Wygląda na to, że nie jesteś zalogowana.
2020-12-11T23:56:44+01:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
56 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Barbara Pioch
Barbara Pioch
1 listopada 2020 11:32

Wow, co za przeżycie.
Zaczęłam proces z uczuciem wstydu. Pdczulam go w klatce piersiowej jako ścisk, który utrudnia mi oddychanie. Zaczął się rozchodzic w kierunku ramion. I w takim punkcie utknęłam, nic się nie zmieniło. Włączyła się głową i zaczęłam myśleć co złe robię więc otworzyłam oczy.
Po kilku wdechach przeszłam do uczucia bezradności. Objawiła się w okolicach brzucha i “rozpychala” się tam idąc w kierunku klatki piersiowej i gardła. Była gęsta, utrudniająca oddychanie. Przemieszczała się dalej w kierunku głowy. Mocno czułam napór, rozpychające ciśnienie. Ciało zaczęło był jasne i spokojne. Wszystko skumulowało się pod czaszka. Coś jakby zorpychalo się w mojej głowie, wędrowało z jednej półkuli do drugiej i cały czas ciągnęło mnie w górę. Jakby chciało moje całe ciało unieść. Z czasem stawało się to rzadsze i luźniejsze, aż się rozmyło i poczułam lekkość.
Niesamowite wrażenie!

Barbara Pioch
Barbara Pioch
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
6 listopada 2020 08:18

Poczułam lekki ścisk w gardle. Po krótkiej chwili rosproszyl się w kierunku ramion i zaczął znikać. Poczułam przestrzeń w sobie i lekkość.

Czy warto powtarzać to ćwiczenie z wybrana emocja tak długo az dotrze sie do punktu 0, kiedy czje się ten neutralny stan? Czy raczej zajmować się tymi emocjami na gorąco, czyli przezywamy jakąś sytuację, pokazuje się emocja i wtedy do niej docieramy i dajemy jej się transformowanac?
Pozdrawiam – Baska

Iwona Kielar-Gracz
Iwona Kielar-Gracz
3 listopada 2020 21:35

Niesamowita jest ta technika. Poznałam ja 12 lat temu i ma ogromną moc. Odkąd pojawiły się dzieci, coraz mniej ją stosowałam. Czasem było mi tak ciężko, że nie mogłam zebrać myśli i gdzieś po drodze zaprzestałam. Od niedawna mam wiecej przestrzeni w głowie, bo dbam o swoje piersze potrzeby a co za tym idzie jestem bardziej wyciszona. Zrobiłam właśnie ćwiczenie i znów mam “wow” momęt.
Pracowałam nad brakeim pewności siebie. Poczułam ucisk w lewym oku. Zbliżyłam się do tego ucisku i z taką mocą miłosci i opieki go przytuliłam. Tak trawłam w tym uścisku takim kojącym tuleniu i nawet nie wiem kiedy ten ucisk się rozpłynął. Poczułam lekkość i ocean miłości. Otworzyłam oczy i trwałam w tak cudownej otchłani błogości…

Gosia
Gosia
4 listopada 2020 21:39

Zrobiłam to ćwiczenie dla przekonania “najpierw obowiązki potem moje potrzeby” – najpierw ugotuj obiad, posprzątaj, zobacz czy czegoś jeszcze nie trzeba zrobić i … nie mam już siły dla siebie. Wywoływało to we mnie poczucie winy, że jeśli tak nie będę robiła to nie wywiążę się ze swoich obowiązków jako kobieta, żona. I właśnie… w tym procesie okazało się, że to nie poczucie winy – które objawiło się jako ciężar w dolnej połowie ciała, tylko złość/gniew (ten ciężar po przyjrzeniu się przekształcił się w płynny metal, który rozkołysał moje wnętrze), że mąż czy inni tego nie zauważają (co okazało się nieprawdą, bo go o to w końcu zapytałam – i się bardzo zdziwił, że ja tak myślę). I jak się tak temu przyglądałam i podchodziłam do tego, to okazało się, że to nie wstyd, nie złość, tylko niskie poczucie własnej wartości. I jak chciałam ten płynny metal przytulić, dotknąć to długo nic się nie działo. Potem zaczął przekształcać się w jasny świecący płyn… ale chyba za bardzo się w tym momencie zaczęłam “starać” bo ten płyn zaczął wracać znów do postaci płynnego metalu. Poddałam się. Następnego dnia chciałam kontynuować to ćwiczenie ale nie wiedziałam od którego momentu powinnam zacząć, więc zaczęłam od początku i okazało się, że to przekonanie już nie wzbudza we mnie żadnych emocji, stało się obojętne. Wydaje się, że zmiana zaszła bez mojego świadomego udziału, po prostu się zadziała… tak myślę i chyba trochę temu nie dowierzam ale to fakt. I jestem tym faktem radośnie zadziwiona 🙂

