa. Zawsze myślałam, że za bardzo chcę relacji i to ich odstrasza. Muszę się z tym przespać. Dzięki 🙂

Kinga Cetnarowicz
Kinga Cetnarowicz
15 lutego 2021 21:50

Kiedy rozstawałam się że swoim mężczyzną, który był pierwszą i jedyną miłością, on powiedział “może za 16 lat”. Powodów nie będę opisywać, ale przez lata miałam wrażenie, że rzucił na mnie klątwę. Parę lat temu zginął w wypadku i byłam pewna, że tym samym mnie od niej uwolnił. Dziś tamto spotkanie i tamte słowa wróciły, poczułam je mocno, bo właśnie mija 16 rok.

Kinga Cetnarowicz
Kinga Cetnarowicz
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
19 lutego 2021 20:44

Dziękuję, potrzebowałam to usłyszeć. Właściwie od tamtego czasu zaczął się mój rozwój duchowy. Taką wdzięczność poczułam teraz do tego faceta 🙂

Ewelina Bogacz
Ewelina Bogacz
16 lutego 2021 08:35

Mam pytanie 2013 – 2014 r. doświadczałam widzenia i odczuwania “czarnych materii” w ludziach. Wyglądało to tak, że robiłam zakupy i spoglądając na kobietę widziałam w jej oczach mrok – czarne oczy bez białek. Osoby te zachowywały się przy mnie anormalnie.. z agresją.. Punktem wyjścia było spotkanie mojego prawie byłego męża, w którym to było nagminne.
Moje pytanie brzmi… Jak to się ma do mojego cienia… Czy Ci ludzie pokazywali mi strach, który w sobie mam? I jak blisko do widzenie i czucia jest do choroby psychicznej?
(Ps. tak byłam u psychiatry..- poza lekką depresją jestem zdrowa. Moja natura nie mogła w pewnym momencie zaakceptować dwóch światów … chyba nadal mam z tym trochę problem :-))

Moje cienie – jedno słowo oddaje wszystko – SŁUŻENIE

Ewelina Bogacz
Ewelina Bogacz
Odpowiedz  Ewelina Bogacz
16 lutego 2021 09:30

Idę za radą…

Czy ktoś może mi polecić kogoś kto zajmuje się hipnozą..
Od razu mówię.. że mam problem z samokontrolą, więc pewnie będę oporna.

Mój temat: służenie – przysięga rezygnacji z siebie na rzecz innych ludzi, poprzednie wcielenia i karma… rezygnacji z miłości i szczęścia.

Joanna Dembowska
Joanna Dembowska
16 lutego 2021 12:56

Ja jestem zapalonym zbieraczem, choć baaardzo staram się, by tak nie było. Po ostatnim zakupie 8 książek (przy czym jak wiadomo Kurs Cudów to nie książeczka do przeczytania w jeden wieczór) złożyłam sobie obietnicę, że dokąd nie przeczytam wszystkich czekających w kolejce książek – zero, null, nic nie kupię. I tak czytam 3 książki jednocześnie, dzielnie wywierając na samej sobie presję, że tyle ich jeszcze czeka w kolejce do przeczytania. Książkowy psychopata, pffff….

Joanna Dembowska
Joanna Dembowska
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
16 lutego 2021 13:49

Bardzo mi się podoba to, co przeczytałam:)))) Dziękuję:)

Agnieszka Rutkowska
Agnieszka Rutkowska
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
2 sierpnia 2021 00:11

Tez tak mam z ksiazkami😀

Joanna Dembowska
Joanna Dembowska
16 lutego 2021 13:48

Tak sobie jeszcze pomyślałam, że podzielę się swoją największą bolączką, bo może jest tutaj ktoś, kto da radę, której tak poszukuję:)… Od trzech lat jestem nieszczęśliwie zakochana w moim Twinie – z wzajemnością co prawda, ale sytuacja jest patowa – on ma rodzinę, więc nie jesteśmy i pewnie nigdy nie będziemy razem. Oczyszczanie czakr, zwiększanie przepływu, medytacje uzdrawiające, ba nawet rytuały odcięcia – nic nie pomaga. Maksymalne ograniczanie kontaktu – też nie. Głębokie wybaczenie, dwupunkt – nadal nic.. Cały czas to do mnie wraca jak bumerang i to jest to, czego nie udaje mi się oczyścić…. Macie jakiś sposób, podpowiedź dla mnie? Będę wdzięczna za każdą, która może zadziałać…

Anna Ratajczak
Anna Ratajczak
Odpowiedz  Joanna Dembowska
19 lutego 2021 07:57

Wszystko jest dokładnie tak jak ma być, skup się na sobie.

