Wygląda na to, że nie jesteś zalogowana.
2020-12-11T23:42:20+01:00
POWIADOMIENIA
Powiadom o
148 komentarzy
Najstarsze
Najnowsze Najczęściej oceniane
Feedback o treści
Zobacz wszystkie
Renata Broczkowska
Renata Broczkowska
7 października 2020 17:38

Dzisiaj poszłam ze sobą na długi spacer.. niosąc w sercu podane przez Was pytania.. moją intencją jest bycie ze sobą w zdrowej relacji, bycie w Prawdzie.
Odkrywam wartość znaczeniową Prawdy.
.. jestem w tym procesie i mam w sobie zgodę na podążanie za sobą i ze sobą.. czerpiąc od Was, od Grupy i od Świata.
Dziś poczułam w sobie taką wszechogarniającą wdzięczność.. za odwagę:-)
.. za doświadczenia siebie we własnych wyborach, nawet jak jest to wbrew “ogólnie przyjętych prawd Innych”,
za tworzenie bycia w swojej energii i w swojej mocy, takiej jak jest;
..odwagę do całkowitej zmiany w obszarze zawodowym, którą podjęłam z końcem ubiegłego roku, odwagę do rozpoczęcia życia zawodowego ” inaczej i w nowej jakości”, ..i choć jeszcze nie dotarłam do tego” inaczej”, życie samo mnie prowadzi i samo się układa, na to co ważne i co służy zdrowiu, jakoś zawsze starcza i jest:-);
.. odwagę do bycia w zaufaniu, że zawsze jest dobre rozwiązanie nawet, jeśli akurat tego nie dostrzegam.. Wasz Projekt U Źródła i mój w nim udział jest właśnie takim zaproszeniem do rozwiązania;
.. odwagę do bycia w codzienności w łagodnej czułości dla siebie, odwagę do bycia w zgodzie ze sobą, choć “Innym” to bardzo się nie podoba.
To jest dla mnie głęboko poruszające doznanie.. dzisiejszy spacer w słońcu, dostrzeżenie tego, jak dużo jest we mnie odwagi, wsłuchanie się w Wasz przekaz i w siebie samą.
Jest też we mnie jeszcze wiele obszarów do zaopiekowania się (pełnia finansowa), do uzdrowienia.. dziś odkryłam i nazwałam po imieniu: mam w sobie dużo Odwagi:-)
Dziękuję sobie i dziękuję Wam:-)
dziękuję Wam Wszystkim, którzy Tutaj, w Tym Projekcie są podobnie jak i ja.. Wasza energia wspiera i podprowadza …do Źródła:-)

Ewa Siudyka
Ewa Siudyka
Odpowiedz  Renata Broczkowska
20 października 2020 07:23

Dzień dobry Reniu, serdecznie Cię witam we wspólnej przestrzeni:)))
Ewa S.

Renata Broczkowska
Renata Broczkowska
Odpowiedz  Ewa Siudyka
20 października 2020 12:53

Ewuniu dzień dobry:-):-) och.. jakże pięknie Nas doprowadziło do spotkania po latach:-) przytulam Ciebie baaaaardzo w sercu i całą sobą:-) tak dobrze mi wiedzieć .. że Jesteś:-)

Agnieszka Mieszczak
Agnieszka Mieszczak
9 października 2020 13:02

Intencja: Odnaleźć i odzyskać sprawczość poprzez integrację światła i cienia.

Zauważyłam, że rzeczywiście często źródłem wstydu są moje zasoby.
Taki pierwszy przykład z brzegu. Zostałam nauczycielką po trzydziestce. Wcześniej: kariera w korpo. A przecież zawsze ciągnęło mnie do przekazywania wiedzy (szkolenia w korpo, mentoring w korpo, korepetycje na boku).
Jak pogrzebałam we wspomnieniach, to okazało się, że moja mama często w pogardliwy sposób wyrażała się o nauczycielach. Dostrzegłam, że krytykowała nie sam zawód, ale dwie konkretne kobiety wykonujące ten zawód, a z którymi mama była w konflikcie.

Kalina Krukowska
Kalina Krukowska
10 października 2020 23:13

Chklicznie pojawia sie u mnie poczucie beznadziejnosci, ze do niczego sie nie nadaje i w ogole skoncze pod mostem, ze z czym do ludzi i zaczynam sie porownywac odczuwam ogromny lęk. Potrafie to zakwestionowac w tym wtanie , tak jakby inna ja mowi: hej, to nieprawda! Ale mimo tego czuje sie caly czas tak samo i ten lęk mi towarzyszy. Pozwalalam juz mu wybrzmiewac nie raz, rozkladalam go na czynniki pierwsze, ale on wciaz powraca. Jest zwiqzany z poczuciem bezpieczenstwa. Jak mam sie z tym uporac by przestal mnie zamrażać?

Magdalna J-B
Magdalna J-B
12 października 2020 16:48

Moja intenacja to uważnośc na reakcje ,które wzbudzają we mne nni a także na swoje słowa w stosunku do innych

Agbieszka Koronkiewicz
Agbieszka Koronkiewicz
13 października 2020 19:14

Moja intencja to obserwacja siebie, swoich emocji, identyfikowanie tych emocji i przestać uciekać

Monika M
Monika M
15 października 2020 21:55

Moja intencja na ten tydzień: stawić czoło własnej wrażliwości i wrażliwościom moich córek. Bo dotąd uczyłam je tego, czego nauczono mnie: bycia twardą, nieokazywania wrażliwości, emocji. i opowiem Wam, co się zadziało już dziś, pierwszego dnia. Moja 11letnia córka przychodzi do mnie, bym pomogła jej z nauką wiersza. Wiersz jest trudny i nie rozumie, o co w nim chodzi. Siadam więc z nią, z intencją pozwolenia jej i sobie na wrażliwość. Wiersz Karola Wojtyły “Miłość mi wszystko wyjaśniła”. Czytam na głos, wers po wersie, tłumaczę, jak ja rozumiem przeczytane słowa, dochodzę do 2 zwrotki i aż mi dech zapiera. A moja córka mówi: “Mamo, czy papież pisze o czarkach?” Powiem Wam, że moja perspektywa poszerzyła się ogromnie. Tym bardziej, że w pytaniach wspierających obserwację była wspomniana wiara, a ja jako praktykująca katoliczka w głowie między innymi zakwestionowałam swoją wiarę. Fakt, że głowa kościoła katolickiego w swojej poezji nawiązuje do praktyk medytacyjnych, jest dla mnie oszałamiający i otwierający nowe przestrzenie.

Urszula
Urszula
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
26 grudnia 2020 23:24

Tez od razu przeczytałam ten wiersz i niestety nie rozumiem gdzie było nawiązanie do metydacji. Wstydzę się ze nie rozumiem ale się przyznaje.

Mariusz B.
Mariusz B.
22 października 2020 16:02

Moja intencja to nie dopuszczanie by w mojej głowie rodziły się złe myśli, którymi być może ranię innych ale przede wszystkim siebie.