Mariusz B.
Mariusz B.
6 listopada 2020 19:00

Hmmmm
Znowu jestem w szoku. Nie muszę chyba mówić, że w pozytywnym. Nie chcę rozpisywać się nad problemem, który mnie dotknął dzisiaj a w sumie dotyka praktycznie co tydzień od dłuższego czasu gdy nadchodzi weekend. Wywołuje złość, smutek, przygnębienie, bezradność, strach .
Dzisiaj te wszystkie emocje objawiły się poprzez potężny ból głowy. Ten ból odczuwałem również gdy zacząłem proces. Chciałem znaleźć źródło tego bólu. Wiecie co ? I znalazłem. W głowie mojej był aktywny wulkan, z którego wylewała się i była wyrzucana w górę lawa. Miałem wrażenie tzn jestem przekonany o tym, że ta wyrzucana lawa to wszystkie złe emocje które pojawiają się w związku z tą sytuacją. poszedłem do tego wulkanu bez żadnego kombinezonu ochronnego bo chciałem poczuć jak będzie mnie ogrzewał wręcz mógłbym tam spłonąć. Głowa pękała a od stóp w stronę głowy zaczął przechodzić moje ciało przyjemny chłód.W tym czasie powiedziałem do tych wszystkich emocji, że pozwalam im być w moim ciele, że je kocham. Wulkan powoli zaczął wygasać. Gdy chłód doszedł do głowy to po wulkanie został już tylko skała, skorupa po której można było chodzić. Odzyskałem spokój, wróciła radości nadzieja na lepsze dziś i jutro a przede wszystkim akceptacja tej sytuacji. Ostatni obraz jaki się pojawił to miejsce jeszcze przed chwila aktywnego wulkanu pokryło się soczyście zieloną trawą. Magia ????
Dziękuję kolejny raz dziękuję. Wiem i jestem świadomy tego, że wiele razy wrócą te bądź inne emocje ale droga, którą wskazałyście pomoże w powrocie do szczęścia, radości i życia w miłości .

Ostatnio edytowanes przez Mariusz B.
Monika M
Monika M
7 listopada 2020 17:08

Zwlekałam z procesem kilka dni, bo się przestraszyłam. Bo się bałam, co tam zobaczę, że mnie to przerośnie. W końcu usiadłam, zaczęłam proces. Poczucie winy – skupiło mi się w lewym kolanie. Kolano było okropne, jakaś szara maź, nie miałam odwagi do tego podejść. Ogarniał mnie wstręt, obrzydzenie wręcz. A przy tym dołączyło się ciemne światło w okolicach żołądka. Więc postanowiłam podejść do tego mroku, bo mnie mniej straszyło. Podeszłam do niego, pozwoliłam się mu otoczyć, byłam w nim, a on nagle się rozsypał! Tak po prostu. Wyglądał strasznie, a po prostu się rozsypał w piksele. Zaskoczona spojrzałam w stronę kolana – a ta szara maź po prostu zniknęła.
Otworzyłam oczy – nagle pełna powietrza, na razie chodzę nakręcona i nie wiem, co się właściwie zadziało 🙂 Zwykłe Dziękuję nie oddaje moich emocji 🙂

Monika M
Monika M
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
12 listopada 2020 18:51

W kolanie pojawiła się znowu szarość – ale raczej taka mgła, jakby dym. Kręcę się koło tego. Ciekawe spostrzeżenie z tym kolanem 🙂 moja mama rzuciła “gospodarkę” rodziców i poszła pracować do Warszawy. Potem jednak wróciła, nie znam dokładnie przyczyn ani przebiegu zdarzeń, ale chyba się wybiorę na kawę do mamy 🙂

Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
8 listopada 2020 17:34

Wziełam na tapet poczucie winy. Pokazało mi ze mam w klatce piersiowej cieżar, tym ciężarem była zimna szara cegła. Zblizając się do niej zrozumiałam, że jest to mur wokół mojego serca, zapytałam, czy to jest mur wokół serca? I przyszedł szloch, zrobiło się ciemno, zimno całe ciało w dreszczach gęsia skórka na ciele, ta ciemność mnie przerażała, byłam malutką dziewczynką, bałam się chciałam uciec, ale dałam się temu poprowadzić, przyjełam ten mrok, powiedziałam sobie tak, jest ciemno, jestem w ciemności boje się, i nagle zrobiło się znowu jasno. Cegła zniknęła. To wszystkto trwało bardzo krótko ale było bardzo intensywne hop siup.

Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
Odpowiedz  Kalina Krukowska
8 listopada 2020 17:54

musze dopytac, jak ochłonelam, czy te wyrzuty sumienia to przykrywka, czy one sa po prostu tak silnie zwiazane z lękiem, moze chodzi o to ze ja sie boje nie zrobic nic, bo potem spotka mnie kara – ten mrok wlasnie, jakis czas temu odkrylam, ze jak bylam sama w domu i sie caly dzien opierdzielalsm nic nie robilam, to potem 10 minut przed powrotem meza z pracy ogarnialam chociaz troche robilam cokolwiek, zeby miec dowod, ze cos zrobilam. Oczywiscie on nigdy o to nie pytal nigdy mnie nie sprawdzal ani nie mial pretensji to zawsze bylo w mojej glowie. Ale bylo tak w domu, jak mama wroci z pracy to bedzie krzyczala, ze burdel w domu, nic nie zrobilas ,np zostawiala jakies dyspozycje obierz ziemniaki czy cos, dla mnie i mojego brata, zrozumialam ze cale zycie bylam w takim napieciu ze jak ona wroci to bedzie sie darla. a ona wiadomo, ze w zaleznosci od humoru nawet jak bylo zrobione to sie potrafila przyczepic, ze nie tak jak powinno. A ja bedac dzieckiem nie wiedzialam, ze nie musze dokladnie, nie miala zadnych argumentow na to i przyjmowalam ze jestem beznadziejna i moze mialam wyrzuty sumienia ze sie nie wywiazalam i mama przeze mnie jest zla? jak byscie do tego podeszly?