Monika Zgud - Zielińska
Monika Zgud - Zielińska
17 lutego 2021 15:59

Usłyszałam kiedyś taką metaforę dotyczącą traumy z dzieciństwa: jeżeli dziecko jest w 3 klasie i dostanie nagle materiał z 6 klasy, to nie ogarnie go, nie pojmie, nie zintegruje w sobie, bo nie jest gotowe na taką wiedzę, i powstaje w ten sposób rana.

Anna Ratajczak
Anna Ratajczak
19 lutego 2021 08:11

Po tej lekcji wygenerowała się taka sytuacja w pracy, dotyczy miłości do siebie
W pracy w moim około 10 osobowym zespole mamy programy wspólne: poświęcenie się, zaslugiwanie na miłość przez ciężką pracę, wstyd i wina, jestem niewystarczająca lub głupia i na drugim biegunie jestem najlepsza , zrobię jutro itd. Wszystko to się przeplata. Ja już mam dużo moich programów przepracowanych przez roczne zajęcia metodą EFT, ale powracają jeszcze jakieś echa.
Wczoraj kierowniczka miała kryzys poszła lawina słów i zachowań, oczywiście do mnie też. A ja stanęłam jakby obok tego całego teatru, wzięłam oddech, zrobiłam ćwiczenie jestem, oddech, pomodlilam się, puściłam jej znak miłości z reiki i uśmiechnęła się. Do mnie dopuściła ale atakowała innych, w moim odczuciu najsłabszych. Kręciło mi się nad głową mocno. Uczę się dalej miłości do siebie i akceptuję z miłością. Ale to czasami bardzo trudne.
Wieczorem zrobiłam odcięcie. Zobaczymy co dziś.
Wyrzuca mnie z tej pracy bo to już nie dla mnie, przerobilam lekcje.
Anielskie liczby które do mnie przychodzą, mówiły że się nie bać, bo szykuje się nowe.
Idę z materiałem dalej.

Anna Ratajczak
Anna Ratajczak
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
20 lutego 2021 21:21

racja
ja juz mam od dłuższego czasu- pytanie w głowie- na co ja czekam. No właśnie na co. Chyba utknęłam jako obserwator a czas być kreatorem.
Czuję że to Honi pisała 🙂

Anna Ratajczak
Anna Ratajczak
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
20 lutego 2021 21:36

w takim razie czuję z Tobą połączenie i kręci mi się nad głową. W sumie nie wiem jak z tym pracować, mam na myśli te oczucia nad głową – taki wir i jakby piszczenie w uszach.

Agnieszka Wojciechowska
Agnieszka Wojciechowska
19 lutego 2021 22:34

Ta lekcja to przełom w moim życiu. Oglądałam go tydzień temu, ale cały czas o nim myślałam.
Po tym tygodniu przyszło. Zrozumiałam wiele.
* dlaczego stanęłam w miejscu z pracą,
* że jednak nie stawiam granic,
* że miałam silną potrzebę pomagać wszystkim, kosztem swoich  planów oraz godności,
* że nie muszę się tłumaczyć, że robię coś dobrze,
* wiem dlaczego każdy w domu ciągle coś ode mnie chce,
* że mam super dzieci, poczułam jak mam je wspierać,
* że jestem bardzo wartościowa,
Medytuje od ponad roku i dziś po raz pierwszy przyszła do mnie piękna intencja. Poczułam w sobie siłę;) Dziękuję:)

Anna Ratajczak
Anna Ratajczak
Odpowiedz  Agnieszka Wojciechowska
20 lutego 2021 21:41

jak wiele mamy wspólnego. Czy możesz się podzielić dlaczego stanęłaś w miejscu z pracą?