Vera Cloe Zebrowska
Vera Cloe Zebrowska
22 października 2020 22:51

moja intencja a ten tydzień to odwaga i cierpliwość.
Wczoraj wpadłam w panikę jak byłyście live, bo przecież jestem tydzień do tylu!
A jednocześnie, nie umiem się zebrać, żeby nadgonić własne zaległości i sama te “tyły” robię.
Czuję, że dużo przede mna tutaj…

Vera Cloe Zebrowska
Vera Cloe Zebrowska
27 października 2020 15:45

Nie wiem do konca, czy to jest wlasciwa przestrzen ( w sensie czy pod wlasciwym forum pisze, ale pisze)
Gdy tylko zabralam sie za lekcje 1 i zaczelam sie sobie przygladac rozpoczely sie ciekawe zdarzenia:
prace, ktore zrobilam dla klientow i byly prostymi i bezproblemowymi przychodzmi “utknely” i nie sa zaplacone a z klientami nie umiem sie porozumiec! ( doslownie).
Finanse sie wywalily na druga strone, relacja parnerska zatrzesla w posadach i generalnie stanelam lekko wryta i nie do konca wiem co sie tu zadzialo…
Inaczej:
biore odpowiedzianosc za to i mam swiadomosc, ze cos namieszalam, przygladam sie temu i zlapac nie umiem. Ma to z pewnoscia duzo wspolnego z relacja ze soba, poczyciem bezpieczenstwa, poczuciem winy i wstydem. Nie jestem w stanie powiedziec dokladnie co i jak… ale sie dowiem mam nadzieje – to taki maly update z mojego poczatku w zrodle. 😀

Iwona Kielar-Gracz
Iwona Kielar-Gracz
27 października 2020 21:30

Moją intencją przez 7 dni był mój wewnetrzny spokój. Dawałam go sobie i otoczeniu. I dziś podsumowując tydzień stanełam w pozycji bez emocji ze spokojem i pewnością siebie, potwierdziłam mężowi, że ja nadal chce rozwodu. Te pozytywne zmiany, które się w nim dzieją są piekne i niech budują relacje z dziećmi/ze mną. Ja wiem czego potrzebuję i to że chce być sama (kompletna jako ja). Jestem pod wrażeniem tego co się we mnie zadziało !

Iwona Kielar-Gracz
Iwona Kielar-Gracz
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
27 października 2020 22:06

Czuję ogromny spokój, siłę i odwagę. Nie mam pojęcia z skąd to się we mnie bierze. Podejrzewam codzienne medytacje. Pytania otwarte; “czego jeszcze nie widzę w tej sytacji” “co potrzebuję uzdrowić”. Jeszcze nigdy nie maiłam takiej odwagi by być sobą i stać za sobą.

Alicja Żmijkowska
Alicja Żmijkowska
5 listopada 2020 10:59

Moim największym wstydem, który przeszkadza mi od wielu miesięcy jest moja nadmierna kontrola jedzenia, żeby wszystko było zdrowe, w dobrej godzinie, nie za późno nie za wcześnie. Jest to coś co nie pozwala mi się cieszyć spotkaniami z przyjaciółki, którzy kiedyś sprawiali mi tyle radości i dali mi tyle pięknych chwil. Nie umiem porozmawiać o tym nawet z chłopakiem. Zawsze omijam ten temat i udaje, że wszystko jest okej. On ma mnie za wzór. Jestem dla niego dawka wiedzy, gdzież interesuje się bardzo sprawami ciała człowieka, zdrowia, zawsze byłam ogólnie pilnym uczniem. Często niestety krytykuje go widząc, że potrafi się cieszyć nieidealnym odżywianiem i czasami pozwalanie sobie na bycie nieproduktywnych, a tak naprawdę chyba sama chciałabym taka być 😕

Alicja Żmijkowska
Alicja Żmijkowska
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
8 grudnia 2020 11:40

Wyobrażam sobie czasem, że mam dni kiedy jem wtedy, gdy jestem głodna, co chce, nie mam zaciśniętego żołądka jak mam zjeść więcej. Czuje się spełniona, mam wolna głowę i mogę poświecić moja uwagę mojej rodzinie, chłopakowi. Pracuje nad tym wszystkim z waszymi kursami. Rozmawiam ze sobą, pytam czego dziś potrzebuje. Jest już dużo lepiej. Uwalnianie emocji tez wiele mi daje. Po łzach czuje wielką ulgę, jakby właśnie te emocje przepłynęły.

Kasia
Kasia
6 listopada 2020 14:16
  1. Obudziłam w sobie odwagę pisząc to co doświadczyłam jakieś ponad 30 lat temu. Wiele podejść dokonałam by to umieścić w Źródle.Jestem gotowa teraz . Otwieram swoją przestrzeń. Mam 19 lat w sercu wiarę mocno ugruntowaną w Boga , niewinność i wiarę, że swoje dziewictwo podaruję komuś kogo pokocham. Jednak wydarzenia sprawiają, że znajduję się sama z dwoma kolegami, których znam.Piję alkohol nie czuję niebezpieczeństwa.Jak przez mgłę pamiętam tylko wykorzystanie mnie przez nich. Szok, niedowierzanie , wstyd jak mogłam do tego doprowadzić.Ból i rozpacz , co ja takiego złego zrobiłam tysiące razy obiegające głowę.Ja przecież tego nie chciałam. Powiedziałam tylko jednej koleżance, której ufałam, że rano w kieliszku widziałam popiół od papierosa i o tym, że mnie upili by to zrobić. Wstydziłam się, że jeśli komuś powiem to ja będę tą ,która tego chciała.A tak nie było ja wierzyłam, że będąc z nimi nikt mnie nie skrzywdzi.Jako dziewczyna, która tak bardzo kocha Boga wiedziałam nawet nie wiem skąd, że jeśli im tego nie wybaczę to moje życie i to co przede mną nie ma sensu.Wybaczyłam i jakoś rozpuścili się z mojego życia.Jednak dobiciem mnie były kiedyś usłyszane słowa od taty do mamy i to całkiem przez przypadek ,, Zrobiła to z dwoma.”Czułam się nikim i niczym wartym.Leżałam i płakałam.Nie wiem w jaki sposób, ale wyparłam z siebie to zdarzenie, zamroziłam to i znikło.Żyłam dalej, założyłam rodzinę i poddałam się codzienności.W wieku 50 lat turbulencje obudziły mnie.Kiedy stanęłam w prawdzie o sobie przy jakiejś medytacji (byłam w szoku), na nowo wypłynęło to z takim bólem… emocje i uczucia .To wszystko oddałam nieograniczonej Miłości _Bogu .Wybaczyłam sobie bo nigdy tego nie zrobiłam.Wybaczyłam rodzicom, że nigdy nie potrafili wysłuchać mnie. Wybaczyłam jeszcze raz sprawcom. Od momentu tego wydarzenia odkryłam jak bardzo było u mnie zakorzenione słowo nie zasługuję.Choć miałam finanse , myślę ,że również możliwości to miałam ogromny problem by zadbać o siebie.Przekonanie, że innym oddałbym wszystko ja nie mam prawa myśleć o sobie.Poczucie przyjemności było u mnie wtedy kiedy to inni się cieszyli ze mną.Uff…ulga napisałam.Teraz uczę się małymi kroczkami stawać w Tej swojej Mocy, być dla siebie kochającą, troskliwą . Chciałabym być takim krenonem organizmem zamieszkującym źródło i być w prowadzeniu. Dziewczyny jestem Wam wdzięczna bo dajecie przestrzeń, w jakiś sposób siebie i tworzycie ,,coś ” co karmi spragnionego i daje możliwość wglądu w siebie.💓 Zastanawiam się w jaki sposób dokonać tej przemiany by to wszystko co już wiem zakotwiczyć w swoim sercu by poczuć swoją wartość?
Magdalena Kedziora
Magdalena Kedziora
20 listopada 2020 23:43

nadchodzący tydzień pragnę przeżyć z intencją pełnej akceptacji i wybaczenia (jako, że jeszcze oddzywa się niezgoda na przeszłość i jej doświadczenia)