Kasia
Kasia
10 listopada 2020 19:22

Zaczęłam pracować z emocją żalu, smutku i bezradności taki koktajl , który ostatnio wybija mnie z prosesu poznawania siebie.Zrobiłam dwa podejścia i cisza…. ciemność.Kolejny raz podeszłam ze świadomością , że muszę się bardziej wsłuchać bo to się dobrze ukryło i wydobywa się ze mnie wtedy i kiedy tak naprawdę tego nie chcę.Bo mam tą świadomość , że te emocje nic mi nie wnoszą a jednak mną targają i to porządnie.No i zaczęło się , trochę nawet się wystraszyłam.Poczułam w czakrze gardła pulsowanie , drganie, obiegające w dół serca.To był dźwięk dudnienie a potem obraz jakby wrzała ciemna płynna maź. Widziałam to i ogarnęła mnie panika .Przyszła myśl, że przecież w brzuchu mam źródło i mogę ten wrzątek ugasić.Popłyneło żrodło do tej mazi i tak jakby zwinęło wierzchnią warstwę w rulon bo tylko to było czarne i zrobiło się z tego ogromna wirująca kula jasności.Juz nie było mazi było wirujące światełko nade mną a ja z bananem na ustach.Pojawia się myśl, że to ja daję przyzwolenie by te emocje były i z obrazu są one dla mnie potężne lecz mam w sobie moc by zmieniać je za kazdym razem kiedy się pojawią.Mogą być nawet takim podarunkiem dla mnie bym stawała w swojej Mocy i sprawczości.Wow…czy ja to dobrze rozumiem?

MB
MB
12 listopada 2020 22:56

Hej
Od jakiegoś czasu dużo swojej uwagi poświęcam cieniom. Chodziła za mną myśl żeby wrócić, do momentu mojego kawalerskiego życia, a konkretnie do wyjazdów na imprezy plenerowe z muzyką elektroniczną. Nie bardzo wiedziałem dlaczego, czego tam szukać. Wchodziłem tam kilka razy. Aż pojawił się cień w postaci potężnego umięśnionego gościa, towarzyszył mi przy nim strach, objawiało się to ukuciem metalowym chromowanym szpikulcem, nie potrafiłem z tym nic zrobić. Dzisiaj wszedłem tam znowu, choć tym razem była to inna impreza, Nature One na lotnisku w Katowicach. I dodatkowo z moim umięśnionym cieniem, była piękna blondynka. Jest to postać prawdziwa nie znam jej fizycznie, w sensie nigdy z nią nie rozmawiałem, chociaż marzyłem o tym. Bo towarzyszył mi paraliżujący strach, na samą myśl że mam jej coś powiedzieć cały się trząsłem a serce miało mi wyskoczyć z klatki piersiowej. Pomyślałem że przecież ten strach mogę przezwyciężyć i postanowiłem podejść i się przywitać. Gdy do niej ruszyłem, byłem na innej imprezie Soundtropolis w Ogrodzięcu, chciałem ją złapać za rękę i coś powiedzieć, a ona się spłoszyła i odeszła, więc postanowiłem usiąść na trawie i się przyjrzeć i wtedy poczułem ból pod klatką piersiową, a uczucie które mi towarzyszyło to poczucie winy, którym się katowałem za każdym razem gdy nie potrafiłem podejść i nawiązać rozmowy. Przyglądałem się temu bólowi, przyznam że był bardzo nieprzyjemny, ale nagle znikł. Ja znalazłem się na wzgórzu i na horyzoncie pojawiło się światło ciepłej barwy, jak by wschód słońca, tylko że wiele większy i czułem energię z tamtego miejsca. I przyszło do mnie pytanie, na co chcę zamienić ten strach? Odpowiedziałem że na siłę duchową.Wiedziałem że ten proces jak by się nie dokończył, bo ta dziewczyna dalej wystraszona, a ten strach jakby nie do końca się przeobraził.

Pisząc powyższe przyszedł do mnie jak wy to ładnie mówicie ach moment. Zdałem sobie sprawę, że mieszały się ze sobą dwie a w zasadzie trzy imprezy (ale to za chwilę), dwie postacie, dwa uczucia, dwa bóle. Umięśniony Gość, Nature One to chromowany szpikulec i strach który już trochę się przeobraził bo pracuje nad nim od dawna. Dziewczyna, Soundtropolice to poczucie winy i chcę jeszcze do niej wrócić i dalej się temu przyjrzeć. Jest jeszcze trzecia impreza o której nie napisałem, a od niej się zaczęło Mayday w Spodku, tu o dziwo nie ma postaci ani cienia, wręcz przeciwnie jest myśl, która w tedy do mnie przyszła i którą później odrzuciłem, wtedy na imprezie wśród wibracji dźwięku, światła i ludzi poczułem połączenie z innymi. Pamiętam że powiedziałem bliskiej mi wtedy osobie, że mam wrażenie że nasze myśli krążą między nami a nie zostają tylko w nas samych, on chyba nie zaprzeczył o dziwo.

Ale to wszystko się rozbudowało i nabrało kilku wątków, a jednocześnie zaczęło się układać, ciekawe gdzie jest łącznik. Intryguje mnie dlaczego u mnie zawsze jest taka obrazowa wizja i te postacie są takie wyraźne. Te imprezy odbywały się z 15 lat temu a ja to pamiętam jak bym był tam teraz.