Justyna Anna Matwijow
Justyna Anna Matwijow
21 lutego 2021 11:48

Dziękuję 🙂

Elżbieta Pabich
Elżbieta Pabich
21 lutego 2021 15:11

zatrzymałam się na tej lekcji i nie mogłam przejść dalej. Ale dzisiaj z odwagą to robię.
Kiedyś jak byłam mała bardzo chciałam, żeby moi rodzice byli razem i obiecałam Bogu, że jeżeli oni będą razem to ja z nikim nie muszę być, choć tak naprawdę w głebi duszy pragnęłam stworzyć z kimś dobrym dla mnie związek. Rozwiedli się 30 lat po ślubie i dopiero wtedy otworzyłam się na związki, ale każdy mężczyzna z którym się związałam był niegotowy (najczęściej silne relacje z rodzicami). Czasem pobrzemiewa we mnie czy zasługuję. Popracuje nad puszczeniem tego całego doświadczenia i objęciem go.

Greta Szymkowiak
Greta Szymkowiak
25 lutego 2021 19:33

Może jest ktoś z Poznania lub okolic kto chce razem popracować w realu..

Szymon Mazurek
Szymon Mazurek
25 lutego 2021 23:58

Jeszcze nie przesłuchałem do końca, ale muszę się podzielić tym, że mimo swojego wieku 24 lat, miałem kontakt “konkretny” w związku tylko z jedną kobietą i nie mam problemu zaakceptować, (mimo że to mało prawdopodobne) że już nie będę miał więcej partnerki czy nie będę w związku, bo to nie jest żadne ultimatum, jak już pojąłem czym jest miłość dla mnie to nie ma takiej konieczności, nie ma strachu, a historię dodam taką, że trzymałem się blisko kiedyś z kimś kto był jak przyjaciel i on nie wyobrażał sobie być samemu, ale miał dużo cieni i złych doświadczeń, więc nie ma możliwości żeby go zostawić samemu sobie jeśli się ich nie pozbędzie.
Bardzo ważne rzeczy przekazują tu Honorata i Sylwia! Warto sobie było odświeżyć pamięć <3 ❤️

wioletta Kwiatkowska
wioletta Kwiatkowska
18 czerwca 2021 10:45

Piękna lekcja, dziękuję. Jestem wzruszona.

Iwona Święcicka
Iwona Święcicka
23 czerwca 2021 11:16

Bardzo dziękuję, zrobilam zerwanieie obietnic,przysięgi tyle milosci i zrozumienia❤❤❤

Sylwia Michalina
Sylwia Michalina
23 czerwca 2021 20:42

Fantastyczna lekcja dla mnie, pogrupowala mi duuzo spraw, ktore sie dzialy i dzieja u mnie. Dziękuję!
Mam jedna duza traumę, ktora idzie ze mna caly czas, pracowalam z nia z wewnetrznym dzieckiem, uwalnialam emocje , a to ciagle wraca! Glowa wlasnie mowila 🙂 ile jeszcze bede to uwalniac ?:) niedawno, kiedy poczulam ulgę po kursie i pracy z wewnetrzym dzieckiem ,juz taka znaczaca, znow temat wrocil – rozpoczelan sesje z psychoterapeuta istdp i wczoraj zrozumialam, ze nie pozwolilam przeplynac emocjom – jak mowilyscie, robilam po lebkach.

Chcialabym zapytac o jedna rzecz, ja wyparlam te wspomnienia z dziecinstwa, one wrocily do mnie jako okruchy, male chwile kiedy jako nastolatce przydarzyla sie ponowna sytuacja. Wrocily odczucia i uczucia, emocje, ale pelna jasnosc wspomnien – nie. Podobna sytuavja przydarzyla sie mojej mamie, moja babcia czuje ze mogla moec tez podobne doswiadczenie, mozliwe ze inne kobiety z mojej bliskiej rodziny.
Czy kluczowe jest przypomnienie tego wydarzenia, jak moge pomoc odblokowac swoja podswiadomosc, zeby to zrobila ? Chociaz czuje, ze samo pisanie do Was, pomaga mi jakos i zastanowienie sie nad tym 🙂

Ps. Ide tez na sesje hipnozy, ale wiem ze blokade sama pewno robię.