Marzena Ka
Marzena Ka
22 listopada 2020 23:01

Tadam! Zaczynamy!
Wypisałam kilkanaście wartosci/przekonań, których kwestionowanie łamanie sprawiałoby, że miałabym poczucie winy albo czuła wstyd. Wiele z nich wyniosłam z domu rodzinnego. Duża część to przekonania mojego byłego męża, które wbijał mi do głowy przez wiele lat.
Jaka jest moja intencja na ten tydzień?
Na razie zacznę od czegoś prostego 😁
Otóż przez lata wmawiano mi i sama zaczęłam w to wierzyć, że ciągle trzeba żyć oszczędnie, w pewnym wieku nie wypada robić niektórych rzeczy, a szczególnie “stroić się”itd.
No i moja intencją na ten tydzień będzie złamanie tych wszystkich” wierzen”. Mam zamiar wyciągnąć z szafy moje piękne sukienki, kupione na specjalne okazje i ubrać się w nie do pracy. Mam zamiar wszystkie posiłki jeść na porcelanowych talerzach, które wyciągam tylko na święta. Celebrować posiłki, nawet jeśli będzie to tylko jajko na miękko. I zrobić coś szalonego, co absolutnie w moim wieku nie przystoi…. Cóż młodsza już nie będę 😊 Jeszcze nie wiem, co to będzie, ale na pewno to do mnie przyjdzie.
A oprócz tego wszystkiego chciałabym po prostu dobrze poczuć się ze sobą, przeżyć ten tydzień bez pośpiechu, niepokoju. Przyjrzeć się sobie i swoim emocjom.

ALDU
ALDU
24 listopada 2020 22:38

Hej
Od 2 miesięcy działam ze sobą. Obserwuje, zauważam, wyciągam wnioski. Czasami coś próbuje jeszcze zakopać, ale wtedy wyciągam z szafy koparkę i mówię: ” tu mi prosze zrobić dół”:-)
I widzę już, że zmieniłam całkowicie podejście do mojej 9 letniej córki. Rozmawiamy o emocjach, przepracowujemy wydarzenia, pokazałam Jej metodę RAM z waszej medytacji uwalniania agresji. Dzisiaj np. zdjęła swoje naklejki motylki z szafy, sama chciała, i nagle się popłakała, bo tyle tam wisiały. Więc Jej powiedziałam, że może je odwiesić albo też może je zapamiętać tylko. I że nie musi ich wyrzucać tylko schować do pudełka i jak będzie Jej źle to powiesić. A Ona tak na mnie patrzy i mówi: “Wiesz Mamo, chyba chcę zrobić już miejsce na nowe coś “🙃

Justyna Buska
Justyna Buska
25 listopada 2020 21:07

Powiem szczerze, że nie za bardzo wiem jak mam podejść do tego tygodnia. Czuję się zagubiona, jak uczennica na lekcji, która nie rozumie polecenia. Wiem, że mam obserwować siebie, z intencją …. no właśnie jaką? Od dłuższego czasu kwestionuję swoje myśli i wierzenia. Po kursie MBSR wiem, że nie jestem swoimi myślami. Najtrudniej przychodzi mi kwestionowanie tego w co wierzę w kontakcie z moim najstarszym synem, który odbiega od “mojego wyobrażenia” pierworodnego dziecka. Tutaj widzę, że mam pole do samoobserwacji i robię to, ale są momenty, gdy moja podświadomość wchodzi na stare, utarte ścieżki. I już wiem, że dużo wstydu jest w moim macierzyństwie. Wstydu z przeszłości- że moje dzieci są moim odzwierciedleniem, że jak nie mają dobrych ocen, nie ogarniają szkoły, nie są lubiane, etc, to świadczy to o mnie, że ja zawiniłam, że nie nadaję się na matkę. Mój ojciec jest alkoholikiem, ja całe swoje dzieciństwo byłam bohaterem- najlepsza uczennica, zero kłopotów, ogarniałam dom, siostrę, lekcje, od przedszkola. Takie pudrowanie rzeczywistości, gdzie w domu brak poczucia bezpieczeństwa, stabilności, zdrowych relacji. Teraz wiem, że przenoszę to na swój dom- moje dzieci też “powinny” dawać radę, ogarniać. Skoro ja mogłam, to dlaczego im tak trudno to przychodzi. Trudne to jest, ale dopiero gdy zostałam matką, moje dzieci uświadomiły mi moje “śmierdzące trupy” 🙂 Będę kopać dalej, bo wiem, że warto. Pozdrawiam 🙂

Ola
Ola
Odpowiedz  Justyna Buska
27 listopada 2020 13:02

Też się czuję zagubiona z tym tematem, także wspieram Cię mocno w tym trudzie 🙂 Mam wrażenie, że pracuje z sobą na codzień i tu nie umiem znaleźć tego „wyzwania” dla siebie. Ta pilna uczennica którą podpowiadają dziewczyny wydaje się sensowna 🙂 Na pewno coś w końcu wypłynie z serca. Powodzenia! Ola

Ola
Ola
27 listopada 2020 11:17

Cześć,
Mam problem z ustaleniem intencji na najbliższe 7 dni. Nie wiem co wymyśleć dla siebie w tym obszarze wstyd-cień-relacja ze sobą. Dotychczas pracowałam idac za sercem, podejmując decyzje z serca i nie mam doswiadczenia w takim prowadzeniu i totalnie nie wiem o co chodzi w tym zadaniu a nie chce strzelać. Byłabym wdzięczna za jakaś wskazówkę. 

Praca z cieniem, integrowanie cienia i obserwowanie swoich reakcji, wyborów w kontekscie tego w co wierzę, czy jest to moje i czy mnie to wspiera – tu wszystko jasne. Tak robię cały czas i udaje mi się wyłapywać niewspierające przekonania. 

Ola

ALDU
ALDU
28 listopada 2020 18:49

Hejka:)
Dziewczyny chyba się trochę zgubiłam:) Dusza to nie jest też moja wyższa jazń? W miejscu magii mieszka dusza i mogę do niego zapraszać wyższą jaźń? Konkretnie chodzi mi o to, że mam wizualizację swojego miejsca i uznałam, że jest to miejsce w którym mieszka moja dusza i tam o nią dbam, a w kącie w pokoju mam portal, z którego przybywają do mnie anioły, moi przewodnicy duchowi. I teraz rozumiem, że mam swoją duszę, która to dusza jest jedną i przechodzi przez inne wcielenia i uczy się czegoś nowego za każdym razem, do momentu aż się nauczy wszystkiego? Ale czy ona nie jest też wyższa jaźnią, bo skoro moja dusza przeżywa różne życia to ma zebrane doświadczenia innych żyć? Ego myślę że jest w ciele i ego sie nie odradza. A może ta jaźń to jest jeszcze coś wyżej niż ciało i dusza i tylko jaźń ma dostęp do pola nieorganicznych możliwości?
Stoworzylam sobie takie miejsce magii, że czasami ciężko mi je opuścić.
Ja to pytanie zadałam na duchowych kursach, bo ono się zrodziło w trakcie medytacji “odnalezienie miejsca, mocy i mądrości”, więc nie pasowało mi tutaj, a bardziej tam:-)

ALDU
ALDU
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
29 listopada 2020 18:58

Staram się:-) Przytulam się do drzew, kąpię w soli morskiej, chodzę (jeszcze;-)) do pracy;-) Ale faktycznie myślę, że można by się w tym zatracić. Balans. Wszystko powinno mieć równowagę…

Ostatnio edytowanes przez ALDU
Edyta Sztejnwald
Edyta Sztejnwald
29 listopada 2020 17:42

Moja intencja na najbliższe dni to uzdrowienie przez uświadomienie tzn. Praca nad UWAŻNOŚCIĄ przyglądać się swoim myślą i emocją

Beata Gajdzik
Beata Gajdzik
25 grudnia 2020 23:55

Moją intencją na ten tydzień jest uważne przyglądanie się sobie i swoim emocjom, zwłaszcza tym z którymi jeszcze sobie nie radzę.