Ktoś jakieś sugestie? Podpowiedzi, ułatwienia. Jeśli nie to trzymajcie przynajmniej kciuki żebym nie zwariował po drodze.

MB
MB
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
11 grudnia 2020 20:45

Długo nie potrafiłem ruszyć z miejsca bo pojawiły się dwie postacie dementor, oraz szara postać bez twarzy, które się nie odzywały więc kiedyś postanowiłem zrobić mały wstrząs i wszedłem z agresją na chwilę i wyszedłem. Dostałem oczywiście wyrzuty sumienia, bo to raczej z miłością trzeba by było. Następny raz jak wchodziłem to blondynka się mnie bała, nie miała zaufania musiałem jej dać przestrzeń, ale małymi krokami potrafiliśmy się do siebie zbliżyć i nastąpiła tam przemiana już nie pamiętam dokładnie jak ale finał tego przeobrażenia był wschód słońca a od tego słońca było dużo więcej światła jak by energii, niezwykle miłe uczucie. W kolejnych sesjach z nią najpierw poprosiłem ją żeby została moim aniołem przewodnikiem, ale pomyślałem też że to postać z którą trzeba by było się pożegnać i zrobić miejsce na nowe, ale nie odeszła. Długo jej nie odwiedzałem, zrobiłem to przed chwilą to wciągała mnie w tłum na jakiejś imprezie. Kolejna postać do której wszedłem był mój strach nie szło do niej podejść bo to był przecież wielki umięśniony gość do tego teraz zdenerwowany. Więc zrobiłem wielką energetyczno-świetlną kulę miłości która objęła na obu. Na razie go zostawiłem i jeszcze do niego wrócę kiedyś. Gdy wszedłem do mojego dementora i jak wytwarzałem kulę miłości to on zrobił swoją czerwoną więc je połączyliśmy w jedną a później została wchłonięta przez obydwoje z nas, i pierwszy raz do mnie przemówił “dostaniesz coś na co nie jesteś gotów”. Później okazało się że jest to ukryta we mnie emocja, złość agresja i do tego ta emocja zaczęła we mnie jakby nabierać w sile zaczęła istnieć często się gotowałem (ta postać zaczynała wtedy pulsować i pod jej czarnym ubraniem pojawiała się czerwona kula), nie chciałem jej puścić wolno dać jej zaistnieć a ciężko było mi ją przekształcić. W końcu tą czerwoną kulę, która zrobiła się ognista przekształciłem w kupkę białych piór. Jednak wiem że to uczucie nie odeszło dalej czasami się gotuję nadzwyczaj intensywnie ale jak odwiedzam to miejsce to dalej jest kupka piór, jeszcze nie wiem co dalej. Nawet dzisiaj miałem taką sytuacje i mocno pokłóciłem się z siostrą. A ostatnia postać bez twarzy gdy wszedłem mogłem po prostu się przytulić i przeprosić. Też pierwszy raz przemówiła do mnie. Powiedział “Cierpliwość”. Później w medytacji ukazała mi się jako przewodnik. Więc to się wyklarowało a w zasadzie rozwineło.

Wiola
Wiola
22 listopada 2020 19:52

Zrobilam ten proces kilka razy w ostatnim czasie. Trudno by mi bylo opisac, co sie wydarzylo, ale w skrocie tylko powiem, ze byly zabetonowane nogi, byl obcy byt, ktory naciskal przysciski, ktore mnie kontrolowaly i czarna, smolista substancja w ustach. Do wszystkiego bylam sie w stanie zblizyc, oberwowac, odczuwac. A ta obecnosc zmieniala te odczucia. Przyciskow juz nie ma, beton skruszal, a smolisty plyn zamienil sie swietlisty pyl. Baaardzo ciekawe doswiadczenie i wlasnie dzisiaj bylo mi tego trzeba. Dziekuje.

Alicja Żmijkowska
Alicja Żmijkowska
8 grudnia 2020 11:33

Zrobiłam to ćwiczenie drugi raz. Tym razem sięgnęłam głębiej. Chodziło o wspomnienie sprzed 4 lat kiedy to mama powiedziała mi, że jestem troszkę za gruba i powinnam zacząć coś robić. Czuje ze od tego zaczęły się moje problemu z ortoreksją, z którymi nadal walcze. Czułam rozczarowanie, sobą i mamą, że tak uważa. Teraz wiem, że miała racje. Obecnie jestem zdrową, wyspirtowaną kobietą. Wiem, że zrobiła to z miłości. Kiedy zaczęłam ćwiczenie automatycznie poleciały mi łzy, ale od razu poczułam się lepiej. Zaczęłam się uśmiechać. Było mi dobrze 🥰

Agnieszka Wojciechowska
Agnieszka Wojciechowska
16 grudnia 2020 20:22

Do ćwiczenia podeszłam z wielką chęcią.
Mam wielkie poczucie winy za chorobę mojej córki, że nie potrafię jej pomóc wystarczająco. Pomimo, że z mężem zrobiliśmy wszystko co mogliśmy. Czułam żal, moje odczucia podczas ćwiczenia nie były mocne. Czułam tylko wyraźnie kamień z lewej strony, chropowaty, ciemnoszary. Z niego wychodziły żywe zielone gałązki;) one rosły. Drugim mocnym poczuciem była wąska ścieżka w kolorze miodowym, która wychodziła poza mną, z lewej strony. Tu musiałam się skupić, byłam ciekawa gdzie prowadzi. I udało się, widziałam piękną zieloną polanę, z wysoką trawą, a na niej ludzi, więcej było dzieci. Panował tam spokój i radość. Dzieci biegały i śmiały się .
Na tym moje ćwiczenie się skończyło. Bardzo mi się podoba ta technika i zagości u mnie na dłużej;)