Dzieki z gory za podpowiedzi 🙂

Adrianna Glock
Adrianna Glock
29 czerwca 2021 16:01

Ja od kiedy zostałam mamą, mam ogromne problemy finansowe. dopiero w połowie video, zamknęłam oczy i uslyszałam myśl – jakby moje życzenie z dzieciństwa- kochana mama to taka , która siedzi w domu , nie pracuje, gotuje i zajmuje się dziećmi. Mojej matki nigdy nie było i wiecznie pracowała. Teraz muszę zastanowić się jak to uzdrowić.
Dodatkowo, kobieta aby zarabiać musi być męska. Podczas wieloletniej kariery w Chinach czy Rosji, wypracowalam sobie system aby uniknąć niekomfortowych zagrywek na tle seksualnym, przybierając pozę faceta- ubranie, zachowanie itp.
Więc wychodzi na to, że jeśli jestem matką, to nie ma jak udawać faceta i te dwa przekonania na tyle silnie się na siebie nakładają, że nie ma co się dziwić, iż problem istnieje i jest ciężki do przepraowania.
Macie jakies sugestie? Może medytacje z karmieniem różowym światłem? nie wiem co z tym zrobić 🙂

Iwona Kielar-Gracz
Iwona Kielar-Gracz
15 lipca 2021 16:41

Krążylam po domu i miejsca nie mogłam sobie znaleść. Wiedzialam do czego chce usiaść, ale jakby wszystkie rzeczy na około wydawały sie bardziej istotne, aż w koncu siadlam do medytacji ze źrodła. Potem odnalazlam fragment z Szeptuchy o obietnicy przyrzeczeniu i popłynełam. Wyszło że jest to z poprzednich wcieleń i karmiczne. Poszłam za tym i pojawil mi sie obraz wody, to był obraz który już widziałam, a nie wiedziałam jeszcze gdzie. Był wyraźny i jasno widziała siebie w wodzie i ludzi którzy mieli za mną iść. Mieliśmy przejść na drugi brzeg. Ja prowadziłam. Nie udało sie wszystkim przejść bo utoneli i to było obciażajace uczucie. Nie intergrowałam sie zbyt w to i weszlam do wody-rzeki. Z nurtem po koleji oddawałam odpowiedzialność za ludzi, smutek, lęk, a dawalam sobie wolność i odpowiedzialność za siebie, odwage, miłość. Czulam jak prad wody uderza i okala mnie, a to co oddaje plynie dalej. To co potrzebowałam dla siebie zatrzymywało się i wchodziło w całe cialo. Po skonczonym procesie a właściwie to co sie zadziało po bylo niesamowitym odkryciem. Ten obraz wody pojawił mi się jak czytałam synowi ksiazke “Pax”. Potem otworzyłam słowik Kopalińsiego (intuicyjnie) i na stronie dokladnie ze słowem Pax-pokój. Moje ciało było w dreszczach. Potem doszło do mnie, że historia z tej ksiażki dzieje się gdy jest wojna, wiec jakies prawdopodobienstwo przechodzenia przez wode może było. Tak teraz odczuwam emocjonalną wojne wewnątrz. Do tego mam w sobie lęk do wody ze utonę. Pływam, ale tylko kiedy wiem że do dna moge dostać stopami. Pytałam taty czy w dzieciństwie była sytuacja że tonełam, ale nie. To uczucie z tej wody tam gdzies jest mi bardzo bliskie. Jestem teraz bliżej siebie, czuję jak coś się we mnie budzi. Jeszcze jakiś czas temu nie miałam odwagi siegać w głąb siebie tak jakoś się tego bałam. Teraz czuje ulgę i lekkość w tych procesach nie z tego świata. Dziekuję za kolejny otworzony portal 🙂