Paulina Duch
Paulina Duch
2 stycznia 2021 17:43

Zawsze dostaje od Was ogromną wartość, ale dzisiaj to po prostu sztos 😊 bardzo dużo rzeczy rozwiązało się u mnie w głowie 😁

Grażyna K.
Grażyna K.
17 stycznia 2021 18:01

Dzień dobry. Nareszcie mam czas, żeby spokojnie napisać. Intencja: odkrycie siebie, tego co gdzieś głęboko się ukryło. Od dłuższego czasu pracuję już nad tym tematem. Odkąd pamiętam zawsze się wstydziłam, odezwać się i pokazać swoje np. poglądy, bo one są inne niż te, które ma większość, żeby się nie ośmieszyć. Albo, żeby się nie wydało jaka jestem głupia i niedouczona. Wstydziłam się swojego ciała, bo przecież nie jest doskonałe. Ciągle słyszałam, że jestem za chuda. Jeszcze teraz się zdarza hahaha. Ale udało mi się odkryć jaka jestem mądra, chociaż wszystkiego nie wiem i jaka jestem piękna i jak moje ciało jest doskonałe takie jakie jest. Trochę wstydu jeszcze zostało. Dużo już zmieniłam, ale świat wokół cały czas ściąga mnie w stare koleiny. Trochę się trzeba napracować, żeby wyryć nowe 😁. To jest jak sinusoida, która z czasem coraz bardziej się wypłaszcza i pagórki zdarzają się coraz rzadziej. Albo może są inne. Bo cały czas będą się zdarzać, tylko podejście do nich jest inne. I zamiast stresu, że są wywołują moment zastanowienia: acha, to teraz będę naprawiać to. Nie mogę się doczekać tych nowych pagórków.
Pozdrawiam wszystkich 😁

Beata Jaśniak
Beata Jaśniak
8 lutego 2021 21:50

Właściwie, to mam trochę kłopot z tym kwestionowaniem. No bo np jak zakwestionować taką wartość jak miłość, pojmowaną w szerokim znaczeniu, miłości do ludzi i świata. I chyba nie rozumiem po co kwestionować. Poproszę o przykład.
Dziękuję.

Beata

Kamil B.
Kamil B.
16 marca 2021 09:40

Moją intencją to… Autentyczność, być autentycznym względem swojego ja, pozwalać sobie na czucie tego co we mnie, i odważnie być takim jakim Jestem

Kamil

Anita Drzymała
Anita Drzymała
18 marca 2021 11:16

Zastanawiałam się długo nad intencją, bo podobnie jak kilka osób poniżej w pierwszej chwili poczułam zupełną pustkę. Tym bardziej, że mam wrażenie, że wybaczyłam już sobie i innym wszystko co było do wybaczenia. Pokochałam siebie i swoje wzloty i upadki i czuję bardzo dużo spokoju. I wiem też że jestem w drodze i idę w bardzo dobrym kierunku – czuję się na niej bezpiecznie i szczęśliwie.
Ale też zawsze miałam problem z tą pilnością i wymaganiami wobez siebie, żeby wszystko robić najlepiej jak mogę… dlatego pomyślałam, że moją intencją będzie czysta obserwacja, wyciszenie, odpoczynek od kalkulowania, po prostu bycie ze sobą, dla siebie

mam też pytanie odnośnie lekcji – bardzo często widząc cierpienie innych ludzi (obojętnie czy w realu, czy na zdjęciu w poście na FB, czy nawet słysząc tylko opowieść o tym) bardzo intensywnie odczuwam ich ból. Trochę się tego boję – bo wytrąca mnie to na chwilę z mojego spokoju – staram się traktować to jak przychodzące myśli podczas medytacji i przypominam sobie – że to tylko doświadczenie innych ludzi. Wobec swoich osobistych doświadczeń już bardzo rzadko dostrzegam takie emocje … i teraz sie tak zastanawiam, dlaczego? Rozumiem, że perspektywa się poszerza i na żywo daje wgląd w różne doświadczenia. tylko dlaczego zauważam tylko te niskowibrujące emocje, często odwzajemniam im sie współczuciem lub wdzięcznością w kontraście tego co dostrzegam, że ja już nie muszę przeżywać lub zwykłą miłością, która ma wzmocnić te osoby. i wtedy czasem przychodzi taka odpowiedź że mam tyle tej miłości niewyczerpującej się że mogę ją bez obaw wysyłać..tylko to takie dziwne i jeszcze nie poukładane i właściwie czasem się boję, że pomiesza mi się w głowie

teraz tak myślę, że wysokie wibracje też przychodzą i wtedy płaczę ze wzruszenia i od tej przepełniającej miłości- i wtedy wszyscy się ze mnie śmieją, nawet moje dzieci 🙂

Kasia Milewska
Kasia Milewska
Odpowiedz  Anita Drzymała
20 marca 2021 13:20

To jest takie piękne zdanie: „płaczę ze wzruszenia i od tej przepełniającej miłości”.

Patryk Zuchowski
Patryk Zuchowski
19 marca 2021 18:10

Witam serdecznie i wyrażam swoją wdzięczność za drogę, która doprowadziła mnie do Was 🙂
Moją intencją jest obserwacja emocji u siebie oraz u innych i akceptacja ich. W końcu wszyscy jesteśmy “tacy sami” 🙂

Kasia Milewska
Kasia Milewska
20 marca 2021 16:23

Jestem bardzo wdzięczna za tę lekcję. Poruszyliście temat mi bardzo bliski.
Wierzę w to, że jestem kompletna, wierzę w to, że moje emocje i czyny nie świadczą o tym, jaka jestem. Wierzę w prawdę o sobie. Ależ mi zarezonowało to, co tu powiedziałyście. Wierzę w stanięcie w prawdzie z emocjami, trudnymi uczuciami, bólem gdzieś w głębi i rozpuszczenie go, pozwolenie sobie na jego przeżycie i w ten sposób uwolnienie się od niego. Stanięcie przed sobą i wszechświatem w prawdzie: „Jestem taka. Z tym i tamtym. I jeszcze z tym.” Kwestionowałam to wiele lat. Opacznie rozumiałam zdanie: „przyjmij to, jaka jesteś”, to najwyraźniej nie był mój czas na to. Miałam takie podejście: „ta, jasne, dzięki, rozwiązaliście wszystkie moje problemy, pfff”. Aż za którymś razem, jakby samo się to otworzyło i nagle stanęłam w czułości i uldze. Wierzę w to w stu procentach. Że jesteśmy kompletni, że to nie nasze działania decydują o nas, tylko to, co z nimi robimy. Wierzę w to, że nie jestem „jakaś”, po prostu jestem. I ludzie naokoło mnie też po prostu są. I to jest piękne.
Mam intencję, by ten tydzień był o tym właśnie. O codziennym spojrzeniu w siebie z czułością i troską, oraz o przyjrzeniu się moim uczuciom na relacje z bliskimi. Czy przyjmuję siebie i innych w tej pełni?