Katarzyna Smolka
Katarzyna Smolka
18 grudnia 2020 19:45

Hej dziewczyny:) moje pytanie do tego cwiczenia, czy jesli mam duzo przekonan odnosnie wstydu w sobie, to kazdy wstyd za cos po kolei traktowac czy ogolnie jako wstyd robic to cwiczenie?
Przy wykonaniu cwiczenia byly pierwsze odczucia i one rzeczywiscie sie zmienialy w ciele, ale nie umialam ich nazwac…Odczuwalam wstyd za ojca alkoholika w glowie, potem przeszlo na rece, pozwolilam temu zaistniec i sie zmieniac, ale nie umialam nazwac tego dalej, tych transformacji …tak jak Sylwia w video nazwala, ze zaczela teraz czuc brak kontroli i przeszla na koleje odczucie…ja przy koncu, odczulam swiatlo i puszczanie tej emocji.
Zrobilam kolejny raz to cwiczenie z emocja wstydu, kiedy w dziecinstwie dzieci sie smialy ze mnie, ze sie jakam…odczulam to w prawej czesci klatki piersiowej, a potem weszlo na gardlo, obserwowalam to, ale nie wiedzialam co dalej z tym zrobic, bo nie czulam tego w innych czesciach ciala…mialam czekac, az poczuje tu ulge, az sie to rozmyje? Jak znalezc te odczucia, ktore sa ponizej tej gory lodowej?pozdrowka:)

Edyta Sztejnwald
Edyta Sztejnwald
20 grudnia 2020 11:33

Witam
Kiedy włączyłam to wideo to się ucieszyłam bo ja nie umiałam pracować z emocjami w ciele, słuchając dalszych wypowiedzi waszych pomyślałam jak one bardzo pięknie się uzupełniają.
Siadłam do tego zadania z wielkim zainteresowaniem nie czytając komentarzy
Pierwsze to Wstyd długo nie pojawiał mi się zadawałam pytania i czekałam, aż nagle pojawił się ból w prawym ramieniu podeszłam do niego i nagle zobaczyłam torbę na pasku była w formacie A4, ale była strasznie ciężka wbijało mi się w ramię patrzyłam na nią i ona nagle spadła.
Drugie to Lęk i pojawiło mi się tez z prawej strony była cała ręka zdrętwiała i o mrowiała i przyszły do mnie takie słowa puść to, nie dasz rady i powiedziałam do siebie odpuszczam i nagle ręka jak by mi się otworzyła i to zaczęło spływać w dół i poczułam taką lekkość.
Weszłam aby poczytać komentarze jak to u innych się pojawia miałam takie odczucie czy ja to dobrze rozumie?
Ale po godzinie wróciłam do tego i pojawiło mi się w tym samym miejscu tylko było tam piękne jasne światło cudowne uczucie.
Bardzo dziękuję będę z tym pracować. Jakie to piękne odkrywanie siebie.

A. Jagoda
A. Jagoda
11 stycznia 2021 12:25

Zrobiłam na szybko podczas przerwy w pracy. Niskie poczucie własnej wartości zmaterializowało mi się bardzo silnie w postaci wypełzającej z brzucha ogromnej ośmiornicy. Była sinoniebieska, zimna, śliska, śluzowata, obrzydliwa. Jej macki przytrzymywały mnie za ręce, nogi, gardło, wciskały się do ust. Trzymały mnie paraliżu w zamrożeniu. Po jakimś czasie zauważyłam, że ośmiornica staje się coraz bardziej zdrewniała, staje się sztywna, nieruchoma, ociepla się, zmienia się w rzeźbę z drewna, a ja wyślizguję się z jej objęć. Przerwałam ćwiczenie, ale ciekawe co byłoby dalej. Często doświadczam takiego paraliżu. Myślę o tysiącu rzeczy, które mam zrobić, ale ciężko mi ruszyć z miejsca, wszystko dzieje się w mojej głowie (tzn. na przykład wyobrażam sobie jak zmywam naczynia). Mam na to sposób, robię listy zadań na kartce i wtedy dopiero rzeczy zaczynają się dziać. Wtedy już nie ma żadnego problemu, jeśli zapisane, to zostanie wykonane. Ostatnio też mam problem z komunikacją werbalną. Bardzo mało mówię, coraz mniej się odzywam. Za to nieustannie rozmawiam w swojej głowie, ze sobą, z innymi, np. z autorami słuchanych podcastów. Na to akurat nie znalazłam sposobu… Jeśli już mam coś powiedzieć, to mam wrażenie, że nie jest to składne. Przez większość życia miałam problem, że nie wiedziałam jak z ludźmi rozmawiać, po prostu nie wiedziałam CO konkretnie powiedzieć. Teraz już nie ma problemu z CO, tematów wałkuję tysiące w swojej głowie, ale coś mnie paraliżuje i według mnie to nie jest nieśmiałość. To jest jakieś zamrożenie.