Patrycja Pieguska
Patrycja Pieguska
28 stycznia 2022 13:07

Powtorzyłam te lekcje, bo pojawil sie we mnie bunt…
Najbardziej w momencie, kiedy uslyszalam “A moze juz pora zaakceptowac to, ze do konca zycia bede samotna uznac, ze tak moze byc (…)”
Teraz… zamiast zbuntowanego zgielku wykrzyknikow z glowy, mam spokoj w sobie, moze tak… moze nie… czuje, ze juz nie jestem samotna, mimo, ze sama…
Kiedy tez na ostatnim Zoomie pierwszy raz, publicznie wypowiedzialam, ze tak bardzo chcialam milosci, poczulam ze odszedl wstyd, brak.. etc…
To wszystko dzieki zgodzie na siebie… dzieki temu, ze stanelam w prawdzie o sobie i ze soba… ❤

Wdziecznam…
Pieknego popoludnia 🌞😘

renata kako
renata kako
31 stycznia 2022 13:43

Bardzo przydala mi sie ta lekcja, bo cos mi w swiadomosci dzwonilo i to bardzo mocno sluby zakonne, wyrzeczenia dobr i milczenie, brak radosci w zyciu.
Mam pytania:

  1. czy mozna odwolac jednostronnie slub zlozony w rytuale 8slub koscielny)? (kosciol, harcestwo itp).
  2. zauwazylam, ze jak cos lub kogos chwale, to sie to zaraz psuje lub ktos znika z mojego pola.

Mialam kogos bliskigeo, kto mi mowil, zeby sie nie cieszyc, bo bede plakac.
Jakos mam chwalenie z tym polaczone i nie moge chwalic i sie tym/ kims cieszyc.
Przmienialam to przekonanie, ale jeszcze nie dziala.

Kasia
Kasia
6 lutego 2022 11:50

Cześć wszystkim , piękny proces, dziękuje dziewczyny❤️❤️❤️ 
Właśnie wykonałam rytuał odcięcia moich obietnic! Oddaję do wszechświata, niech się dzieje magia 🙂 
 A to moje obietnice! 
Jedna złożona kobietom z mojego rodu/ mamie: 
Nie będę błyszczeć, zostanę w domu ( Kopciuszek), a ty zbieraj laury. Ja nie potrzebuje się chwalić, nie mam parcia na szkło. Wystarczy mi wewnętrzna satysfakcja i świadomość ze jestem dobra, mam dobry kontakt z przyroda, zwierzętami, nie potrzebuje uznania innych ludzi. 

Druga, złożona w innym wcieleniu jakiejś wpływowej grupie, w obawie przed ścięciem głowy 🙂

Wyrzekam się króla ( król to symbol tj. mężczyzna który jest taki jakiego bym chciała, tj. doświadczony życiowo, mądry, zaradny, z pasja życia, czuły, ciepły, opiekuńczy, czujący, dbający o mnie, nie o kogoś innego!). 
Mogę się związać z tym rycerzem, który walczy ze światem, jest trochę niedowartościowany, ale dumny z siebie, nie bardzo ogarnia życie i siebie, ale ja jestem przecież silna i mądra, pomogę mu, oświecę swoim blaskiem , wesprę. Dzięki mnie stanie się tym kim chce i będzie mial wreszcie to czego pragnie, będzie mnie uwielbiał…., ale ja wtedy stracę zainteresowanie nim, bo poczuje się zbyt… przytłoczona, zużyta. I będę chciała odejść. Ale jak mogę go tak zostawić… 
A król zwiąże się z ta nieporadna księżniczka. Bo przecież ona by bez niego zginęła. 
Ja zostanę sama, bo sama sobie ze wszystkim radzę i czuje ze nie zasługuje na miłość króla, to złe pragnąć króla ( można stracić głowę jak Anna Boleyn) 
Ale on będzie mnie pragnął w skrytości, może nawet dostanę jakiś dowód tej miłości i wyjątkowej więzi między nami ( kolczyki jak dziewczyna z perłą ;)) 

Wiem, ze sporo tu wątków/ ran ( wiara w romantyczna miłość, bycie ratowniczka, a nawet narcystyczny rysik). Nad wieloma pracowałam. Myśle ze rany są zagojone, nie sączą, ale czasem przypominają o sobie np w postaci rycerza, który jest całkiem fajnym chłopakiem, ale nie jest królem 🙂 

Jeżeli chcecie się podzielić swoimi refleksjami chętnie zobaczę 🙂