Beata Rzemek
Beata Rzemek
23 marca 2021 08:44

Cześć, nie wiem jaką intencję mam wybrać. Czytałam komentarze innych uczestników by się zainspirować i………. zrobiłam sobie jeszcze większy chaos, ponieważ wszystkie Wasze intencje są również moimi. Chciałam wybrać jedną małą ale boje się, że nie uda mi się cały tydzień systematycznie robić jakąś rzecz no i na tym “bujaniu się z myślami” straciłam tydzień. Tak jest prawie ze wszystkim w moim życiu. Działam jak się ” pali” i w tym jestem świetna, ale żeby przeciwdziałać pożarowi to nie potrafię.
I oczywiście jestem zła na siebie i rusza “maszyna” pokazywania sobie kim jestem, co robię, co potrafię, co osiągnęłam i do czego się nadaję. Niby wiem, że to nieprawda, że jestem kompletna i dużo zrobiłam i robię, tylko czuję różnie, jakby były we mnie nie dwie osoby ale całe plemię i każdy mówi co innego. To jeden z wielu powodów dlaczego dołączyłam do Źródła by móc się zintegrować i pokonać drogę z głowy do serca. Pozdrawiam Wszystkich serdecznie

Marlena
Marlena
Odpowiedz  Beata Rzemek
24 marca 2021 13:30

Hej, doslownie moglabym sie podpisac pod Twoim postem 😄

Beata Rzemek
Beata Rzemek
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
26 marca 2021 06:21

Bardzo dziękuję i za odpowiedź i za opiekę i Wasze wsparcie jakie czuję (nie wiem czemu ale czuję) 🙂

Dorota C
Dorota C
24 marca 2021 04:51

Mam poczucie, że umysł sabotuje moją pracę nad sobą. Ostatnie kilka dni odciąga mnie bardzo od Źródła…Moja rodzina bardzo rzadko się przeziębia. Mój syn przeziębiony od zeszłego piatku (dobre kilka lat nie chorował), córeczka od niedzieli, teraz wzięło mnie i męża. Wiem, że ktoś pomyśli to normalne, że cała rodzina choruje, ale u nas nigdy wcześniej to się nie zdarzyło.
W nocy budzę się po 2 i już nie mogę spać. Myślę o wszystkim i niczym…
Kolejna sprawa, syn jest bardzo żywiołowym chłopcem(8 lat), ale to co dzieje się przez te 4 dni siedzenia w domu, przechodzi tzw. ludzkie pojęcie. Dobry trening w pracy nad emocjami, moimi i syna. Nie jest łatwo.
Przyjmuję to z pokorą, bo jednak widzę, postępy w odkrywaniu moich wierzeń i schematów. Idę małymi krokami do przodu😊.

Dorota C
Dorota C
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
26 marca 2021 00:05

Dziękuję ❤️.

Dorota C
Dorota C
24 marca 2021 08:19

Moja intencja: Uważność na moje emocje i ich akceptacja.

Ireneusz Gutowski
Ireneusz Gutowski
24 marca 2021 10:39

Moją intencją na najbliższy tydzień jest bycie w płynięciu, przepływie energii, w luzie, rozprężeniu. Miewam tak, że gdy słyszę czyjeś wypowiedzi (np. w piosenkach), które ze mną nie rezonują, powstaje blokada w ciele, ponieważ boję się, że jeśli nie zaneguję tego poprzez chociażby to napięcie, to daję przyzwolenie na obecność tego czyjegoś przekonania w moim życiu. Męczące 😉 dlatego odblokowuje te zatkane kanały energii.

Co do listy moich przekonań z poprzedniej lekcji, tylko/aż jedno z kilkunastu jest moje, takie, z którym chcę podążać. Mianowicie chodzi o kroczenie w Prawdzie i szczerości ze sobą i innymi. jednocześnie chcę dać sobie przestrzeń na to, żebym nie wymagał od siebie, że albo coś w stu procentach zrobiłem w zgodzie z Boską naturą, albo inaczej zachowanie jest złe. Ponieważ to też tworzy napięcia :/

Pozostałe przekonania raczej nie służą mi 😉 miałem trochę rozkminek, jak te listy przekonań mają wyglądać itp. ale puściłem te konwenanse i zacząłem robić ćwiczenie tak, jak czułem 🙂

Świetnie, że to forum jest 😁

Uściski ślę wszystkim 🤗

Dorota C
Dorota C
Odpowiedz  Ireneusz Gutowski
25 marca 2021 08:10

Witaj🙂. Według mnie jeśli zaakceptujesz, że nic nie jest złe, ani dobre, tylko po prostu jest to ustąpi to napięcie i pojawi się akceptacja. Ostatnio to zrozumiałam i zaczynam czuć taką lekkość istnienia.

Ireneusz Gutowski
Ireneusz Gutowski
Odpowiedz  Dorota C
25 marca 2021 19:45

Dziękuję, popraktykuję🤗 niełatwo odrzucić tę ocenę, jeszcze

Dorota C
Dorota C
Odpowiedz  Ireneusz Gutowski
26 marca 2021 00:10

Przekonałam się , że wszystko przychodzi w odpowiednim czasie, kiedy jesteśmy na to gotowi😌

Liliana
Liliana
24 marca 2021 21:39

Dziękuję za ten materiał. Wspaniały i obiecujący. Mam pytanie dotyczące wstydu. Oprócz takich “wstydów” pojawiających się przez jakieś “wydarzenie”, lub jako “zapisany kod”, jak sobie radzić ze wstydem w związku na przykład z jakąś ułomnością fizyczną, której nie można zmienić i która była jest i będzie. Akceptacja typu: to część Ciebie, po coś to masz, nikt nie jest idealny etc. nie działa mimo wielu prób, narzędzi etc.. Byłabym wdzięczna za jakąś podpowiedź, w którą stroną pójść. Dziękuję.

Liliana
Liliana
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
26 marca 2021 07:36

Dziękuję. Oczywiście tak. Jednak co innego przekonanie, że się nie ma nogi a co innego jak się tej nogi nie ma. Rozumiem, że Macie na myśl przekonanie, że brak tej nogi zabiera “idealność” i nie z nogą należy pracować ale właśnie z tym podejściem? Na bazie braku nogi (przykład) pojawiło się przez dziesiątki lat bardzo dużo cierpienia, krzywd realnych (od dzieciństwa do dorosłości), realne odbieranie szans uczestnictwa w wielu wymarzonych aktywnościach (nie przekonanie, że nie można, tylko rzeczywistość), ogrom wstydu narastający z każdą odmową, pogardą i odrzuceniem. Możliwe, że chcecie mi przekazać, że gdyby nawet pojawiła się ta noga, to byłoby coś innego, powodującego ten wstyd? Że to nie noga jest Źródłem wstydu? A czy jest możliwa sytuacja, że Jaźń na przykład woła, krzyczy maluj, maluj piękne obrazy, maluj, a ty w wypadku tracisz i oczy i ręce i dusza jest jakby “uwieziona”? I poprzez warunki zewnętrzne nie możesz realizować Siebie a to wywołuje jeszcze większy wstyd i frustrację. Bo czujesz, bo chcesz a nie możesz. A argumenty że możesz robić przecież milion innych rzeczy, rozumiesz lecz… to nie są “Twoje rzeczy”.

Liliana
Liliana
Odpowiedz  Liliana
26 marca 2021 07:42

Ps. Możliwe, że powiecie, że Dusza nie “zawoła” do niczego, co nie jest możliwe. Ale czy na pewno? Czy Jaźń (wskutek walk – nie wiem, próbuję…) znalazła się nie w tym ciele….