Aga
Aga
25 marca 2021 16:35

Ćwiczenie wygląda na mocne. Miałam trzecią próbę i nie udało mi się zlokalizować gdzie czuję te emocje w ciele.
Albo nie potrafię słuchać swojego ciało (a byłam przekonana, że potrafię), albo dzień energetycznie mi nie sprzyja (od kilku dni jest kiepsko).
Nie boję się pracy z cieniami, a mój umysł ciągle mnie zabiera w różne miejsca i historie. Globalna sytuacja też mi nie sprzyja i pojawiły mi się dziwne tabuny snów, które powodują, że wstaję zmęczona.

Może jakieś wskazówki?
A może ktoś z uczestników mi pomoże?

Z góry dziękuję

Namaste:*

Wiesława Lauterbach- Grimm
Wiesława Lauterbach- Grimm
4 kwietnia 2021 22:46

Ja nic nie czuję… nie mam kontaktu z ciałem?? Co mam zrobić?

Wiesława Lauterbach- Grimm
Wiesława Lauterbach- Grimm
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
11 kwietnia 2021 21:58

dziękuję 🙂

Agnieszka Czarnuch
Agnieszka Czarnuch
27 kwietnia 2021 08:06

Na tapetę wzięłam pewną relację. Ale niestety nie umiem powiedzieć co czuję… Totalna blokada. 🤷 Czuję, że to może być lekcja by odpuścić kompletnie to co przychodzi z umysłu, a zaufać właśnie czuciu. Puszczam intencję by zaufać sobie bardziej.

Natalia Chas
Natalia Chas
8 czerwca 2021 15:38

Ja również próbowałam procesować uczucie bezradności, które objawiło się u mnie poprzez odczucia gorąca w całym ciele, ciężkością w oddychaniu i pulsującym bólem głowy, tak jakby coś próbowało mi ją rozsadzić. Po kilkunastu minutach bycia z tymi odczuciami i obserwacji wszystko zaczęło się wyciszać, ból głowy minął a ja poczułam się lekko. Piękny proces, dziękuje! Będę do tego wracać na pewno:)

Tak z innej beczki. Dziś z rana, od razu po przebudzeniu poczułam duże boleści w brzuchu(czasem je miewam po przebudzeniu). Pobyłam z nimi przez chwilę i minęły, aczkolwiek nie mam żadnego pomysłu co mogło by być ich przyczyną.
Nic w tym czasie nie przepracowywałam w głowie i obudziłam się z tzw. czystą kartką..
Jakieś pomysły jak mogę dojść do przyczyny?

Ostatnio edytowanes przez Natalia Chas
Natalia Chas
Natalia Chas
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
11 czerwca 2021 22:47

Super, dziękuje- tak też zrobię ☺️

Iwona
Iwona
8 lipca 2021 20:57

Jeszcze mi wiele brakuje, żeby dołączyć do Was i opisać moje odczucia. Pewnie potrzebuję czasu…

Iwona
Iwona
8 lipca 2021 20:58

Utknęłam na samym początku 😉

Emilia Nowakowska
Emilia Nowakowska
26 lipca 2021 00:24

Od jakiegoś czasu mam takie poczucie że nie mogę nic zrobić, nie wiem co robić i przez to do niczego się nie nadaje. Również nazwałam to bezradnością. Usiadłam sobie w spokoju i zrelaksowałam. Po jakimś czasie przypomniało mi się, że przecież bolą mnie trochę ramiona i barki. Ból jest jednak na tyle delikatny, że o nim zapomniałam i nauczyłam się go ignorować. Skupiłam więc swoją uwagę na bolącym miejscu i posiedziałam sobie chwilę z tą moją bezradnością. 

Wtedy w głowie pojawił mi się obraz dużych, masywnych, drewnianych drzwi na żelaznych zawiasach które były tak ciężkie, że nie można ich było otworzyć.

Po kolejnej chwili zauważyłam przyjemne ciepło w klatce piersiowej i automatycznie, z ciekawości przyniosłam w to miejsce swoją uwagę. Zrobiło się znacznie przyjemniej. Nie chciało już mi się przerywać tego ćwiczenia. Trwałam w tym tak długo aż przyjemne uczucie powędrowało do głowy i miałam wrażenie że gdzieś utkwiło w moim mózgu 😀 
Do końca dnia czułam się naprawdę dobrze! Była we mnie znowu radość 🙂

Nie wiedziałam jak się za to zabrać, a wygląda na to że udało mi się zrobić to ćwiczenie.

Agata Lange
Agata Lange
2 grudnia 2021 19:01

To jest niesamowite! Jak zaczęłyście mówić żeby pomyśleć o sytuacji która się chce prze transformować to znalazłam ja a potem jaka emocja->bezradnosc.a potem Sylwia mowi- bezradnosc. I ta transformacja emocji w wodę, ciepło, światło. Identycznie!

Joanna Putkowska
Joanna Putkowska
16 maja 2022 15:48

Hej. Ja zrobiłam proces z ostatnią sytuacja z moją mamą. Relacja trudna. I to co odczułam na pierwszym miejscu to bezradność i smutek. Nigdy tego tak nie nazwałam. Ale ja zwyczajnie jestem smutna kiedy widzę co się dzieje w tej relacji. Z poziomu umysłu wiem że jej nie zmienię, że jedyne na co mam wpływ to moja reakcja, ale kiedy czuję się atakowana jestem bezradna. Jak ta dziewczynka sprzed lat. To co poczułam w ciele to szum w uszach , wiecie taki jak na pokładzie samolotu zanim wyrówna się ciśnienie i zatkane gardło. I nie wiem co z tym zrobić. Pojawiło mi się przed oczami że wpadam do wody. Nurkuje. I przytyka mi uszy i nie mogę nic powiedzieć. Poczułam ogromne zagrożenie i jakiś lęk. I nie wiem jak ruszyć z tym dalej.