Agnieszka
Agnieszka
25 marca 2021 22:43

Witam, moja intencja jest spotkanie sie z celem mojej Duszy ♥️ Pierwsze co mi przyszlo na mysli to wydarzenie z wczoraj. Napisalam sobie modlitwy i afirmacje na karteczkach zeby je przykleic np. w kuchni, bo tam jestem bardzo czesto. I po napisaniu ich, przyszla pora je przykleic, a ja poczulam opor, duza blokade i wstyd, ze je wszyscy beda widziec. Ze kazdy je przeczyta, ze mnie wysmieja, ze beda mnie oceniac. I pomyslalam “i co z tego?”. Dlaczego sie tak ograniczam i zastanawiam co ktos na to powie. I je powiesilam. Ale mimo to gdzies jeszcze mam obawe.

Dorota C
Dorota C
26 marca 2021 06:09

Dzięki tym nocnym rozmyślaniom i oporu z tym związanym, przyszedł mój wstyd i poczucie winy. Jako dziecko miałam pokój z babcią i czasami w nocy nie mogłam spać. Babcia martwiła się tym i zawsze pytała czemu nie mogę spać. Miałam poczucie winy, że ona się martwi. Często dla świętego spokoju udawałam, że śpię, czego później się wstydziłam. Ciągle jeszcze mnie zadziwia, jak takie drobne sytuacje z poziomu dorosłego, dla dziecka są podświadomym traumatycznym programem na lata.

Liliana
Liliana
27 marca 2021 18:24

Dobry wieczór.

Po wczorajszym wspaniałym Zoomie, przyszły do mnie dwie sprawy. Dużo rozmawialiśmy o akceptacji, padło wiele istotnych dla mnie słów. Po pierwsze (do końca jeszcze nie umiem tego zrobić) ale to musi być Prawdziwa Akceptacja (takie wewnętrzne poczucie i pogodzenie się z trudną dla nas sytuacją. Nie może to być zatem takie licytowanie się z Jaźnią, Duszą, Bogiem : „to ja teraz to zaakceptuję ale w nagrodę niech dostanę to co chcę (uzdrowienie, rozwiązanie problemu etc)”. Wtedy magia nie zadziała.

Druga wizja, która do mnie przyszła, po słowach jednej Koleżanki, która bała się, że jak w pełni zaakceptuje co się dzieje, to tak jakby przyciągała negatywne zdarzenia. Honorata i Sylwia odpowiedziały, iż to tylko z poziomu umysłu tak postrzegamy. Jednak kiedyś przeczytałam w pewnej książce, że gdy tak prawdziwie czegoś się boimy (nie chcemy żeby się coś stało, tak bardzo i głęboko, że sama myśl wywołuje ogromny i przenikający ból ) a jednocześnie dajemy na to PRZYZWOLENIE, to wtedy Wszechświat nam to wyśle. Bardzo się tego wystraszyłam, ponieważ miałam taką sytuację.

Jak to ugryźć? 

Agnieszka Czarnuch
Agnieszka Czarnuch
29 marca 2021 20:27

Moją intencją jest by z uważnością siebie obserwować, swoje myśli, emocje, reakcje w ciele, słowa i czyny.
Potrzebuję pomocy. Nie potrafię zakwestionować miłości. Wierzę, że miłość jest moją najwyższą wartością. Miłość do siebie i do świata napędza mnie do odkrywania, poznawania i szukania. Jak to zakwestionować?

Kinga Szczeniowska
Kinga Szczeniowska
13 kwietnia 2021 21:42

Hej
A ja się wstydzę tu się ujawnić… Cichutko obserwuję, czytam, słucham ale.. Wstydzę/boję się ujawnić..
.. Napisałam jeszcze więcej czego się wstydzę ale -tak mi to nie przeszlo, że wykasowałam, także tak..
Intencja: Nie bać się albo inaczej Zaufać Sobie

Kinga Szczeniowska
Kinga Szczeniowska
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
13 kwietnia 2021 21:56

💗

Magdalena Samyn-Raczynska
Magdalena Samyn-Raczynska
17 maja 2021 13:25

Witajcie, moja intencja na ten tydzien bedzie ugruntowanie bycia “przy sobie”, zauwazania swoich napiec, emocji zarowno tych pozytywnych jak i negatywnych, opiekowanie sie nimi i docenianie tego co chca mi przekazac.
Z drugiej strony nie wiem czy istnieje cos, czego nie potrafilabym zakwestionowac. Jedynie Zrodlo/Absolut/Bog/Czyste Swiatlo wydaje mi sie nie do zakwestionowania przeze mnie oraz praca nas soba jako jedyna droga do niego. Ostatnio bylam przerazona swoim dystopijnym spojrzeniem na swiat i wszystko co mnie otacza: zadalam sobie pytanie: Jaki ma to wszystko sens, te wszystkie dzialania codziennie kazdego czlowieka, nagle stwierdzilam, ze nie ma zadnego, jakbysmy byli jak te chomiki biegajace w karuzeli. Przybilo mnie to ale mozna spojrzec rowniez na to w ten sposob, ze wszystko, kazde dzialanie prowadzi wlasnie do tego jednego celu no i jak Wy kiedys to pieknie ujelyscie: jestesmy czastkami Najwyzszego, ktory przez nas chcial wszystkiego doswiadczyc dlatego stworzyl nas by przez nas poznawac. Jak sobie o tym przypominam latwiej mi sie sama siebie kochac. 🙏😊

EwaS
EwaS
25 maja 2021 20:49

Nie wiem, czy w tym miejscu mogę zadać pytanie odnośnie poczucia winy. Nie wiem jak sobie poradzić z poczuciem winy, że nie poznałam się na zachowaniu psa, który wiedział że umiera i przyszedł się pożegnać, a ja tego nie odczytałam z jego zachowania. I to było nasze ostatnie spotkanie.

Ela
Ela
27 maja 2021 12:43

Zadanie że wstydem i poczuciem winy wymagało ode mnie czasu. Informacje przychodziły do mnie powoli w formie obrazów z przeszłości.
Najprostsze było rozszyfrowanie wstydu za moje ciało- przyjęłam wzór ciała modelek, a ponieważ nie mam takiej figury, to pojawił się wstyd. Próbuję to przekuć w odwagę.
Pojawiło się sporo poczucia winy: za operację kota, co do której nie jestem pewna, że przebiegła humanitarne; dzieciństwa dzieci, że dałam im za mało miłości, a bardziej skupiłam się na opiece. To mnie boli tak, że łzy mi się cisną do oczu.

Malgorzata Pierzchała
Malgorzata Pierzchała
28 maja 2021 19:59

Przepraszam, ale nie mogę znaleźć webinaru z 27.05.21, dostalam w mailu linka do niego, ale nie dzialał, nie było też linka na platformie.