Marta A
Marta A
17 maja 2022 15:37

Witam,chciałam opisać swój proces i zapytać co dalej bo chyba utknęłam w miejscu. Proces dotyczył wstydu spowodowanym zdarzeniem z dzieciństwa. Podchodziłam do niego 3 razy, za pierwszym razem poczułam uczucie mrowienia i ciepła w brzuchu i lędźwi, ale musiałam go przerwać bo ktoś mi przeszkodził. Drugi i trzeci raz był bardzo podobny poczułam mrowienie i uczucie ciężkich puchnących nóg, zwłaszcza od kolan w dół aż do stóp. Poczułam też gorąco w nogach i że ta energia chce się ze mnie wydostac, więc zaczęłam strzepywac nogi, bo tak poczułam, później poczułam ciepło w klatce i chec glebokich oddechow, więc tak zrobiłam, w wyobrazni miałam kule ognia, którą roluje ze swego ciała i wyrzucam, (dalej czułam gorąco w ciele) i teraz stało się dla mnie najdziwniejsze bo poczułam gorąco w okolicach pępka, bioder i całej miednicy i poczułam bardzo dużą energię seksualna, a jednocześnie poczucie winy dlaczego pojawia się podniecenie przecież to proces oczyszczania z poczucia wstydu, a tu takie coś. Przerwałam proces bo zaczęłam walczyć z poczuciem winy i myślami.Teraz mam pytanie, czy mam wrócić do procesu i gdy znów pojawi się poczucie winy to dalej kontynuować? Jak to dalej przeprowadzić? Czuję, że coś się oczyściło, bo poczułam lekkość, wesołość, ale wiem, że nie wszystko wyszło. I jeszcze pytanie czy podczas takiego procesu pojawienie się podniecenia i chęci wyrzucenia z siebie tego co siedzi we mnie przez seks to normalne?(sama nie wierzę, że o to pytam)

Marlena
Marlena
24 maja 2022 21:28

Witam Jutro mam wizytę u lekarza, już od wczesnego rana a nawet nocy odczuwam niesamowity lęk przed diagnozą czasami popadałam aż w panikę, w końcu zdecydowałam się wziąć Destresan,odczucie lęku trochę ustąpiło, ale zaczęłam właśnie 4 tydzień i proces odczuwania emocji. Mimo tabletki postanowiłam jednak zrobić proces.Jak się nie trudno domyślić wzięłam na tapetę lęk. Na początku nic i nic nie czułam nic, więc postanowiłam poczytać wpisy komentarzy i w momencie zaczęłam odczuwać niesamowity ścisk głowy nie ból,ale ścisk który przeniósł się na niemoc w rękach i nogach, później w ścisk obręczy piersiowej i tak zostałam, dałam sobie dużo czasu ,ale ścisk nie ustępował, nie wiedziałam jakie pytania mam zadawać, blokada czułam się jak przysypana kamieniami ściśnięta, skurczona, zblokowana i zostawiona sama sobie.Teraz jak to piszę dalej odczuwam różne dolegliwości ścisk w głowie, kołatanie serca wszystko się miesza. Jedynie co umiem zrobić to zaakceptować odczucia i zbliżyć się do nich i utulić, ale nie wiem co dalej. W życiu na co dzień też często boli mnie głowa i czuję słabość nóg i rąk .teraz wiem, że to chyba nie choroba tylko wielki ogromny lęk, który mnie ogranicza a czasami obezwładnia. Czy ten proces można kontynuować ,aby go przetransponować w kolejnych sesjach?

Ania G-K
Ania G-K
1 czerwca 2022 14:04

Hej,
Dziękuję za to ćwiczenie ❤️ mimo,że mam kilka rzeczy do uwolnienia to po kilku godzinach od lekcji doświadczyłam swojego aha momentu i wiedziałam gdzie zacząć…

Anna
Anna
5 czerwca 2022 14:28

Robiłam to ćwiczenie na kursie bhp współczesnej szeptuchy, mega mi wtedy pomogło. To było kilka miesięcy temu. Bardzo tego potrzebowałam. W tym tygodniu wróciłam do tego ćwiczenia, zaczynając od prowadzenia koleżanki w procesie uwolnienia jej emocji. I jak zobaczyłam jak to na nią zadziałało, jak dużo mogłam wziąć dla siebie z jej komunikatów, zaczęłam ponownie robić to ćwiczenie dla siebie. Bardzo pomocne!!! Dziękuję 🙂 Pomogło mi to zrozumieć jak mam uwalniać emocje – gdy czytałam Hawkinsa, ta Wasza metoda mi pomogła. 

Dziękuję!!! 

Danka P
Danka P
20 czerwca 2022 10:51

Zrobiłam proces już kilka razy i prawie za każdym razem jest to niesamowicie intensywne przeżycie. Intuicyjnie “wchodzę” często w różne trudne emocje, często wracają do mnie trudne sytuacje z dzieciństwa. Już od wiosny towarzyszy mi nieprzyjemny ucisk w klatce piersiowej, który jest obecny prawie cały czas. W trakcie robienia tego ćwiczenia odczucia właśnie w klatce są niezwykle silne, ale pojawiają się też silne bóle w obrębie brzucha, no i ucisk w gardle. Często dochodzę do momentu, że czuję się na skraju wymiotów i chyba ta intensywność tych fizycznych odczuć niestety też rodzi we mnie rodzaj lęku:/ Na ogół dochodzę do momentu, gdzie jest jakieś kulminacyjne odczucie miażdżenia klatki piersiowej albo odczucie, które jak jakaś okropna wielka ciemna macka przesuwa się po brzuchu, przepływa przez klatkę, powoduje uścisk w gardle, a potem wypełnia mi jamę ustną, tak że mnie zaczyna mdlić. I na końcu czuję ogromną energię w ciele, mam wrażenie, że całe moje ciało wewnętrznie wibruje i to jest tak intensywne, że czasem też w pierwszym momencie pojawia się opór, żeby na to pozwolić. Nigdy wcześniej nie myślałam o tym, jak wielkim ładunkiem energii są te negatywne emocje. W trakcie medytacji zdarzało mi się przeżywać przepływ świadomie wchodząc w te pozytywne, ale nigdy nie pomyślałabym, że mogłabym wejść w te trudne.
Po całym procesie zazwyczaj czuję rozluźnienie w całym ciele i poczucie nieskończonej przestrzeni i lekkości w klatce, a potem znowu powoli pojawia się tam ucisk, ciężar, który towarzyszy mi przez resztę dnia. Trochę nie wiem, jakie mieć do tego wszystkiego podejście, bo z jednej strony czuję, że bardzo dużo nieuświadomionych emocji mam w ciele i to ćwiczenie naprawdę pozwala się im transformować. Z drugiej jednak podejrzewam, że regularnie próbuję tej techniki po raz kolejny, bo na pewnym poziomie po prostu chciałabym uwolnić się od tego nieprzyjemnego odczucia, które męczy mnie na co dzień. Boję się, że trochę próbuję wymusić na ciele, żeby wyrzuciło z siebie trudne rzeczy i żeby przyszło wreszcie uczucie ulgi:(
Przyznam, że jest we mnie niepokój, że tak intensywne fizycznie są te odczucia i chwilami pojawia się we mnie pytanie, czy to jest napewno dla mnie dobre. nie wiem, czy ono jest z serca, czy z umysłu. Naprawdę po wykonaniu tej techniki wczoraj wieczorem miałam myśli, że mnie ten samorozwój chyba zabije…
Chcę też jednak wyrazić mnóstwo wdzięczności, bo mimo, że nie jest to dla mnie przyjemny proces, to czuję się jakbym odkryła zupełnie nowy, wcześniej niedostępny wymiar samej siebie:)

Ewelina Kaminska - Zawisza
Ewelina Kaminska - Zawisza
21 września 2022 10:39

Hej,
emocja z którą chciałam pracować jako pierwszą jest lęk. Przed porzuceniem i związaną z tym porzuceniem śmiercią. Tyle razy, w dzieciństwie byłam porzucona, że aby nie umrzeć i jakoś to znieść jako dziecko zamieniłam się w kamień. To, że byłam porzucona i zostawiana przez oboje rodziców (tatę alkoholika i uciekającą od niego i od nas mamę) uświadomiła mi terapia. Ja sama wpadłam w zdumienie kiedy terapeuta stwierdził że “całe życie ktoś mnie zostawiał i żeby przeżyć wykształciłam pewne programy”. Ale do rzeczy. Ten kamień odczułam jako ciemno szary, podłużny, zimny, ciężki, lekko wilgotny głaz w okolicy serca i w klatce piersiowej. Objęłam go dłońmi i trwałam przy nim , ale … nic się nie zmieniło. Nie zmieniło się nic we mnie, poza zwizualizowaniem go, ani w strukturze kamienia. Ten lęk= kamień nadal pozostawał nieruchomy, zamrożony, taki sam. Ja również. Zero emocjonalne. Wrócę jeszcze do tego ćwiczenia. Czuję, że to będzie dłuższy proces. Ciekawa rzecz wydarzyła się jednak 3 dni po tym ćwiczeniu. Obudziłam się z uczuciem bezbrzeżnego , dojmującego poczucia smutku, rezygnacji, beznadziei. Długo płakałam leżąc w łóżku, mając straszne i destrukcyjne myśli. Nie wiem czemu, napisałam do mamy, wbrew logice. Wprost- że mi źle, że mam słaby dzień, że płaczę, że mi smutno, że jestem sama, ze nie mam siły i zapytałam kiedy wróci do domu (mama przebywa od kilku dni poza domem). Na końcu języka miałam pisząc do niej , że chcę się do niej przytulić, ale coś mnie powstrzymało. Odpisała, żebym nie przesadzała, ludzie mają gorzej. Wraca w środę. Tyle. Mniejsza o jej zachowanie, pewnie powinnam była się już przyzwyczaić. Ale wiecie co? Dotarło do mnie, że wtedy leżąc i płacząc naprawdę wydostało się na zewnątrz moje nieukochane, nieutulone dziecko. Ja-dziecko tylko w ciele dorosłego. Czy taka silna manifestacja dziecka mogła być przyczyną ćwiczenia z odczytywaniem odczuć z ciała ? Czy to taka spóźniona reakcja? Bardzo mnie to nurtuje i jakoś uwiera od środka. Robi mi się niewygodnie w środku.