Malgorzata Pierzchała
Malgorzata Pierzchała
6 lipca 2021 12:54

Witam serdecznie. Temat bardzo ważny dla mnie, w co wierzę. Chcę opisać swoją historię i proszę o radę. Czułam chyba od dzieciństwa więcej, byłam wrażliwa bardzo. Zaprowadziło mnie to do zainteresowań psychologią, astrologia od kiedy bylam nastolatką. W domu było różnie, lecz to co tkwi we mnie, to zranienia nieustanne psychiczne. Kiedy mialam 17 lat załamałam się i generalnie mniej wiecej tkwię w takim stanie notorycznej rozpaczy. Nie mam rodziny, a mam 47 lat, walczę o samodzielność, niezależność raz lepiej raz gorzej, miałam fajne momenty, kiedy wiedzialam, że wszystko jest ok, ale potem wpadalam w dół poczucia winy, niegodnosci, niezaslugiwania. Kiedy miałam 30 lat poszłam na regresing metodą Leszka Żądło. Regreserka mi powiedziała sprawdzając wahadłem, że mój tata, siostra nie mają duszy. Poparła to wynikami badań L.Żądło, wielkiego autorytetu, mającego rzesze zwolenników powielajacych jego system wiedzy. Wszyscy regreserzy wiedzą co to są “strzygi”. Ten temat spowodował we mnke tyle zaburzeń, bo choć wycierpialam od moich blizkich, to według tej teorii, sama sabie ich przyciagnelam, oni nie są odpowiedzialni za swoje zachowanie ani nawet za swoje zycie, bo według wiedzy L.Ż nie mają wyższego ja i definitywnie jest to niezmienne. Mogę podać strony artykułów, gdzie można przeczytac o tym. Wywrocilo mi to patrzenie na swiat jako zbiór przeciwienstw jednak łączących się, bo wedlug l.ż. te istoty nie należą do Źródła. Wiem, że kiedy biorę odpowiedzialność tylko za siebie i z całą “bezwzględnością” zostawiam innym swoją, wtedy czuję się lepiej. Potrzebuję potwierdzenia, że źródło jest jedno (a juz spotkałam się z tezą, że jest ich więcej i te inne źródła tworzą te ciemniejsze byty) tak, w swoich poszukiwaniach spotkalam się z różnymi wersjami. Przepraszam, często czuję wstyd zadajac takie pytania, bo przecież wszustko powinno być jasne

Anna Stolarz
Anna Stolarz
24 lipca 2021 05:42

Wierzę w prawdę, miłość, tworzenie, intuicję, wolność i radość, to są moje wartości, których chcę w moim życiu.
Wierzę że osiągnięcie celu wymaga ciężkiej pracy oraz kreatywności. Wierzę że nasze wychowanie ma wpływ na naszą dorosłość, ludzie którzy przeszli traumy dużo trudniej mogą realizować własne cele, osiągać poczucie spełnienia, bo nie mają odwagi. Wierzę, że najważniejszym celem życia jest dochodzenie do wyższej świadomości. Wierzę że jesteśmy połączeni, że moja energia wpływa na innych i przez to kształtuję świadomie lub nie moją rzeczywistość. Wierzę że szczęście to odnalezienie własnej drogi w życiu i realizowanie własnego powołania.

Anna Stolarz
Anna Stolarz
Odpowiedz  Honorata i Sylwia
28 lipca 2021 14:58

Dziękuję za komentarz:)
ta wiara w ciężką pracę faktycznie pochodzi z dzieciństwa, przykład ciężko pracujących rodziców, którzy nas także rozliczali z naszej pracy, z ocen przynoszonych ze szkoły. I postulat ciężkiej pracy oraz konieczności oszczędzania był mocnym wierzeniem przekazywanym przez ojca. Mama kiedyś powiedziała że do sukcesu finansowego dochodzi się umysłem, geniuszem, talentem no i ponieważ nie każdy go ma to nie każdy odnosi sukces.
Teraz jak o tym myślę to może nie ciężka praca ale wytrwale dążenie do określonego celu oraz koncentracja na tym celu może być droga do odniesienia sukcesu. Dla mnie sukcesem będzie wykonywanie pracy którą będzie moją pasją, cały czas takiej szukam i zadaje sobie pytanie o dalsza karierę zawodową.
Czyli moje główne pytanie to co jest moim powołaniem.

Ireneusz Gutowski
Ireneusz Gutowski
4 sierpnia 2021 07:41

Hej, Drogie, Drodzy. nie do końca rozumiem, co na celu ma ćwiczenie z uwagą na odwagę i jak to połączyć z kwestionowaniem przekonań oraz nawet połączyć. Może za bardzo doszukuję się drugiego i kolejnego dna, a to chodzi po prostu o zauważanie, gdzie mamy zawężoną perspektywę?
Dzięki 😊

Weronika
Weronika
7 sierpnia 2021 20:31

Hej duszyczki!
Po przesłuchaniu lekcji uświadomiłam sobie że jestem na dobrej drodze także dzięki dziewczyny 🦄
Opowiem trochę o tym w co teraz wierzę, ale też trochę o tym w co wierzylam kiedyś oraz kilka moich rozkmin na ten temat.
W co wierzę – uważam, że ludzie którzy decydują się na dzieci powinni przechodzić specjalne testy psychologiczne. Że państwo powinno przykładać większą wagę do przeciwdziałania przemocy w rodzinie, że zgwałcona i pobita kobieta powinna otrzymać wsparcie a nie podawanie jej słów w wątpliwość. Oczywiście to wynika z mojego traumatycznego dzieciństwa, mój ojciec jest przemocowym schizofrenikiem… I porzucił mnie i moje rodzeństwo dawno temu. Ale! Gdybym nie urodziła się w takiej rodzinie nie byłabym ta sama osoba która jestem teraz. Przecież moja Dusza wybrała to właśnie życie w jakimś celu. Chyba to jest najdalsza perspektywa z jakiej można patrzeć.
Drugie wierzenie – wierzę że nie umiem mówić po płynnie hiszpańsku. Wiem że mam wystarczający zasób słów jednak mam wewnętrzna blokadę. Rozumiem wszystko co się do mnie mówi ale wciąż mam lęk przed oceną. To się tyczy też mojego wyglądu albo zachowania. I nad tym muszę popracować.
Wierzę, że ludzie których uważam za atrakcyjniejszych od siebie samej automatycznie mają w sobie coś z dupka… 🤦 Nie wiem czemu. Jeśli to jest dziewczyna to od razu mam w głowie myśl że pewnie nawet nie chciałaby ze mną porozmawiać albo się zaprzyjaźnić.
Kiedyś wstydziłam się własnej seksualności. Wierzyłam, że to coś nieczystego, zabronionego. Że kiedy mam na sobie większy dekolt to zapraszam mężczyzn do tego żeby traktowali mnie jak śmiecia. Wstydziłam się też tego że mam za sobą epizod pracy seksualnej. Z jednej strony mnie to jarało a z drugiej umierałam że strachu że ktoś kogo znam by się o tym dowiedział (i mnie ocenił oczywiście). A przecież taka praca to nic złego. To tylko ludzie decydujący co robią ze swoim cialem, górnicy używają do pracy swoich rąk, księgowi mózgów a cam girl – cycków. Ciekawe czy kogoś striggerowałam 😁. We moim przypadku nie przyniosło mi to dużo korzyści ponieważ miałam złe nastawienie ale znowuż – moja Dusza potrzebowała i tego doświadczenia. Gdyby nie to nigdy nie byłabym w miejscu w którym jestem teraz.
Moja mama nienawidzi (albo nienawidziła) Arabów. Czytała dużo o uchodźcach, terrorystach, muzułmanach i o tym co robią (oczywiście niezbyt pochlebne rzeczy). Dlatego też długi czas byłam bardzo uprzedzona do tej grupy społecznej. Kiedyś nawet kłóciłam się z jednym Arabem o coś z jego religii (sic!) gdy nawet nie wiedziałam za dużo o Koranie i generalnie o ich kulturze, tylko tyle ile słyszałam od innych ludzi którzy byli uprzedzeni i kompletnie nie znali się na temacie. Dzisiaj pracuję w wielkim międzynarodowym hotelu i mam znajomych tego wyznania. Normalni ludzie, nie trzeba się niczego bać. Czasem są nawet bardziej uczynni i dobrzy od świętoszkowatych katolików. Czyli znowu, potrzebowałam większej perspektywy, dojrzałości itd.
To tyle na dziś moich wynurzeń, trzymajcie się cieplutko, uważajcie na 🦠 i dużo medytujcie 🧘

Jolanta Wawruch
Jolanta Wawruch
10 sierpnia 2021 15:15

Witam.Mam na imię Jola.Moja intencja w tym tygodniu są codzienne spacery i przede wszystkim czule traktowanie siebie uważne obserwowanie swoich emocji z akceptacją i pozwoleniem na odejście tych niektorych. Chcę pozegnac swojego automatycznego, emocjonalnego, myślowego krytyka.

Kamil Kardasz
Kamil Kardasz
27 września 2021 08:51

Proces się zaczął. Już zacząłem kwestionować wiele przekonać, wypisywać je i oglądać z różnych stron. Wiele z nich wziąłem z domu rodzinnego i to co odkryłem dzięki wam jest niesamowite – dotarło do mnie że pomimo , że nie wierzyłem w nie to samo to że tyle razy usłyszałem pewne zdania działało nam mnie przez tak długi czas podświadomie .

Konkretniej ? Bardzo zamknięte podejście mojego taty wobec innych nieszablonowych ludzi , osób o nietypowym wyglądzie nietypowym zajęciu czy hobby i wszelkie epitety które wbiły mi się do głowy : dziwoląg , świr , mimoza , pokręcony.

Podejście do pracy ( ciężka praca przede wszystkim ) Teraz przekłada się to na moje relacje z pieniądzem i ” gonienie ”

Jego słowa na temat zmarnowania przeze mnie czasu na uczelni i niepowodzenie się z decyzją rezygnacji.

Jeśli chodzi o moją mamę to bywały momenty kiedy była nadopiekuńcza i kontrolująca co widzę że w tym momencie wpływa na mnie. Mam przez to spore opory przed podejmowaniem trudnych decyzji i podejmowaniu ryzyka, w głębi wiedząc że mam w sobie mnóstwo odwagi.

Moja intencja na ten tydzień :

Dać sobie 100% przyzwolenie na odczuwanie każdej emocji , bez walki , bez oceny , bez oczekiwań. Zaopiekowanie i cierpliwe przyglądanie się tym wzorcom i uczuciom.

Kamil Kardasz
Kamil Kardasz
27 września 2021 09:24

Mam pytanie dotyczące jednego z moich przekonań z którym mam mały problem aby je dokładnie określić i zintegrować. Gorąco proszę o wasze zdanie jeśli coś wam się nasunie.

Otóż chodzi tutaj o to , że w nowych i niepewnych sytuacjach wykazuje bardzo często chęć kontroli w obawie przed nieprzyjaznym obrotem spraw. Unikam ryzyka i spontaniczności , zawsze dokładnie sprawdzam wszelkie możliwości, zabezpieczam się by być gotowym na różne scenariusze.

Znalazłem kilka pozytywnych stron takiego podejścia : poczucie bezpieczeństwa np podczas przeprowadzki do nowego kraju kiedy jeszcze nie wiedziałem gdzie zamieszkam byłem w stanie wysłać zapytanie do kilkunastu ogłoszeń z wynajmem , szukałem wielu kontaktów i pomocy i dzięki temu wszystko potoczyło się przyjaźnie. Tak samo podczas planowania różnych wycieczek – nigdy nie gubię drogi , wszystko staram się mieć dopięte.

Jednak bardzo niepokoi mnie druga strona takiego podejścia : brak spontaniczności i cieszenia się przygodą. Kurczowe trzymanie się planów, chęć zachowania bezpieczeństwa na siłę i stres temu towarzyszący ” gdyby coś poszło nie tak ”

Gdzieś w głębi czuje że ta postawa i przekonanie , że ” zawsze trzeba być przygotowanym na wszystko ” nie służy mi i nawet nie jest moje. Odkryłem że w okresie dojrzewania mama wykazywała nadopiekuńczą postawę , paniczne zachowania i wpoiła mi , że zawsze muszę mieć wszystko sprawdzone i dopięte by nie ryzykować. Czuje , że stąd właśnie się to wzięło.

No i tutaj rodzi się pytanie jak mam to potraktować , bo z jednej strony nie do końca rezonuje to ze mną , a z drugiej kilkukrotnie pomogło mi to w życiu.

Dodam jeszcze , że niedługo planuje wyjazd na wyspy Kanaryjskie i już zacząłem zauważać , że zaczynam robić to samo i stresować się tym , że będę musiał wszystko dopiąć i zorganizować od A do Z.
A gdyby tak spróbować tym razem dać ponieść się przygodzie , pozwolić sobie na małą improwizacje by zobaczyć że jestem w stanie sobie poradzić ZAWSZE. Nawet wtedy kiedy nie wszystko jest ” pewne “?

Monika Niemczyk
Monika Niemczyk
7 października 2021 19:46

Hej. Moją intencją jest otulenie się miłością.
Dotychczas żylam jak chomik w kołowrotku. Mam duży problem z nadproduktywnością. Muszę ciągle coś robić, żeby się rozwijać. Złapałam się w pułapkę rozwoju osobistego. Już nad tym pracuję, a dzięki wam uświadomiłam sobie to i odkryłam źródło. W szkole podstawowej czułam się nijaka, niewidzialna. Teraz przez ciężką pracę podnoszę swoją wartość. Ale czuję tak ogromne zmęczenie, nawet jeśli robię to co kocham. Powoli zaczynam to uzdrawiać. Stąd moja Intencja. Nie chcę już biec, szarpać się i męczyć. Wyrzucam ze swojego słownika słowo,, musze” i,, powinnam”. Nic sobie nie nakazuje, a pytam się na co mam dziś ochotę. Żyje z lekkością, przyjemnością i spokojem. Zero napięcia i wyrzutów sumienia, że zrobiłam za mało. Nie muszę nic robić. Wystarczy że jestem. Ze oddycham. I jestem tego świadoma.
Dziękuję moim aniołom, które podsunęły mi Wasz podcast na Spotify. Dzięki temu mogę tu dziś z Wami być.
Z miłością
Monia

Paulina Bekier
Paulina Bekier
12 października 2021 12:37

Moją intencją jest być w kontakcie ze sobą – swoją duszą.
Na początku nie wiedziałam jak podejść do zadania z odwagą? I jej aktywowania ? Ja? Nie mieściło mi się to w głowie że ja mogę znaleźć w sobie odwagę. Ok to była “ściana”. Pomyślałam odsunę się od niej – pójdę na spacer. Codziennie długo spaceruje i to dla mnie nie nowość bo troszczę się o mojego psiaka… Ale codziennie od tygodnia obiecywałam sobie że wyjdę z nim o 5 rano żeby później mieć więcej przestrzeni na inne rzeczy. Nastawiałam sobie budzik i tak codziennie zostawałam w łóżku. A w głowie miałam że jestem leniwa i nie dam rady. Ale dziś było inaczej -z troska powiedziałam sobie “to będzie dla ciebie dobre”. I przyszły odpowiedzi.
Odwaga jest przecież w tym, że wstajesz rano i idziesz i stawiasz się do siebie. Tu miałam poczucie winy, że jestem leniwa. Odwaga jest wrażliwość – pozwalanie sobie na czucie emocji. I ich nie negowanie. Tu miałam poczucie winy, że jestem zbyt wrażliwa.
Jestem odważna. Nigdy w życiu bym wcześniej o sobie tak nie pomyślała!
Chyba o to chodziło w tym zadaniu?